"Baita" znaczy "koliba"

Salvatore i Dominika 17 lipca 2010 roku otwierają ITALIANO IN ZAKOPANE. Fot. Robert Urbański

Na kuchennej półeczce pusty, niestety, słoiczek po kaparach w oliwie z wizytówką „ITALIANO IN ZAKOPANE tradycyjna domowa kuchnia włoska”. To pamiątka z otwarcia dla gości kochających Italię i kuchnię włoską domu Dominiki i Salvatore. Drewniany, liczący sobie ponad czterdzieści lat dom, stoi niemal na granicy Bukowiny Tatrzańskiej i Brzegów. Dominika, szczecinianka z urodzenia,  odziedziczyła go po cioci, kochającej Tatry i Podhale, postaci niezwykle barwnej, godnej oddzielnego opisania. Od dwudziestu lat Dominika mieszka w Kalabrii, jest żoną Salvy  i mamą czteroletniej Weroniki. Od początku  małżeństwa dzieliła swe życie między Polskę a Włochy, zaś od 17 lipca 2010 jej związki z Polską są jeszcze ściślejsze.

W Italii   najważniejszym sprzętem w domu jest stół, a wspólny posiłek całej rodziny, przynajmniej raz dziennie, to tradycja, której nikt nie ośmiela się sprzeniewierzyć. Rozmowy o jedzeniu i gotowaniu są dla  Włochów równie ważne, jak  dyskusje polityczne dla Polaków. choć  nie prowadzą do takich napięć jak rozmowy  o PO, PIS, Smoleńsku i krzyżu przed Pałacem Prezydenckim. Salva jest architektem, Dominika inżynierem budowlanym (budownictwo wodne), ale ich pasją i prawdziwą miłością jest gotowanie. Dla siebie, dla rodziny i przyjaciół. Gotowali w swoim domu w Lamezii, gotowali też w domu pod Tatrami, powoli go remontując i spędzając w nim coraz więcej czasu. A że oboje są otwarci, życzliwi światu i ludziom, postanowili podzielić się z innymi swymi kulinarnymi talentami.

I tak narodziła się włoska „Baita”,  po góralsku „koliba”, a po polsku „szałas”.  Autorem nazwy „Baita”  i szefem kuchni jest Salvatore, Dominika pełni role tłumaczki i asystentki, choć i ona staje nieraz przy przy kuchni, opalanej drewnem. Opowiadając, na przykład, o Wyspach Liparyjskich, uśmiechając się i dolewając gościom wina, przyrządza smakowitości,  jakich próżno szukać w restauracjach, nawet tych mających w nazwie „włoska”.  Bo „Baita” nie ma nic wspólnego z restauracją, niech też nie zmyli Państwa określenie „kuchnia domowa”,  w polskim,  a zwłaszcza podhalańskim wydaniu bazująca na pierogach i innych potrawach tak zwanych prostych.

Ideologią Dominiki i Salvatore, jeśli można mówić o ideologii w odniesieniu do kuchni,  jest slow food, ale i slow live. Smakuj, jedz powoli, ciesz się chwilą, rozkoszuj się wspólnym biesiadowaniem. W „Baicie” trzeba zapomnieć o czasie, trzeba mu pozwolić, by leniwie płynął wraz z rytmem kolejnych dań, pojawiających się na stole. W moim zabieganym życiu każda chwila u Dominiki i Salvy to wyjątkowy dar. Na ogół nie uczestniczę w uroczystych otwarciach restauracji, kawiarń i tym podobnych przybytków, ale ich zaproszenie pobudziło tęsknotę za Italią. I ciekawość – jakie to są te smaki  południa?  Byłam na północy,  w Trento i w Turynie, ale wszyscy miłośnicy Italii przekonują, że tylko na południu znajdę duszę tego kraju.  W „Baicie” na  kilka godzin przenoszę się do Kalabrii, zapominając o codzienności, zimnie i nieubłaganie zbliżającej się kampanii wyborczej. Grazie, Dominika e Salva!

