A było tak miło

Burmistrz Zakopanego Janusz Majcher (z lewej)  i starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski

Przez (prawie) cztery lata panowała sielanka – powiat tatrzański i gmina (Zakopane jest miastem na prawach gminy) wspólnie planowały, pozyskiwały fundusze unijne na wspólne projekty (Góral*Ski), wspólnie świętowały. Starosta bywał na imprezach organizowanych przez miasto, burmistrz – na imprezach powiatowych. Koalicja Twojego Zakopanego (ugrupowanie burmistrza), Jedności Tatrzańskiej (starosty) i Platformy Obywatelskiej (z posłem Andrzejem Gutem Mostowym na czele), zawiązana po pierwszej turze wyborów samorządowych 2006 przeciwko PIS-owi,  miała się całkiem dobrze, wbrew sceptykom, przewidującym szybki rozpad tego dość egzotycznego ideowo i kulturowo tworu.

Tak się nie stało. Jan Gąsienica Walczak, pierwszy wiceburmistrz, odpowiadający za  kulturę, sport, edukację i budownictwo mieszkaniowe, należący do Jedności Tatrzańskiej, sprawiał wrażenie, że dobrze się czuje w towarzystwie burmistrza i drugiego wiceburmistrza z Twojego Zakopanego, a i rzecznikowi prasowemu z tego samego ugrupowania okazywał jeśli nie przyjaźń, to z pewnością daleko posuniętą życzliwość.

Czas mijał, powoli zbliżały się wybory i coraz częściej padały pytania dziennikarzy na cotygodniowych konferencjach prasowych w Urzędzie Miasta – kto będzie kandydował na stanowisko burmistrza Zakopanego w wyborach 2010?  Janusz Majcher odpowiadał wymijająco, pierwszy wiceburmistrz deklarował publicznie, że jeśli burmistrz wystartuje, to on z pewnością nie będzie kandydował przeciwko niemu. Starosta zaś powtarzał, że jeśli przez (prawie) cztery lata dobrze się współpracowało, to nie ma potrzeby tego zmieniać.

Gdy przyszło do ostatecznych decyzji, Platforma Obywatelska nie wystawiła swego kandydata na burmistrza i poparła Janusza Majchra. Zaraz potem Jedność Tatrzańska uznała, że musi mieć swojego, góralskiego kandydata. Został nim pierwszy wiceburmistrz. Ponieważ stawia na szczerość, o swej (?) decyzji natychmiast poinformował telefonicznie burmistrza i poszedł na urlop. I tak zaczęła się przepychanka przedwyborcza. Do stanowiska burmistrza pretendowało pięcioro kandydatów – najpoważniejsi to dotychczasowy burmistrz, pierwszy wiceburmistrz z Jedności Tatrzańskiej  i przedstawiciel PIS-u. Przy takiej liczbie kandydatów głosy się rozłożyły i do drugiej tury przeszedł Janusz Majcher (prawie 46 proc.) i Jan Gąsienica Walczak (prawie 24 proc.).

W powiecie zaś bardzo dobry wynik uzyskał PIS,  jego lider, były burmistrz Piotr Bąk, zdobył prawie dwa razy tyle głosów, co dotychczasowy starosta. A ponieważ PIS szedł do powiatu z hasłem zmiany na stanowisku starosty, nastąpiło nieformalne porozumienie z Platformą Obywatelską i Twoim Zakopanem.  Mimo to starosta przeszedł jednym głosem, kandydata z listy PIS-u, choć do tej partii nie należącego. Za to w radzie Miasta Zakopane Jedność Tatrzańska i Solidarne Zakopane (tak sprytnie schowali się kandydaci z PIS-u i innych ugrupowań propisowskich) połączyły siły przeciwko Platformie Obywatelskiej i Twojemu Zakopanemu, tym manewrem wprowadzając na stanowisko przewodniczącego Rady Miasta swojego człowieka z PIS-u.

