Ciszej, proszę, nad tymi trumnami

Panteon  narodowej pamięci czy powód do narodowej waśni?

Nie proszę o ciszę zapomnienia, bo narody tracąc pamięć, tracą życie. Przeraża mnie jednak i napawa najgłębszym niesmakiem rwący, niczym górski potok, zalew słów. Patetycznych, kiczowatych, wyrażających prawdziwy ból i smutek, ale też podszytych jadem i nienawiścią. Migające na ekranach telewizorów twarze ofiar katastrofy i ich bliskich, pochylających się nad  trumnami, szczątki samolotu,  znicze i kwiaty przed Pałacem Prezydenckim – wszystko to zmontowane jak wideoklip, z muzyką pobudzającą gruczoły łzowe. I na okrągło, do całkowitego znieczulenia  na zawarty w tych obrazach przekaz, emitowane jako przerywniki zastępujące reklamy.

Media stanęły na wysokości zadania. Smoleńsk od rana do późnych godzin nocnych, gadające głowy polityków, przyjaciele z dawnych lat, spekulacje co do przyczyn katastrofy (KGB ma znakomitych fachowców, śladów nie zostawią, a i te, pozostawione niechcący, skutecznie zatrą!). Katyń nazywany jest ziemią przeklętą , zamiast ziemią  po dwakroć uświęconą polską krwią.

Ci, co mają  odmienną wizję Polski niż Prezydent Lech Kaczyński, nie mają prawa do żałoby po Nim. Tak przynajmniej uważa profesor Krasnodębski.  Gloryfikując postać Prezydenta, posuwa się do stwierdzenia, że o Jego patriotyzmie świadczy nawet prawdziwie  polskie nazwisko! Do jazgotu i ujadania  (za i przeciw) doszedł jakże istotny powód. Nie ma dla mnie znaczenia, kto podjął ostateczną decyzję o pochowaniu Pary Prezydenckiej na Wawelu. Dziś nikt nie ma odwagi przyznać się, a Polacy raz jeszcze pokazali światu, jak łatwo ich skłócić.  Dla tych skromnych, ciepłych i serdecznych ludzi, wybrano  miejsce wiecznego spoczynku, gdzie nie będzie można złożyć kwiatów, tak lubianych przez Panią Prezydentową, nie zapłoną znicze, a za wstęp są pobierane opłaty. Czyje więc ambicje zaspokaja Wawel?

Przez cały tydzień żałoby narodowej było wiele okazji nad zastanowieniem się, jaka teraz będzie Polska? Co zostanie z chwilowej jedności w bólu i wspólnie przeżywanej traumy? Nie sądzę, by nauczeni kolejną, po śmierci Jana Pawła II, jakże bolesną lekcją, rodacy zmienili swe obyczaje polityczne.  Wcześniej wypowiedziano zbyt wiele raniących obie strony słów. Ale teraz „wataha” została niemal „dorżnięta”, „dinozaury” i „jastrzębie” też gwałtownie zeszły z tego świata, a „beton” rozbił się w pobliżu Smoleńska. Z drugiej strony –   „dziadek w Wermachcie”,  „wilcze oczy Tuska”, „my” nadal stoimy tam, gdzie Solidarność, „oni” – tam gdzie ZOMO, a Prezesowi nikt już nie zamelduje, że „zadanie zostało wykonane”.  Czy te słowa zostaną zapomniane i wybaczone?

Słowo może być jak kamień,  może  być jak chleb. Teraz musimy wybierać – jakich słów chcemy używać w dyskursie politycznym, jakich słów oczekujemy od elit?  I co pójdzie za słowami? Wiele pytań, odpowiedzi wciąż brak.  Czeka nas niebawem kampania wyborcza i to ona będzie pierwszym sprawdzianem.

