Włoskie klimaty na Równi Krupowej

Sergio Berardo – muzyczny żywioł, charyzma i dusza zespołu. Fot. Regina Watycha

Nie mogę teraz pojechać do Włoch, ale ku mojej ogromnej radości, dzięki Sezonowi Włoskiemu w Zakopanem, przeniosłam się na krótko wprawdzie,  za to bardzo intensywnienie, nie tylko do Turynu, ale i do Prowansji. W sobotni wieczór 24 lipca w namiocie festiwalowym wystąpił zespół LOU DALFIN z Turynu. Piemont, z Turynem jako swą stolicą, jest nie bez racji uważany za najmniej włoski ze wszystkich regionów. Wpływy francuskie są tu wciąż bardzo silne, poczynając od kultury i języka,  na  kuchni kończąc.  Sąsiedztwo z Prowansją, ze średniowieczną kulturą zwaną oksytańską, z muzyką trubadurów, stało się inspiracją do powstania w roku 1982 LOU DALFIN. Założycielem  zespołu,   jego liderem, duszą i głosem jest Sergio Berardo, wirtuoz gry na lirze korbowej.

Instrumenty dawne i współczesne, łagodne tony pieśni trubadurów przechodzące w ostre brzmienie rocka, reggae, jazzu i folku to wizytówka zespołu. W Polsce grają po raz drugi, po raz pierwszy wystąpili w Krakowie w roku 2004. Zakopane przywitało ich deszczem, co z pewnością wpłynęło na niską frekwencję. Ale Sergio stwierdził, że z taką samą radością gra dla trzystu widzów, jak i dla trzech tysięcy. I rzeczywiście, tę radość było widać na scenie.

Pozwalała zapomnieć o deszczu, zimnie i przepychankach polityków. Kupiłam po koncercie płytę „Gibous, Bags e Bandi”, zamieniłam parę słów z muzykami (wreszcie odważyłam się mówić po włosku, po kilku miesiącach nauki) i zatęskniłam… Allora, grazie mio caro Sergio,  grazie tante!

www.loudalfin.it

2 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Ostatnio jechałem do Włoch kilka miesięcy temu.

    Gabriela,

    z Centrum Artystycznego Radomska 13 naprowadzala mnie przez komórkę na końcu trasy.
    W końcu mówi : zamiast tkwić w tym korku zostaw samochód i chodź tu na piechotę , bo już niedlugo się zaczyna.

    A byly to Włochy pod Warszawą, i byly to Włochowskie Spotkania Historyczne. A korek byl jak na rzymskiej autostradzie, a to byla ulica Techników. I tunel na trasie nie byl tak długi jak w Alpach , bo to byl tunel pod torami PKP.

    Była to

    Gabriela,

    prowadząca z pomocą

    Wioli

    Ochockie Spotkania Historyczne o nieco innej formule niż Włochowskie Spotkania Historyczne..

    Fabryka Miernikow i Komputerów Era mieścila się we Włochach wlaśnie na rogu ulicy Łopuszańskiej i al. Jerozolimskich.

    Włochy należaly administracyjnie do Ochoty więc to są sąsiednie miejsca mi bliskie.
    Powstałe w oparciu o kadrę z Instytutu Maszyn Matematycznych Zaklady Era poslugiwaly się nazwą przedwojennej fabryki mierników odebranej prywatnemu wlaścicielowi.

    Himalaistka Wanda Rutkiewicz pracowala jako pracownik IMM w Erze w grupie pracowników pod kierunkiem inż. Krzysztofa Wasieka.

    Ja dolączylem do tej grupy w 1976 r, Wanda Rutkiewicz już tam nie pracowała

    W Erze powstaly polskie minikomputery Mera 300, Mera 400, SM3 i SM4(klon pdp 11).
    Mazovia klon IBM PC XT. To był komputer osobisty w calości wykonany w Polsce.
    Systemy Nucon 400 i Nuxon 500 do sterowania obrabiarkami.

    Czasem ja opowiadam jakieś historyczne szczegóły Gabrieli i Wioli, a czasem one mnie na Radomskiej 13.

  2. Jurek napisał(a):

    Gabriela i Wiola,
    uznają to za opis historyczny z Włoch / Ochoty ale przecież wcale tak dawno to nie było. Czyżby to już jest historia ?

    Budynek Zakładu Minikomputerów na rogu ul. Łopuszańskiej i Alei Jerozolimskich stoi nadal ale nie produkuje się tam już minikomputerów.

    Ale myślę, że blogoslawieństwo , ktore przyszlo z Watykanu od papieża w 1982 roku nadal jest z wdzięcznością wspominane przez pracujące tam kiedyś osoby.

    W 1982 roku podczas stanu wojennego wśród pracowników Fabryki Mierników i Komputerów Era kilka osób zbieralo podpisy pod listem do Papieża Jana Pawła II wyrażającym wyrazy wdzięczności za Jego pontyfikat i stanowiącym zaproszenie do odwiedzin Warszawy.

    Uzbierano okolo tysiąca podpisow, co bylo liczbą dużą jak na konspiracyjny sposób zbierania podpisow, bo wszelkie listy zbiorowe nie byly mile widziane w tym czasie.

    Poprzez pobliski Kościół Matki Boskiej Saletyńskiej przy ul. Popularnej we Włochach list z podpisami zostal przekazany do Watykanu.

    Na adres Kościola Matki Boskiej Saletyńskiej przyszla odpowiedź szeroko rozkolportowana poprzez odbitki kserograficzne.

    Ze Stolicy Apostolskiej w imieniu papieża Jana Pawla II sekretarz stanu biskup E. Martinez przesłał podziękowanie za list i udzielil blogoslawieństwa osobom podpisanym pod listem i ich rodzinom.

Dodaj odpowiedź