Adwokat spraw najważniejszych dla Polski

Stanisław Mikke – orędownik ujawnienia pełnej prawdy o Katyniu

Poznałam Go w ubiegłym roku u Magdy Kraszewskiej, w Domu Doktora, podczas wernisażu Marka Sołtysika i Piotra Wojciechowskiego. Pamiętam długie rozmowy po wernisażu o nieszczęsnej kondycji zakopiańskich zabytków, zwłaszcza „Sanato”, z którym związane jest nazwisko wybitnego poety Eugeniusza Małaczewskiego. Pamiętam też obietnice pomocy prawnej dla zakopiańskiego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Bliskie Mu było Zakopane, jego kultura, jego najlepsze tradycje historyczne. Pod koniec ubiegłego roku znów pospieszył z pomocą, przysyłając mi numer „Palestry” z artykułem na temat  prawa szlaku, kontrowersyjnego wprawdzie, ale być może dającego szansę na uporządkowanie i uatrakcyjnienie turystycznych szlaków na Podhalu. 10 kwietnia 2010 roku pożegnaliśmy Go na zawsze. Dziękujemy, Panie Stanisławie za serce dla Zakopanego, za mądre rady i za Pana wytrwałość w przywracaniu prawdy o Katyniu.

Stanisław Mikke urodził się w 1947 roku. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1989-1993 był zastępcą redaktora naczelnego „Palestry”, a od 1993 roku jej redaktorem naczelnym. Pełnił również funkcję przewodniczącego Komisji Etyki Naczelnej Rady Adwokackiej.

Za wybitną działalność na polu zawodowym, w 1995 roku został odznaczony odznaką Adwokatura Zasłużonym. Z rekomendacji AWS sędzia Trybunału Stanu. Pełnił również funkcję Wiceprzewodniczącego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, był też wieloletnim członkiem Komisji Bioetycznej przy Instytucie Kardiologii w Aninie.

Brał udział w pracach ekshumacyjnych w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Autor wielu artykułów o tematyce prawno-historycznej oraz książki „Śpij mężny” w Katyniu, Charkowie, Miednoje. Odznaczony złotym medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej. Współorganizator wystawy ADWOKACI OFIARY KATYNIA prezentowanej obecnie przed kościołem Św. Anny w Warszawie.  Autor projektu uchwały nr 5 Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Adwokatury podjętej dla uczczenia siedemdziesiątej rocznicy Zbrodni Katyńskiej.

Marek Sołtysik

SŁOWO O PRZYJACIELU

Stanisław  Mikke (1947-10 IV 2010)

Dławiący żal; to już dzień po potwornej katastrofie, wypalona jak piętno świadomość straty. Trudno mi opanować nerwy i powstrzymać uczucia. Budzi sprzeciw świadomość, że ten tekst jest pierwszym spośród wysyłanych do „Palestry”, którego Staszek nie przeczyta. Czytał wszystko, co Mu przesyłałem od siedmiu lat. I zawsze, od ćwierćwiecza naszej znajomości, On mówił „jestem” i ja mówiłem „jestem”. A teraz już On był. Adwokat Stanisław Mikke, świetny pisarz, wspaniały człowiek, autor przejmującej książki «ŚPIJ MĘŻNY» w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Naczelny „Palestry”, któremu udało się włączyć do ścisłego zespołu świetnych redaktorów erudytów pracowników redakcji, wzbogacał pismo, rzec by można, branżowe, w głęboko humanistyczne treści. Wybitnego pisarza, Władysława Leszka Terleckiego, zachęcił do współpracy z „Palestrą” i tak to nasz wspólny przyjaciel, a kuzyn Staszka, w ostatnich latach życia publikował tu felietony, zawsze z ziarnem prawa i prawdy.