www.italianoinzakopane.pl

7 komentarzy

  1. Elżbieta Oyrzanowska napisał(a):

    Ewo, aż mi ślinka leci. Mam nadzieję, że w marcu mnie tam zabierzesz jeśli Salve będzie w Polsce e Dominika. Ja, choć nie tak jak Ty, we Włoszech nie byłam to kilka razy miałam okazję zjeść dobre włoskie dania. Na Foksal w Warszawie jest dobra kuchnia włoska. Może tam pójdziemy oblać Twoje wznowienie książki w listopadzie. Co Ty na to? Choćby na deser. Choćby na kieliszek dobrego wina. Odwagi, Warszawa też coś ma w tym względzie do zaoferowania. Pozdrawiam serdecznie Grzanka

  2. Jurek napisał(a):

    Brzegi lubiane są przez Włochów.
    Nie tylko Brzegi kolo Bukowiny Tatrzańskiej ale też Brzegi kolo Otwocka.
    Wlaśnie tam okolo roku 1900 znany ilustrator slynnych książek europejskich Michal Elwiro Andriolli z pochodzenia Włoch stworzyl styl architektoniczny Świdermajer.

    Te urocze domki drewniane stanowią mieszaninę stylu mazowieckiego, rosyjskiego i schronisk szwajcarskich.

    Jest wielu entuzjastow tego stylu wśród mieszkańcow Brzegów, Radości, Falenicy. Pewne elementy są podobne do domow goralskich.

    Może w „Baita” warto by podać jakieś info o Andriollim ziomku i to z Brzegów.

  3. Jurek napisał(a):

    Gabriela podarowala mi ciekawą książkę na Ochockich Spotkaniach Historycznych.
    Wiola również otrzymala tę książkę od Gabrieli.

    To „Warszawa wielu kultur” autorstwa Tadeusz W. Świątka i Rafala Chwiszczuka. Opisane są tam postaci wybitnych osób pochodzenia zagranicznego zaslużone dla Warszawy.
    Opisana jest królowa Bona Sforza – żona Zygmunta I Starego.

    Krolowa Bona sprowadzila do Polski elementy włoskich dań , ktore pozostaly na stale w polskich domach. Termin „włoszczyzna”
    określający różne jarzyny przywiezione z Włoch także pojawil się w języku polskim dzięki królowej Bonie.
    Gotowanie Gabrieli także określił bym mianem Kuchni Włoskiej ( przecież gotuje we Włochach po sąsiedzku z Ochotą).

  4. Jurek napisał(a):

    Moje zamówienie we włoskiej restauracji może wywołać pewną konsternację personelu.
    Żaba dla klienta, w restauracji włoskiej to chyba jakaś pomyłka przecież powinien pójśc do restauracji francuskiej.

    Ale mnie chodzi tylko o udko żaby.

    W dodatku wcale nie będę udka jadł .

    Chodzi mi o powtórzenie doświadczenia Włocha Luigi Galvaniego sprzed prawie trzystu lat.

    Przyłożenie dwóch różnych metali do udka żaby wywołało skurcz udka przepływ prądu.

    Tak to byl przełom w badaniach nad elektrycznością.

    Myślę, że za ten pokaz przypominający Luigi Galvaniego dostałbym gratis Cappucino.

  5. Domi napisał(a):

    Dzieki serdeczne Ewo!
    Idea Baity to dolce far niente, czyli slodkie nierobstwo. Pozwolic by czas saczyl sie jak dobre wino. Pisze to popijajac dobrze Ci znane wino do medytacji (Pasito di Panteleria), w piatek wrocilam z Sycyli, w niedziele bylismy nad morzem pomoczyc nogi i pobiegac po piasku.. potem wczesny obiad z szumem morza w tle.. Przygotowujemy sie do wyjazdu/przyjazdu do Polski takze trzeba sobie naladowac baterie sloneczne. Do zobaczenia w Baicie jak zwykle u nas bedzie slonecznie bez wzgledu na to co na zewnatrz

  6. Jurek napisał(a):

    Nawiązując do spotkań literackich w Baicie, na pytanie górali: Jurku a ty jaką książkę byś zaprezentował góralom, udzielił bym takiej odpowiedzi.

    Autor : Massimo Banzi

    Tytuł: Getting Started with Arduino – Zacznij przygodę z Arduino

    Płytka elektroniczna Arduino Uno – o wymiarach 5 na 7 cm stala się powodem powstania wielkiego ruchu hobbystycznego wśród elektroników, artystów i projektantów.