W sobotę, 10 kwietnia, byłam na wieczornej mszy w Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach.  Kustosz sanktuarium, ksiądz Marian Mucha, łamiącym się głosem czytał nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak zwykle podczas uroczystych nabożeństw w tej świątyni grała kapela góralska i wielu parafian wystąpiło w góralskich strojach. Przejmująco smutne nuty „Krywaniu, Krywaniu wysoki…” zakończyły ten pierwszy dzień żałoby. Przed sanktuarium, pod pomnikiem Jana Pawła II, zapalano coraz więcej zniczy, składano  kwiaty. Wśród nich leżała biała róża. Nazajutrz dowiedziałam się, że przy róży ktoś umieścił biało-czerwoną flagę i kartkę z napisem „Ku pamięci wszystkich  wspaniałych chłopców z B.O.R-u. 1.4.2010”.

P.S. Późnym niedzielnym wieczorem kustosz (?) Katedry Wawelskiej zapowiedział w TV,  że wstęp do krypty prezydencko-katyńskiej będzie bezpłatny. I oby to nie  był jedyny pozytywny efekt awantury wawelskiej.

bezpłatny

5 komentarzy

  1. Anna Babel napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo,
    Jak bardzo zgadzam się z Pani słowami, już Pani wie, bo była Pani tak uprzejma przeczytac mój tekst. Teraz ja dziekuję za to co Pani napisała, a co pozwala mi miec nadzieję, że jest jeszcze trochę ludzi, którzy nie stracili rozsądku.
    Serdecznie pozdrawiam
    Anna Babel

  2. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,

    Tragedia, szczątki ludzkie, trupy, placzące dzieci to jest „mięso” jakim żywią się media. To musi wstrząsać, ale to można pokazać tylko parę dni, bo za tydzień dwa myśli nasze będą zajęte innymi sprawami, to wszystko ucichnie. Dlatego nagromadzenie tych informacji aż do bólu wywoluje taki wstrząs.

    Za parę dni wrocimy do seriali domowych, gdzie smutne wydarzenia są reglamentowane, żeby jedynym naszym problemem bylo to żeby kapcie w jakich siedzimy przed telewizorem nie uwieraly za bardzo

    Szkoda że nie przeżywa Pani tego tragicznego wydarzenia w Warszawie, tak to jest niepowtarzalne, za parę dni nic z tego nie pozostanie.

    Cóz, nie przejąlem się wcale odezwami żeby osoby , ktore chociaż raz powiedziały o braciach Kaczyńskich „kartofle” trzymaly się z daleka od tych uroczystości.

    Śmierć, takie przerwanie brutalne życia ludzkiego pomnożona przez mnożnik 96 jest wstrzasem zupelnie pozapolitycznym, to jest wielki wstrząs porownywalny z utratą kogoś bliskiego z rodziny.

    Ubiór pogrzebowy, stal się modny wczoraj na ulicach Warszawy, czarny stroj, kokardka biało czerwona, odrobina czerni na klapie marynarki to bylo kodem zewnętrznie pokazującym czyjeś cierpienie.

    Ale myślę, że przetarty na lokciach sweter i dżinsy wymięte mogly świadczyć, że ktoś jechal całą noc z daleka do Warszawy, i nie przyjechal limuzyną w ktorej wisial garnitur na zmianę.

    Plac Pilsudskiego , który od czasu zeszpecenia go „durszlakiem ” szklanym budynkiem biurowym Fostera nie jest moim ulubionym miejscem w Warszawie był miejscem tej żałobnej Mszy.

    Stalem w gęstym tlumie ludzi w pobliżu „Zachęty” i tylko dzięki telebimowi mialem możność zobaczyć co się dzieje.

    Uważam za bardzo dobry pomysl ,że na ołtarzu wszystkie fotografie 96 ofiar katastrofy byly rownej wielkości i nie byly ustawione według hierarchi politycznej. Para Prezydencka wyrożniona byla jedynie bialo czerwoną ramką wokol fotografii gdzieś pośród innych.

