Archiwum z Wrzesień 2010

Świat według Grzanki

20:57

Grzanka robiła i robi dobre zdjęcia, teraz bloguje. Też nieźle. Fot. Elżbieta Oyrzanowska

Grzanka, moja przyjaciółka z zamierzchłych, studenckich czasów odnalazła się w pisaniu. Podczas studiów dziergała kamizelki, szaliki i różne takie cudeńka z włóczki, po studiach popadła w filmową przygodę, przy okazji wyszywając patchworki niczym kolorowe obrazy. Zaliczyła też redakcje prasowe i pracę w Fundacji Batorego. Potem nastąpił przykry czas choroby, ale nie dała się jej. Cały czas coś tam pisała, niekiedy dając mi swoje teksty do oceny. Typowy sekretarz redakcji, również z charakteru, zawsze znajdowałam przecinek nie na swoim miejscu albo złą odmianę przez przypadki. Grzanka trochę dziecinnie obrażała się,  ale poprawiała błędy. Tylko że coraz rzadziej dawała mi coś do przeczytania. (więcej…)

Ogrodowa Coco Chanel

18:53

Coco wciąż najbezpieczniej czuje się w zaroślach. Fot. Wojciech Skarbek Woyczyński

Pojawiła się w ogrodzie jeszcze zimą. Cała czarna, złotooka, dzika i wychudzona. Mimo to jej uroda i elegancja w każdym ruchu nie pozostawiały wątpliwości, więc została nazwana na cześć kobiety, dzięki której moda stała się sztuką. Kilka lat temu na strychu, w piwnicy i w ogrodzie mieszkało stado kocie liczące około trzynastu sztuk w różnym wieku. Choć koty są bytami indywidualnymi, te stanowiły społeczność. Dokarmialiśmy je skrzydełkami kurzymi na surowo, wątróbką, czasem nieco gorszą wołowiną czy suchą karmą. Póki były małe, dostawały też mleko. Co rano pod oknem łazienki stawiały się w komplecie i punktualnie. (więcej…)

"Baita" znaczy "koliba"

15:28

Salvatore i Dominika 17 lipca 2010 roku otwierają ITALIANO IN ZAKOPANE. Fot. Robert Urbański

Na kuchennej półeczce pusty, niestety, słoiczek po kaparach w oliwie z wizytówką „ITALIANO IN ZAKOPANE tradycyjna domowa kuchnia włoska”. To pamiątka z otwarcia dla gości kochających Italię i kuchnię włoską domu Dominiki i Salvatore. Drewniany, liczący sobie ponad czterdzieści lat dom, stoi niemal na granicy Bukowiny Tatrzańskiej i Brzegów. Dominika, szczecinianka z urodzenia,  odziedziczyła go po cioci, kochającej Tatry i Podhale, postaci niezwykle barwnej, godnej oddzielnego opisania. Od dwudziestu lat Dominika mieszka w Kalabrii, jest żoną Salvy  i mamą czteroletniej Weroniki. Od początku  małżeństwa dzieliła swe życie między Polskę a Włochy, zaś od 17 lipca 2010 jej związki z Polską są jeszcze ściślejsze. (więcej…)

Utajone życie równoległe

21:18

Wnętrze z mego snu kolorytem przypominało warszawską  „Zadrę”

Odkąd pamiętam, sny, własne i cudze, fascynowały mnie, prowokowały do zastanawiania się, czy i w jaki sposób wpływają na życie na jawie. I na odwrót – na ile rzeczywistość ma wpływ na to, co nam się śni. Swoje sny w dzieciństwie opowiadałam Babci Michalinie, a ona zawsze starała się  je wytłumaczyć. I tak gdy śniłam o wodzie, ważne było, czy o brudnej, czy o czystej. Brudna, stojąca  zapowiadała choroby, kłopoty i przykrości, czysta, a do tego płynąca, z piaszczystym dnem – podróże w dalekie kraje. Małe dziecko też nie było zwiastunem dobrych nowin, a wypadające zęby – śmierć lub ciężka choroba gwarantowane! Dość wcześnie, jako nastolatka,  zapoznałam się z Freuda teorią snów, zawartą w dziele „O marzeniach sennych”. Jednak freudowska interpretacja marzeń sennych, opierająca się na psychoanalizie, zdecydowanie różniła się od tłumaczeń Babci Michaliny!

(więcej…)