„Radny Walczak krytykuje internetowy wpis rzecznika i broni górali”


Radny Jan Gąsienica Walczak w ostrym wystąpieniu w czasie sesji zakopiańskiej Rady Miasta bronił górali i skrytykował rzecznika urzędu miasta za antygóralskie stwierdzenia na internetowym blogu. Rzecznik Ewa Matuszewska tłumaczy, że nie były to jej słowa, a tylko cytat.
Jan Gąsienica Walczak Fot. Paweł Pełka
Jan Gąsienica Walczak
Fot. Paweł Pełka

Radny Jan Gąsienica Walczak mówił o minionej kampanii wyborczej w kontekście rewanżyzmu, separatyzmu i nakręcaniu spirali nienawiści. – Czy demokracja to wojna na śmierć i życie, czy demokracja to pięknie się różnić? – pytał Jan Gąsienica Walczak.

Później skrytykował wpis na blogu rzecznika prasowego urzędu miasta Ewy Matuszewskiej, która miała napisać: „Jak świat światem nie będzie góral Polakowi bratem”.

– Takie stwierdzenia wymagają potępienia przez wszystkich a w szczególności przez Związek Podhalan w Polsce i Ameryce, środowiska kombatanckie, stowarzyszenia i związki wyznaniowe. Ktoś tworzy nową historię, czy histerię?, bo znane było w Polsce powiedzenie, że jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem, a i ono się zmieniło, bo jesteśmy w Unii Europejskiej.

Później Jan Gąsienica Walczak przedstawił zasługi górali dla Polski, wracając do czasów Jana Kazimierza, legionów i kurierów tatrzańskich. Radny Gąsienica Walczak pytał też, czy „pierwszymi, których trzeba się będzie pozbyć, będą fiakrzy z Krupówek – kto następny – i jaki system pozbywania się? Czy będzie to kadencja wstydu dla Zakopanego? – mówił kandydat na burmistrza miasta w minionych wyborach. Swoje wystąpienie zakończył parafrazując słowa Mikołaja Reja: „a niechaj narodowe wżdy postronni znają, polscy górale polski honor mają”.

– To jest prywatny blog. Jestem wdzięczna panu Walczakowi za reklamowanie mojego prywatnego bloga! Tyle że powiedzenie, które tak go wzburzyło jest cytatem, zakopiańczyka od trzech pokoleń, po jego obecności na spotkaniach Jedności Tatrzańskiej. To nie my doprowadziliśmy do tego podziału, ja również jestem takiemu podziałowi przeciwna. Jeżeli pan Walczak poczuł się urażony tym cytatem, mogę go przeprosić – twierdzi rzecznik Ewa Matuszewska. Jej oficjalna odpowiedź ma być udzielona na końcu sesji.

Oto wpis z internetowego dziennika Ewy Matuszewskiej, w którym cytowała hasło wyborcze przysłane jej przez jednego z zakopiańczyków:

„Na spotkaniach wyborczych wiceburmistrza padały hasła, że w Zakopanem muszą rządzić górale, a nie cepry. (Nawiasem mówiąc, w Zakopanem mieszka niecałe 30 procent górali). Starosta, pytany przez dziennikarzy, czemu przez (prawie) cztery lata utrzymywał, że z burmistrzem dobrze się współpracowało, a teraz twierdzi, że źle, odpowiadał z (nieuświadomionym być może) cynizmem: Mieliśmy jeszcze wspólne projekty do zrealizowania, a poza tym nie było kampanii wyborczej. Z tego wszystkiego wyraźnie widać, kto będzie rozdawał karty,  jeśli wybory wygra Jan Gąsienica Walczak.

Czym to grozi? Nie potrafię sobie tego wyobrazić, pointą niech będzie hasło wyborcze,  przysłane mi przez zakopiańczyka od trzech pokoleń: Jak świat światem, nie będzie góral Polakowi bratem. Przykre to i źle rokujące na przyszłość. Opadną emocje wyborcze, trzeba będzie tu nadal żyć i pracować, spotykać niedawnych adwersarzy. Potrafimy sobie z tym poradzić?”

Dzisiejsze wystąpienie radnego Jana Gąsienicy Walczaka na sesji Rady Miasta Zakopane, opisane na internetowej stronie Tygodnika Podhalańskiego (całość opisu przytaczam) zasmuciło mnie i nieco przeraziło. Jeden cytat, może niefortunny, ale przytoczony po to, byśmy wspólnie zastanowili się nad tym, jak to się dzieje, że cztery lata dobrej, wspólnej pracy dla Zakopanego nic nie znaczą, gdy zaczyna się kampania wyborcza, sprawił że zostały wytoczone przeciwko mnie najcięższe oskarżenia. Ani ja, ani starszy pan, który  z taka goryczą wypowiedział się o kampanii wyborczej, nie zamierzaliśmy obrażać  nikogo, ani górali, ani ceprów, ani zakopiańczyków. Ale każdy z nas ma prawo powiedzieć o tym co nas boli, co wydaje się niedobre dla Zakopanego. Miasta, w którym jedni pochodzą z rodów żyjących tu od wieków, inni wybrali je z miłości do Tatr, góralszczyzny (tak, tak!) i też chcą tu czuć się nie jak „przybłędy” (to też cytat). Żałuję, że do radnego Jana Gąsienicy Walczaka taki przekaz nie dotarł, że zagrał na bardzo wysokim C, domagając się potępienia w czambuł czegoś, co raczej wymaga poważnego zastanowienia się nas wszystkich. A tak nawiasem mówiąc, cała ta sprawa jest wręcz modelową  ilustracją powiedzenia „Z armatą na wróbla”(też cytat!).

