Bez grania nie ma życia

Architekt najchętniej projektujący drewniane domy nawiązujące do stylu zakopiańskiego, muzyk grający tradycyjne nuty góralskie, ale też odważnie eksperymentujący, pedagog dzielący się szczodrze swoim kunsztem muzycznym z dziećmi i młodzieżą góralską.Przy okazji mój sąsiad – Krzysztof Trebunia-Tutka. Rozmowa z nim została opublikowana w miesięczniku Welcome, w sierpniu 2009.
Czym dla Ciebie jest granie? Zawodem, sposobem na życie, nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi i kulturami?
Muzyka jest moją największą pasją, moim życiem. Prawie codziennie gram: sam, z własnymi dziećmi, z uczniami z „Jutrzenki”, ze swoimi zespołami: Trebunie-Tutki, Śleboda, Kapelą Krzysztofa Trebuni-Tutki. Najchętniej na skrzypcach i instrumentach pasterskich.
Czynnością prawie magiczną jest dla mnie tworzenie muzyki, własnych kompozycji i nowych „nut” góralskich. Tworząc tę muzykę wyrażam siebie, jestem sobą, czuję się w pełni góralem. To również wyraża się w tańcu i śpiewie, a także w każdej dziedzinie sztuki, którą uprawiam; na przykład w architekturze przesyconej góralskim stylem. Z wielkim szacunkiem i pietyzmem staram się grać tradycyjną muzykę góralską, ale dla mnie to za mało… Jestem sobą, żyję tu i teraz, więc i moja twórczość, tak bardzo związana ze spuścizną moich przodków, jest współczesna. Bazą tworzonej przeze mnie Nowej Muzyki Góralskiej jest zawsze tradycyjna muzyka, ale o jej nowej jakości świadczy m.in. świadome, zupełnie nowe podejście do aranżacji, improwizacji, użycie nowych instrumentów w przemyślany, czasem kontrastowy sposób.
Jesteś z wykształcenia architektem – czy architektura pomaga Ci w “budowaniu”, “konstruowaniu” muzyki?
Często odnoszę swoją twórczość muzyczną do architektury: dziś nikt nie dziwi się, że we współczesnych góralskich domach nie świeci się kagankami, jest łazienka, instalacje itd. W muzyce „nowe” też nie musi niszczyć „starego”. Czy bardziej stylowa jest popularna „góralska czwórka” obita sidingiem, czy nafaszerowana elektroniką drewniana willa o witkiewiczowskich proporcjach? Podobnie jak moja współczesna architektura – Nowa Muzyka Góralska  jest jedyną szansą na rozwój i zachowanie najpiękniejszych wartości tradycyjnej kultury góralskiej. Świadomie posługuję się w niej gwarą, bo jedynie gwarą można oddać szczególną mentalność góralską. W swoich utworach nie silę się na górnolotną poezję. Moje śpiewki celowo są proste, tematyką, budową i mentalnością bliskie tym najstarszym, przechowywanym w pamięci od stuleci. Moja specjalność to architektura regionalna, szczera i logiczna, przede wszystkim podhalańska, ale nie tylko. Projektując w różnych zakątkach kraju staram się nawiązywać do najlepszych tradycji polskiej architektury w tych regionach.
Co jest ważniejsze w Twoim procesie twórczym – mocna baza, jaką jest tradycja czy eksperyment? Taki jak muzyka góralska połączona z reggae? Nie pamiętam dokładnie cytatu, ale chyba brzmiał tak: “spętany tradycją, opętany nowoczesnością”? Nie masz ochoty wyzwolić się z tych pęt?
Tradycja jest dla mnie podstawą i najważniejszym źródłem inspiracji. Ale nie jestem nią spętany. Świadomie wybrałem tę muzykę – muzykę naszych ojców i dziadków mimo tego, że przegrywa ona w ,,zawodach na atrakcyjność” z muzyką cygańską, żydowską czy latynoamerykańską.  Wierzę, że kiedyś i moje nowe nuty staną się częścią tradycji podhalańskiej, dla której jedynym ratunkiem jest zrównoważony rozwój. Rozwój pozorny, który często obserwujemy w postaci masowych produkcji np. góralskiego disco,  może być przyczyną upadku pięknej góralskiej sztuki. Dlatego tym usilniej zabiegam o uświadomienie górali i wychowanie góralskich dzieci w szacunku i zrozumieniu własnych korzeni.
W moim przypadku eksperymenty nie są celem samym w sobie, ale wciąż inspirują do tworzenia nowej wartości muzycznej. Jestem sobą. Nikogo nie naśladuję ani nie udaję. Z zespołem ,,Trebunie-Tutki” walczymy nie o szeroką, ale o świadomą publiczność. Wszystkie moje działania artystyczne skierowane w tę stronę, aby zachować istotę, charakter muzyki góralskiej i aby miała ona swoje godne miejsce w muzyce światowej. Każde z naszych ,,połączeń” (z jazzem, rockiem czy techno) zawiera styl góralski – można się z tych nagrań nauczyć grać i śpiewać tradycyjnie po góralsku! Sukcesy płyt nagranych z Twinkle Brothers umożliwiły nam nagranie wielu albumów z tradycyjną muzyką góralską. Z płyt – fuzji, za najlepszą uważam najnowszy album „Songs of Glory/Pieśni Chwały”, który – mimo wszystko- najdobitniej pokazuje jaką siłę ma nasza własna tradycja. Jesteśmy odrębni, ale zjednoczeni w dobrym, czystym celu, mamy podobne ideały i wartości. Na płytę „Songs of Glory” przygotowałem specjalne utwory, które korespondują z kulturą rastafariańską. I powstał muzyczny dialog, w którym każdy pozostaje sobą.
A gdy do tego dochodzi uznanie naprawdę wyrobionych muzycznie mieszkańców różnych zakątków Europy, to już większej nagrody nie trzeba. Tak naprawdę jednak najbardziej zależy mi na dotarciu z tym projektem do rodaków, bo to przede wszystkim nasza, polska kultura i tradycja, która nas wszystkich łączy i sprawia, że czujemy się wielkim narodem.

