Świat według Grzanki

Grzanka robiła i robi dobre zdjęcia, teraz bloguje. Też nieźle. Fot. Elżbieta Oyrzanowska

Grzanka, moja przyjaciółka z zamierzchłych, studenckich czasów odnalazła się w pisaniu. Podczas studiów dziergała kamizelki, szaliki i różne takie cudeńka z włóczki, po studiach popadła w filmową przygodę, przy okazji wyszywając patchworki niczym kolorowe obrazy. Zaliczyła też redakcje prasowe i pracę w Fundacji Batorego. Potem nastąpił przykry czas choroby, ale nie dała się jej. Cały czas coś tam pisała, niekiedy dając mi swoje teksty do oceny. Typowy sekretarz redakcji, również z charakteru, zawsze znajdowałam przecinek nie na swoim miejscu albo złą odmianę przez przypadki. Grzanka trochę dziecinnie obrażała się,  ale poprawiała błędy. Tylko że coraz rzadziej dawała mi coś do przeczytania.

Po przeniesieniu się do Zakopanego nie miałam zbyt wielu okazji do spotkań z Grzanką, ale gdy tylko przyjeżdżałam do Warszawy, zawsze znajdowałyśmy dla siebie czas. Do Zakopanego trudno było jej się wybrać, sprawy warszawskie wsysają ludzi jak gigantyczny odkurzacz. W tym roku, pod koniec sierpnia, udało jej się przyjechać zaledwie po raz trzeci w ciągu dwunastu lat. Zaliczyłyśmy obfitą i pyszną  kolację w Karczmie przy Młynie, w Samancie – lunch na słodko.

Lało niemal codziennie, 1 września woda zalała piwnicę i kocioł centralnego ogrzewania. Straż pożarna miała trochę roboty, a ja w końcu kupiłam pompę głębinową. Tak więc podziało się sporo. Jednak co najważniejsze – Szymon Białas, mój korepetytor komputerowy, pomógł Grzance założyć bloga. W blogowaniu debiutowała pośrednio nieco wcześniej, na moim blogu umieściłam jej sugestywną opowieść o upale w Warszawie. Teraz ma własne poletko do uprawiania . Życzę Ci Grzaneczko satysfakcji z pisania i wielu czytelników. Dobrze jest pisać dla kogoś, ale i dla siebie również. Zobacz: wedluggrzanki.blox.pl

Jedna odpowiedź

  1. Elżbieta Oyrzanowska napisał(a):

    Ewuniu, to najpiękniejszy prezent urodzinowy. Jedyny , bo poza bratem i bratową nikt nie pamiętał. Życie zaczyna się po sześćdziesiątce. Jeśli jeszcze trwa to cudownie, bo człowiek mniej napięty. Wie już wiele i wie, że ambicje na nie wiele się przydają. Zamiast ambicji działanie co przynosi rezultaty. Za tydzień zaczynam Creative Writing w Krakowie i to się liczy. Czytam. Piszę. Oglądam polską klasykę na laptopie. Zatrzymuję obraz i patrzę. Ile tego dobra. Łomnicki w „Niewinnych Czarodziejach” do zjedzenia. Piękny Twój tekst o Coco. Wzruszający. Obecna kotka jest prawie oswojona a producentka niezła. Widziałam jak karmisz je. To wzruszające. Chętnie wzięłabym jednego czarnego kotka ale one wolne jak wiatr. Śnił mi się kot w nocy. Też był wolne. Rudy olbrzym. Powodzenia Grzanka

Dodaj odpowiedź