Staszek służył mi pomocą w kwestiach, z którymi z trudem sobie radziłem w życiu. Oddany, przybywał z pomocą w złych chwilach. Mało kto dziś pamięta, że bywał beletrystą, a On zawsze pamiętał moją pozytywną recenzję z jego książki, zamieszczoną w ogólnopolskim tygodniku literackim przed ilu to już dziesiątkami lat… Godzinami rozmawialiśmy o tych Staszka heroicznych latach 1991-1996, o misji w Starobielsku, Charkowie, Ostaszkowie, Miednoje, w Katyniu, w Charkowie, Kotłasie, Archangielskiu i Tarakanowie, gdzie On, tak wrażliwy, biorąc udział w pracach ekshumacyjnych, spisał dzieje męczeństwa i okrucieństwa, dał obraz tamtych strasznych dni. Przybliżał ludzi, nie siał nienawiści. Wędrował śladami swego stryja, także Stanisława Mikke, polskiego oficera i osadnika wojskowego na Wołyniu.

Jeszcze z początkiem kwietnia doglądał prac przy produkcji nowego wydania swego opus magnum, jeszcze raz słuchał uważnie nagrania fragmentów czytanych przez Jana Englerta. Część nakładu ŚPIJ, MĘŻNY miała polecieć (czy poleciała?) w samolocie rano 10 kwietnia 2010… Dwa dni wcześniej rozmawialiśmy przez telefon: „To będzie ważna podróż, ale wrócę bardzo szybko” – powiedział. I: „Cześć, czołem!”, jak zawsze kilka razy w tygodniu. Ufał zasobom mojej pamięci, dotyczącym literatury i sztuk plastycznych. Ja ufałem Jego wiedzy prawniczej, podziwiałem pasję i odwagę badacza, imponował sposób, w jaki uczulał swoje dzieci na wartość pamięci o historii, bez której naród nie ma szans na przetrwanie. W obecnej dobie sankcjonowanych przez media pseudo twórczych prób wymazywania historii działalność Staszka była bohaterska. Dzięki Jego inicjatywie pozostanie w pamięci postać i dzieło poety, murmańczyka, Eugeniusza Małaczewskiego.

W związku z ochroną pamięci spotykaliśmy się w 2009 roku w Zakopanem. Jeżeli u człowieka w pełni sił istnieje przeczucie rychłej śmierci, to coś takiego uzewnętrzniło się letnią nocą, kiedy rozmawialiśmy w drewnianej willi (w której właściciela, doktora Kraszewskiego, bojowca i lekarza, odwiedzał w pierwszej dekadzie XX w. Józef Piłsudski). Staszek po namyśle powierzył mi pewne zadanie. Choć mnie nie przerastało, budziło moje – nieuzasadnione, jak się dziś okazuje – zdziwienie. W obliczu makabrycznego zrządzenia losu – żałobnej wolty, jaką wykonała historia – zamówienie Męczennika uzyskało najszlachetniejszy sens. Ja nie miałem pojęcia, że pro memoria! Nie wyjawię szczegółów. Podczas ostatniego spotkania w Warszawie 23 i 24 marca Stanisław Mikke uczulił mnie, że przedmiot dżentelmeńskiej umowy ma być do dnia ukończenia objęty tajemnicą.

Kraków, 11 kwietnia 2010

2 komentarze

  1. magdakraszewska napisał(a):

    Przeczytałam ze wzruszeniem i boleścią w sercu, dziękuje Ewie i Markowi za piękne przejmujące wspomnienie o Stanisławie Mikke którego miałam zaszczyt poznać

  2. Jurek napisał(a):

    Dzisiaj bylem w Alejach Ujazdowskich w rejonie Placu na Rozdrożu w Warszawie bo szedlem do Ogrodu Botanicznego do historycznej Świątyni Opatrzności Bożej na uroczystości z okazji 3 Maja..
    Po drodze natrafilem na tę wystawę uliczną pokazującą Adwokatów Ofiary Katynia, do ofiar sprzed 70 lat dolączono dwa skrzydla na początku i końcu wystawy obrazujące sylwetki Adwokatow Ofiar Katynia z 10 kwietnia 2010 r. Jest tam sylwetka Stanislawa Mikke.

Dodaj odpowiedź