Archiwum z Październik 2010

Wieczór przy Radomskiej 13

22:41

W niedzielę rano jadę do Krakowa autobusem, potem jakiś pociąg do Warszawy. Zostawiam sobą zakopiańską kampanię wyborczą i pięciu kandydatów na burmistrza, w tym jednego wiceburmistrza, który dotychczas grał w naszej drużynie. W ostatniej chwili zmienił barwy, czym sprawił nam nie tylko niemiłą niespodziankę z politycznego punktu widzenia, ale przede wszystkim osobistą przykrość. Wydaje się, że i on nie czuje się z tym dobrze. Szkoda… Warszawa tym razem to nie tylko tradycyjne odwiedziny cmentarzy, spotkania rodzinne i przyjacielskie, wystawy, może jakiś teatr czy kino. W czwartek, 4 listopada,  o osiemnastej w Centrum Artystycznym Radomska 13, spotkam się z Czytelnikami, promując trzecie wydanie "Na jednej linie". Autorką jest Wanda Rutkiewicz, ja – współautorką. (więcej…)

"Dobry Bóg tak chciał…"

20:47

Zdobywczynie Mount Everestu: Junko Tabei, Phanthong i Wanda Rutkiewicz.

Ten dzień, 16 października 1978 roku, stał się dla Polaków początkiem końca ery realnego socjalizmu. Wybór na papieża kardynała z Krakowa, Karola Wojtyły, odmienił oblicze tej ziemi i zapoczątkował lawinę wydarzeń, nad którymi władze krajów obozu socjalistycznego nie były w stanie zapanować. Ten sam dzień przyniósł jeszcze jedno niezwykłe wydarzenie – na szczycie Mount Everestu stanęła Wanda Rutkiewicz, trzecia kobieta na najwyższej górze świata, po Japonce Junko Tabei (16 maja 1975) i Tybetance Phantong (27 maja 1975), pierwsza z polskich alpinistów.  Papieża kochającego  góry miłością bynajmniej nie platoniczną i alpinistkę poświęcającą im całe swoje życie, połączyło przedziwne zrządzenie losu albo (jeśli ktoś woli) Opatrzność. (więcej…)

Chwila ciszy przed burzą

21:26

Październik  w Dolinie Małej Łąki. Fot. Regina Watycha

Tak się składa, że odkąd mieszkam w Zakopanem, rzadko chodzę w Tatry. To chyba przypadłość większości zakopiańczyków – codziennie patrzymy na Giewont z absolutną pewnością, że on był, jest i będzie. I że  poczeka na nas. Mijają dni, pory roku, a Giewont wciąż czeka. Lubię, kiedy przyjeżdżają  przyjaciele z Warszawy, bo wówczas ruszam z nimi w góry, nie przyznając się, że im to zawdzięczam. Tej jesieni muszę przełamać się i wykorzystywać każdą wolną chwilę na wędrowanie  po Tatrach, o tej porze roku najpiękniejszych. Niewielu turystów spotyka się teraz na szlakach, są to najczęściej ludzie dobrze wyekwipowani, świadomi uroków, ale też zagrożeń, jakie niesie ze sobą późna jesień tatrzańska. Zawsze mówią „dzień dobry” spotkanym na szlaku i nie reagują nieopisanym zdumieniem, gdy się  ich pozdrowi. Dla mnie październikowe i listopadowe weekendy (do 21 listopada) będą jedyną okazją do odreagowania stresujących dni powszednich kampanii wyborczej. (więcej…)