Architekt najchętniej projektujący drewniane domy nawiązujące do stylu zakopiańskiego, muzyk grający tradycyjne nuty góralskie, ale też odważnie eksperymentujący, pedagog dzielący się szczodrze swoim kunsztem muzycznym z dziećmi i młodzieżą góralską.Przy okazji mój sąsiad – Krzysztof Trebunia-Tutka. Rozmowa z nim została opublikowana w miesięczniku Welcome, w sierpniu 2009. (Fot. arch. zespołu Trebunie Tutki)

Czym dla Ciebie jest granie? Zawodem, sposobem na życie, nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi i kulturami?

– Muzyka jest moją największą pasją, moim życiem. Prawie codziennie gram: sam, z własnymi dziećmi, z uczniami z „Jutrzenki”, ze swoimi zespołami: Trebunie-Tutki, Śleboda, Kapelą Krzysztofa Trebuni-Tutki. Najchętniej na skrzypcach i instrumentach pasterskich.

Czynnością prawie magiczną jest dla mnie tworzenie muzyki, własnych kompozycji i nowych „nut” góralskich. Tworząc tę muzykę wyrażam siebie, jestem sobą, czuję się w pełni góralem. To również wyraża się w tańcu i śpiewie, a także w każdej dziedzinie sztuki, którą uprawiam; na przykład w architekturze przesyconej góralskim stylem. Z wielkim szacunkiem i pietyzmem staram się grać tradycyjną muzykę góralską, ale dla mnie to za mało… Jestem sobą, żyję tu i teraz, więc i moja twórczość, tak bardzo związana ze spuścizną moich przodków, jest współczesna. Bazą tworzonej przeze mnie Nowej Muzyki Góralskiej jest zawsze tradycyjna muzyka, ale o jej nowej jakości świadczy m.in. świadome, zupełnie nowe podejście do aranżacji, improwizacji, użycie nowych instrumentów w przemyślany, czasem kontrastowy sposób.

– Jesteś z wykształcenia architektem – czy architektura pomaga Ci w “budowaniu”, “konstruowaniu” muzyki?

