"Dziś są moje urodziny"


Turyn, 25 listopada 2009. Urodzinową, symboliczną świeczkę zdmuchuję w towarzystwie Asi Staszak.

Nie pamiętam, skąd ten cytat w tytule. Z Tadeusza Kantora? Pewności nie mam, być może rozwiąże tę zagadkę mój współtwórca blogowy, Jureczek S. Wydaje się, że wie on wszystko, a może jeszcze więcej. Wracając zaś do dzisiejszego dnia, miło się zaczął i miło dobiega do końca. Róże o niespotykanym kolorze od Reginy,  imponująca Medinilla Magnifica (ta Manginfica szczególnie mi pasuje!) od Asi, mydło z Aleppo i „Kot filozoficzny” od Agaty – dziewczyny wiedziały, co mi sprawi  prawdziwą  radość i przyjemność!

Rok temu urodziny spędzałam w Turynie, uczestnicząc w oficjalnej delegacji Urzędu Miasta na otwarciu wystawy „Tatry. Czas odkrywców”, przygotowanej przez Muzeum Tatrzańskie, prezentowanej zaś, w ramach współpracy, w Museo Nazionale della Montagna.  W czasie  obiadu w muzealnej restauracyjce po cichu powiedziałam Gilbertowi Merlante, że to najmilsze z moich urodzin. Gilbert, pół Włoch, pół Polak (po mamie), alpinista pracujący w miejscu dla siebie najodpowiedniejszym, czyli w jednym z najlepszych muzeów górskich na świecie, był naszym dobrym duchem i jeszcze lepszym tłumaczem podczas tej turyńskiej wyprawy. Nawet nie zauważyłam, kiedy na chwię zniknął. Toteż całkowicie zaskoczył mnie kucharz, stawiają przede mną „torcik” z jedną świeczką i czekoladowym „Happy Birthday”. Dziś myślę, że był to wyraźny znak. Krok po kroku jestem coraz bliżej Italii, sercem i myślami. Wie coś o tym Marta, moja nauczycielka włoskiego, wiedzą Dominika i Salvatore, mieszkający trochę w Kalabrii, trochę na granicy Brzegów i Bukowiny Tatrzańskiej. Jeśli życzenia i marzenia urodzinowe spełniają się, to wiesz, Panie Boże, co możesz dla mnie zrobić!

P.S. O wyborach innym razem, dziś nie chcę psuć sobie (i Wam, moi Przyjaciele!) nastroju świątecznego.

P.S.2 A przedwczoraj kupiłam słoik leśnego miodu z Piemontu – ciemnego, aromatycznego i pysznego. Stolicą Piemontu jest Turyn. I tak zrobiłam kolejny, malutki kroczek ku Italii.

7 komentarzy

  1. Asia napisał(a):

    Droga Ewo, tamte urodziny były CUDOWNE! Niech te i każde następne będą równie wspaniałe. A jak będzie mi dane świętować razem z Tobą, będzie mi miło 🙂

  2. Jurek napisał(a):

    http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/521603
    Zgadza się Tadeusz Kantor.

    Pamiętam rok 1991 , Galerię „Zachęta” w Warszawie.
    Pomagalem prof. Januszowi Boguckiemu i jego żonie Ninie Smolarz organizować wielką wystawę „Epitafium i siedem przestrzeni”.
    Epitafium – bylo poświęcone Żydom .
    Siedem przestrzeni – siedmiu etapom w życiu czlowieka.
    Stały nagrobne macewy na parterze „Zachęty” wśród ścian i sufitu kompletnie zasloniętego czarnym materialem i byl tam chlopiec siedzący przy fortepianie – taka instalacja Tadeusza Kantora.
    To bylo bardzo realistyczne, schodzilem na parter wiele razy w ciągu dnia , często o zmroku przy wygaszonych światlach i mijalem tego siedzącego chlopca i on byl tak realny jakby zagrać miał za chwilę.

    Droga jubilatko,
    życzę wiele szczęśliwych chwil spędzonych w Zakopanem i Warszawie.
    W nawiązaniu do akcentow włoskich zawsze wyjeżdżam z Włochami pod Warszawą , gdzie Gabriela z Centrum Artystycznego Radomska 13 mieszka i gdzie startowala w wyborach.
    Napisałem to dla Gabrieli ale tyczy się także Ewy.

    Nie martw się wyborami. Dużo robisz dla Warszawy Po prostu kontynuuj swoją dotychczasową dzialalność.

  3. eoyrzanowska napisał(a):

    Z myślą o Tobie odliczałam dni kalendarza i zatrzymałam się na 24. Dzisiaj kupilam sobie sokowirówkę, owoce na przemian z jarzynami i piękny perłowy naszyjnik. Wszystko w Best Molu na Stegnach. Pojechałam autyobnusem 185 . Było zimno i wietrznie i strasznie nie chcialo mi się wychodzić z czyściutkiego doimu. Wielkie porządki po sobotniej imprezie. Fisio grzeje mi nereczki, slucham radia ,jedynki i grzeję stare kosteczki. Czytam dzxienniki Iwaszkiewicza. Zachwycające. SSnuję plany i piszę o mojej Warszawie. Odwiedzilam redaktorkę Marię Gantz, 88 lat ciągle w pracy. Miala żal ze nie zaprosilam jej na swoje imieniny. Miala rację. Pochylilam głowę u ucalowałam dłoń. Nie lubią tego a ja ojcvsa calowałam po rękach., MNamę też. Pozdrawiam serdecznie Grzanka -pisarka w pogoni za wydawcą.

  4. Alicja napisał(a):

    Urodzinowo życzę Pani Italii na co dzień w realu, nie tylko w sercu. A niech tam, stracimy rodaczkę w Zakopcu, a zyskamy szczęśliwą kobietę we Włoszech. Przecież najważniejsze, to być szczęśliwym=radosnym. Nie ukradnę Pani marzeń, bo jak niewierny Tomasz – nie zobaczyłam – nie uwierzyłam. Moje szczęście to góry, one też tu są…I może dobrze, że nie mieszkam w ich otoczeniu, straciłabym bowiem marzenia – mój przedsionek szczęśliwości.
    Życzę Pani zdrowia i siły potrzebnej do realizacji marzeń, a po ich spełnieniu następnych równie ekscytujących i porywających do działania.
    Tradycyjnie odśpiewam na Pani cześć „Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam…..”

  5. ewa napisał(a):

    Dziękuję moim Wpisowiczom urodzinowym, życzę im w s z y s t k i e g o! Niech spełniają swe marzenia, niech marzą nowe. Największy kielich szampana wpiję dziś późnym wieczorem za Was! Ewa

  6. domi napisał(a):

    Do spoznionych zyczen, ale za to cieplych , slonecznych dolaczamy sie VDS (Veronika, Dominika,Salvatore)

  7. […] późniejsze o lat parę, o których już tu pisałam. Turyn, Museo Nazionale della Montagna, coraz mocniejsze zauroczenie Italią – po Trentino Piemont, […]

Dodaj odpowiedź