    Nie sądzę żeby to bylo jakimś uchybieniem , że zamiast wymawiać słowa modlitwy po cichu rozmawiałem chwilę – no może kilka chwil z kolegą którego tam spotkałem.
    Jakaś dziewczyna z rodziny kolegi stala 12 godzin poprzedniego dnia żeby przejść przed trumna Pary Prezydenckiej w Palacu .
    Tak te slowa kolegi opis desperacji tej dziewczyny to bylo coś w rodzaju świadectwa jej cierpienia, protestu – takiej chęci zrobienia czegoś od siebie. Zresztą nikt nie slyszal, że nie modlimy się tylko coś tam szepczemy .

    Przekażcie sobie znak pokoju – przyklepałem piątkę (nie wiem pani Ewo czy wie pani w tym Zakopanem, ze w Warszawie znaczy to podaliśmy sobie ręce) z wieloma nieznanymi osobami, wyslalem jednego SMS-a pod tytulem „znak pokoju”. Trudno mi powiedzieć, czy to ma jakiś sens kościelny. Ale tak zrobiłem.

    Po co ci wszyscy ludzie przyszli, na pewno wielu nie chodzi regularnie na Msze a może byli na Mszy pierwszy raz .

    To hold dla tych 96 osób i rodzaj spokoju, że coś zrobilem – chociaż tyle i zobaczylem tyle osob wokól siebie czujących to co ja.

  3. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    Bylem wczoraj na Wawelu , przy sarkofasgu Pary Prezydenckiej. Kolejka nie byla dluga na kilka minut stania.
    Nie są pobierane żadne oplaty za wstęp do tego miejsca gdzie wiele osób przychodzi żeby oddać hold Parze Prezydenckiej.

  4. ewa napisał(a):

    Dzień dobry Panie Jurku, dziękuję za informację o Wawelu. Dobrze się stało, że zniesiono opłaty za wejście do krypty Prezydenckiej, ale nastąpiło to dopiero po dwóch, trzech dniach od pogrzebu. Planowane jest utworzenie szlaku patriotycznego w podziemiach Katedry, zaczynającego się od miejsca spoczynku Pary Prezydenckiej. Pozdrawiam z pełnego słońca Zakoapanego.

  5. Jurek napisał(a):

    Bylem wczoraj w Krakowie na VII Zjeździe Jerzyków. W dniu imienin swojego patrona Jerzego Bińczyckiego Szkola Podstawowa nr 68 przy ulicy Porzeczkowej w Krakowskich Witkowicach urzadzila wspaniale przyjęcie. Dzieci przygotowaly długi występ z recytacjami, piosenkami i tańcami.
    Aż ciarki przeszły gdy czytano mail od Jerzego Szmajdzińskiego, ktory zginął w samolocie. Napisał, że bardzo chciałby z nami być, ale musimy zrozumieć, że nie może do nas przyjechać i bardzo prosi o wybaczenie tego zawodu ktory nam sprawił.
    Każdy z Jurkow krotko mowil o sobie i o swoich szkolnych klopotach. Ja jako mój klopot szkolny wspomnialem konieczność nauki na stopień falszywej historii Polski i niemożność mówienia na lekcjach historii o Katyniu i Powstaniu Warszawskim.

    Było okolo 20 Jurkow, w większości dawnych uczniow tej szkoly wspominających serdecznie Jerzego Bińczyckiego.
    Żona pana Jerzego Elżbieta Bińczycka i syn Jan Jerzy Bińczycki byli obecni na uroczystości. Delegacja pojechala z wieńcem na grob patrona szkoly na Cmentarz Rakowicki.

    Po uroczystości w szkole pojechalem wlaśnie na Wawel.

    W drodze powrotnej zatrzymalem się w Chęcinach. Z wieży zamkowej przy dobrej widoczności widać Kraków i Tatry.

Dodaj odpowiedź