PS. Jak się okazuje, nawet na prywatnym blogu nie mogę jako rzecznik „Pisać po mojemu” całej prawdy, i tylko prawdy. Muszę też uważać, kogo cytuję i jakiego rodzaju są to cytaty. Jak to się ma do wolności słowa, zniesieniu instytucji cenzury itp.? Zawsze wyznawałam zasadę, że swoim pisaniem nie mogę i nie chcę krzywdzić ludzi. Tego nauczyłam się w Tygodniku „Solidarność” (a nie w Gazecie Wyborczej, w której nigdy nie pracowałam – wbrew informacjom niejakiej/niejakiego „kasi” na forum Tygodnika Podhalańskiego).


7 komentarzy

  1. Krewki Zakopianczyk napisał(a):

    Jak pięknie Pani Ewo pisze Pani o wolności słowa. Pojawia się tu jednak pewien niezbyt logiczny dyskurs. Dlaczego owej wolności władze Miasta Zakopane zabraniają chociażby zakopiańskim narodowcom? Czyżby owa wolność była tylko dla wybranych? Czy najzwyczajniej, jak mówi przysłowie, punkt widzenia zależ od siedzenia? Pozdrawiam serdecznie.

    • ewa napisał(a):

      Szanowny Panie, władze Zakopanego nie mają możliwości zabraniania wypowiedzi komukolwiek w różnych mediach. Od tego są sądy, jeśli wypowiedzi narodowców lub jakiegokolwiek ugrupowania czy partii godzą w podstawy prawne ustroju RP. Prywatnie uważam, że moja wolność (wypowiedzi, pisania czy działania) kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. W demokracji prawo do wolności słowa bywa nadużywane przez ludzi, partie rządzące i opozycyjne, słowo stało się orężem walki politycznej. Pracowałam w dziennikarstwie w czasach, gdy odpowiedzialność za słowo nie była frazesem. Teraz jest inaczej i zapewne Pan również ma z tym do czynienia. Czy musimy się na to godzić? Nie, mamy internet, poszerzający w sposób niewiarygodny strefę wolności jednostki. Również pozdrawiam i proszę o przykłady (mogą być anonimowe), kiedy to władze Zakopanego zabroniły komuś wolności słowa?

  2. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    Omawialiśmy ten cytat w dziale „A było tak milo”.
    Dyskutowalem o tym niefortunnym cytacie na Saskiej Kępie z pewnym prof dr hab inz.
    A on mowi Jurku :
    Szczegolnie bolesne jest to, że ktoś znieksztalcil słowa Adama Mickiewicza
    ” jak świat światem nie będzie Moskal Polakowi bratem”.
    Profesor dodał:
    Ten znieksztalcony tekst w ogóle nie odpowiada prawdzie historycznej.
    Ale Pani Ewo , w komentarzach bylo wyjaśnione, że to ktoś Pani podesłał to świństwo i Pani uważa, że to krzywdzi gorali.

  3. ewa napisał(a):

    Panie Jurku, od 12 lat mieszkam wśród górali i nigdy nie było między nami konfliktów. Dogadaliśmy się nawet w sprawie tak trudnej na Podhalu, jak granica naszych parceli! Tym bardziej jest mi przykro, że działania pewnej grupy, zaangażowanej w bieżącą politykę, doprowadziły do takich podziałów. Chciałabym wierzyć, że wyborczy kurz opadnie i ludzie, którym leży na sercu dobro i rozwój Zakopanego nie będą patrzeć na przynależność partyjną czy związkową, tylko na to, co wspólnie możemy zrobić. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za zrozumienie.

  4. Krewki Zakopianczyk napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo, raczy Pani zapominać, że wolność słowa nie ogranicza się wyłącznie do kryteriów wypowiedzi dla mediów, ale także działań odnoszących się do samorządu i spraw lokalnych. A tu UM Zakopane naszych rodzimych narodowców raczy traktować po macoszemu. Czyżby owi ludzie byli w Zakopanem obywatelami gorszej kategorii?

  5. ewa napisał(a):

    Nie bardzo wiem, o co chodzi – w jakiej sytuacji UM Zakopane „raczy traktować po macoszemu naszych rodzimych narodowców”? Trudno mi zająć stanowisko, bo nie znam sprawy. Prywatnie i służbowo uważam, że w Zakopanem nie może być i nie ma podziału obywateli na jakiekolwiek kategorie – chyba że oni sami stawiają się ponad prawem. Jeśli zechce Pan do mnie zadzwonić i wyjaśnić, o co chodzi, będę wdzięczna. Mój nr telefonu -602 678 059. Może to lepsza droga niż wymienianie sie wpisami na blogu. PS. Do usłyszenia.

    • Krewki Zakopianczyk napisał(a):

      Pani Ewo, jak mniema blog Pani jest prywatną kuźnią wymiany myśli zarówno swoich jak i jego czytelników. Dlatego też nasza dysputa powinna być rozpatrywana w tych, a nie innych kategoriach.

      Mam pytanie będące zarówno przykładem traktowania zakopiańskich narodowców jako obywateli 2 kategorii. Otóż, proszę powiedzieć dlaczego na stronie internetowej UM Zakopane pośród wszystkich wymienionych Organizacji pozarządowych w Zakopanem brakuje tej związanej z narodowcami?

Dodaj odpowiedź