Tak więc zwolennicy PIS-u w Zakopanem mają niezły mętlik w głowach – w powiecie jego przedstawiciele głosowali ręka w rękę z Platformą Obywatelską i Twoim Zakopanem przeciwko staroście z Jedności Tatrzańskiej, zaś w gminie – razem z Jednością Tatrzańską przeciwko Platformie Obywatelskiej (6 mandatów) i Twojemu Zakopanemu (4 mandaty). Za jakiś czas spróbuję dogłębniej zdiagnozować życie polityczne pod Tatrami. Dziś z niepokojem czekam na wynik drugiej tury. Staroście udało się to, co prezesowi PIS-u – podzielić społeczeństwo. Jesteśmy my, zakopiańczycy i oni, górale.

Na spotkaniach wyborczych wiceburmistrza padały hasła, że w Zakopanem muszą rządzić górale, a nie cepry. (Nawiasem mówiąc, w Zakopanem mieszka niecałe 30 procent górali). Starosta, pytany przez dziennikarzy, czemu przez (prawie) cztery lata utrzymywał, że z burmistrzem dobrze się współpracowało, a teraz twierdzi, że źle, odpowiadał z (nieuświadomionym być może) cynizmem: Mieliśmy jeszcze wspólne projekty do zrealizowania, a poza tym nie było kampanii wyborczej. Z tego wszystkiego wyraźnie widać, kto będzie rozdawał karty,  jeśli wybory wygra Jan Gąsienica Walczak.

Czym to grozi? Nie potrafię sobie tego wyobrazić, pointą niech będzie hasło wyborcze,  przysłane mi przez zakopiańczyka od trzech pokoleń: Jak świat światem, nie będzie góral Polakowi bratem. Przykre to i źle rokujące na przyszłość. Opadną emocje wyborcze, trzeba będzie tu nadal żyć i pracować, spotykać niedawnych adwersarzy. Potrafimy sobie z tym poradzić?

5 komentarzy

  1. Jurek napisał(a):

    Hasło z ostatniego akapitu , przysłane przez „zakopiańczyka od trzech pokoleń ” uważam za absurdalne.

    Mam kontakt z góralami przez cykl Wioli „Górale w Warszawie czyli Posiady na Ochocie” i poprzez działalność Wioli Góralki/Warszawianki i wielu osób z Radomskiej 13 , ktorzy wszyscy podkreślają dobre serce górali.

    I nigdy takie słowa w Centrum Artystycznym na Radomskiej 13 by nie padły.
    Przecież Wiola bardzo dużo robi , żeby zintegrować górali i Warszawiakow. I Burmistrz Ochoty zawsze przychodzi.
    I wiele osób na Ochocie bardzo przyjacielsko podchodzi do górali, a oni ofiarowują nam to co najcenniejsze – swoją tradycję i gościnność.

  2. ewa napisał(a):

    Panie Jurku, nie mieszka Pan w Zakopanem i nie uczestniczył Pan w kampanii wyborczej. Z perspektywy Warszawy ja również idealizowałam góralszczyznę. Nieco mi przeszło po 12 latach mieszkania w tym „Pępku świata”, choć znam wielu górali, których to hasło z pewnością krzywdzi. Wiola to prawdziwa ozdoba Podhala, w pełni doceniam to, co robi dla naszej, wspólnej kultury. Ale fakty są nieubłagane i nie ma co się na nie obrażać, trzeba tylko umieć z nimi żyć. Zobaczymy już niedługo, na jaką drogę wkroczy Zakopane. Być może nie będzie to moja droga. Pozdrawiam i życzę dalszych pięknych wieczorów na Radomskiej.

  3. miza napisał(a):

    Z nimi chyba nie da się pracować ich należy się pozbyć!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Maria Gąsienica Chmiel napisał(a):

      Ta dyskusja napawa mnie smutkiem. Rozumiem, że „Twoje Zakopane” potrzebuje górali (Polaków!!!!!!!!!!) przed wyborami natomiast po wyborach dobrze by było się ich pozbyć! Jeżeli pointą jest przytoczony przez kogoś (chętnie dowiedziałabym się kogo) hasło wyborcze to rozumiem, że się z nim zgadzasz. No cóż w Zakopanem jest nas 30% ale tutaj mamy korzenie i czy się to komu podoba czy nie byliśmy jesteśmy i będziemy pracować dla ziemi ojców naszych!!!!!!

  4. Jurek napisał(a):

    Czasy gdy w Polsce pozbywano się przeciwników politycznych na szczęście minęły bezpowrotnie.

Dodaj odpowiedź