– Często odnoszę swoją twórczość muzyczną do architektury: dziś nikt nie dziwi się, że we współczesnych góralskich domach nie świeci się kagankami, jest łazienka, instalacje itd. W muzyce „nowe” też nie musi niszczyć „starego”. Czy bardziej stylowa jest popularna „góralska czwórka” obita sidingiem, czy nafaszerowana elektroniką drewniana willa o witkiewiczowskich proporcjach? Podobnie jak moja współczesna architektura – Nowa Muzyka Góralska  jest jedyną szansą na rozwój i zachowanie najpiękniejszych wartości tradycyjnej kultury góralskiej. Świadomie posługuję się w niej gwarą, bo jedynie gwarą można oddać szczególną mentalność góralską. W swoich utworach nie silę się na górnolotną poezję. Moje śpiewki celowo są proste, tematyką, budową i mentalnością bliskie tym najstarszym, przechowywanym w pamięci od stuleci. Moja specjalność to architektura regionalna, szczera i logiczna, przede wszystkim podhalańska, ale nie tylko. Projektując w różnych zakątkach kraju staram się nawiązywać do najlepszych tradycji polskiej architektury w tych regionach.

Co jest ważniejsze w Twoim procesie twórczym – mocna baza, jaką jest tradycja czy eksperyment? Taki jak muzyka góralska połączona z reggae? Nie pamiętam dokładnie cytatu, ale chyba brzmiał tak: “spętany tradycją, opętany nowoczesnością”? Nie masz ochoty wyzwolić się z tych pęt?

– Tradycja jest dla mnie podstawą i najważniejszym źródłem inspiracji. Ale nie jestem nią spętany. Świadomie wybrałem tę muzykę – muzykę naszych ojców i dziadków mimo tego, że przegrywa ona w ,,zawodach na atrakcyjność” z muzyką cygańską, żydowską czy latynoamerykańską.  Wierzę, że kiedyś i moje nowe nuty staną się częścią tradycji podhalańskiej, dla której jedynym ratunkiem jest zrównoważony rozwój. Rozwój pozorny, który często obserwujemy w postaci masowych produkcji np. góralskiego disco,  może być przyczyną upadku pięknej góralskiej sztuki. Dlatego tym usilniej zabiegam o uświadomienie górali i wychowanie góralskich dzieci w szacunku i zrozumieniu własnych korzeni.

W moim przypadku eksperymenty nie są celem samym w sobie, ale wciąż inspirują do tworzenia nowej wartości muzycznej. Jestem sobą. Nikogo nie naśladuję ani nie udaję. Z zespołem ,,Trebunie-Tutki” walczymy nie o szeroką, ale o świadomą publiczność. Wszystkie moje działania artystyczne skierowane w tę stronę, aby zachować istotę, charakter muzyki góralskiej i aby miała ona swoje godne miejsce w muzyce światowej. Każde z naszych ,,połączeń” (z jazzem, rockiem czy techno) zawiera styl góralski – można się z tych nagrań nauczyć grać i śpiewać tradycyjnie po góralsku! Sukcesy płyt nagranych z Twinkle Brothers umożliwiły nam nagranie wielu albumów z tradycyjną muzyką góralską. Z płyt – fuzji, za najlepszą uważam najnowszy album „Songs of Glory/Pieśni Chwały”, który – mimo wszystko- najdobitniej pokazuje jaką siłę ma nasza własna tradycja. Jesteśmy odrębni, ale zjednoczeni w dobrym, czystym celu, mamy podobne ideały i wartości. Na płytę „Songs of Glory” przygotowałem specjalne utwory, które korespondują z kulturą rastafariańską. I powstał muzyczny dialog, w którym każdy pozostaje sobą.

A gdy do tego dochodzi uznanie naprawdę wyrobionych muzycznie mieszkańców różnych zakątków Europy, to już większej nagrody nie trzeba. Tak naprawdę jednak najbardziej zależy mi na dotarciu z tym projektem do rodaków, bo to przede wszystkim nasza, polska kultura i tradycja, która nas wszystkich łączy i sprawia, że czujemy się wielkim narodem.

 

Dodaj odpowiedź