    Arduino Uno – stworzone dla włoskich studentów kierunków artystycznych i dizajnerskich mialo umożliwić im tworzenie nowatorskich projektów z wykorzystaniem urządzeń obrazujących światło, dźwięk, przemieszczenia.

    Takie niewątpliwe zalety jak niski koszt Arduino Uno, zakaz patentowania schematu Arduino Uno, zakaz patentowania programów sterujących płytką spowodował wielką popularność Arduino w świecie.

    Massimo Banzi opisuje koncepcję Arduino jako bardziej zbliżoną do artyzmu niż do inżynierii. Tworząc nowy program na Arduino Massimo, często w trakcie pracy zmienia cel swego projektu, bo poznał po drodze nowe możliwości i w końcu najważniejsza jest dobra zabawa i rozwój intelektualny a nie sztywne trzymanie się założeń.

    Massimo Banzi – nie prowadzi wykladu w "Zacznij przygodę z Arduino" w sposób szkolny. Zazwyczaj omawia się w szkole działanie elementów elektronicznych ich budowę. Dopiero później pokazuje się jak z elementów jak z klocków tworzyć nową budowlę.

    Massimo Banzi – zaczyna od stwierdzenia – Jak to pięknie świeci, miga, jakie to jest ciekawe. Potem dopiero opisuje jak to artystyczne wrażenie piękna zrealizował z takich skladników jak Arduino Uno , do którego podlączył druciki, lampki różnokolorowe, przełączniki.

    Tak elektronika nie jest tu na pierwszym miejscu, najważniejsze jest wrażenie artystyczne i poznawcze jaki zrobi gotowy projekt.

    Arduino na tyle stalo się popularne, że można tanio dokupić potrzebne druciki, płtyki połączeniowe, poradzić się fanów tego projektu przez internet. 

    Massimo Banzi w sposób odmienny od wykladów dla inżynierów uczy techniki programowania.

    Pokazuje zalety użycia mikroprocesora w Arduino Uno jako radość tworzenia nowej realizacji artystycznej, nie przez mozolne dokladanie elementów, lutowanie drucików, przykręcanie śrubek.

    Nie – to jest zrealizowane bardziej artystycznie, po prostu zmienia się program sterujący Arduino Uno. Pracuje się bardziej intelektualnie a mniej montażowo przy realizacji tych projektów.

    Pierwsze projekty są bardzo proste, zaczyna się od migania pojedynczymi lampkami, od odczytu stanu przelącznika – czy lampka ma świecić czy być wyłączona . Ale to jest dopiero wstęp do wielkiej artystycznej przygody. Na pewno najlepiej pokazal by jej piękno Massimi Banzi.

    Albo może ja Jurek.

     

     

     

     

     

     

      

     

     

     

     

      

  7. Jurek napisał(a):

    W latach  międzywojennych we Lwowie w Kawiarni Szkockiej Stefan Banach nieślubny syn Katarzyny Banach – ubogiej góralki z Podhala i wybitny matematyk na blacie kawiarnianego stolika wypisywał założenia  Przestrzeni Banacha.

    Jego prace posłużyły do rozwoju optymalizacji, która  pozwola prowadzić przy minimalnym zużyciu energii procesy podgrzewania cieczy, mieszania cieczy o różnych temperaturach. Och pamiętam te kolokwia z Teorii Układów Sterowania, na których analizowaliśmy mieszaninę kawy z dolewanym mleczkiem.

    To ciekawe poprzez konstrukcję nowoczesnych maszyn do parzenia kawy, przetworzone elementy teorii Banacha wróciły w swych zastosowaniach do kawiarni.

    Wspomniane przeze mnie płytki Arduino wśród zastosowań opisanych przez internautów służą do sterowania w inteligentnych automatach do parzenia kawy. Tak, wielkie abstrakcyjne teorie, poprzez technikę mikroprocesorową, wróciły do podhalańskich kawiarni i osładzają nam życie, optymalnie przyrządzając kawę.

    Smacznego, Jurek

Dodaj odpowiedź