Wkurzają, denerwują, doprowadzają do pasji

Tak naprawdę szłam do bibloteki po tą książkę z nadzieją, że znajdę w niej opisane fakty autentyczne. Chciałam je sprawdzić, zanim powstanie projekt filmu, dzięki któremu Zakopane stanie się miejscem eventu, głośnego w całej Polsce. Jak już doszłam do bibloteki, okazało się, że jest zamknięta. Póki co, nie wiadomo, do kiedy. Tak więc na dzień dzisiejszy niczego jakby nie załatwiłam.

To zaledwie maleńka próbka języka, jakim posługują się tak zwane media, a w mowie potocznej (zwłaszcza w niej!) zaznaczone na czerwono wyrażenia są na porządku dziennym. Słowa-wytrychy, słowa-zapchajdziury, z językiem polskim nie mające nic wspólnego. Jest jeszcze kłopot ze zgodnością odmiany rzeczowników i zaimków wskazujących. Niechlujstwo, brak szacunku i najzwyczajniejsze nieuctwo – taki sposób traktowania języka ojczystego staje coraz powszechniejszy.

Z ogromną przykrością muszę stwierdzić, że program II Polskiego Radia, który powinien być ostoją poprawnej polszczyzny, nie pozostaje w tyle. Rozumiem, że rozmówcy dziennikarzy „Dwójki”, choć wypowiadają się przeważnie na tematy kulturalne, często grzeszą niedbałością w formułowaniu swych sądów, opinii, powtarzając co drugie zdanie „tak naprawdę”, „tak jakby” czy na „dzień dzisiejszy”. I nie jest zadaniem prowadzącego poprawianie ich. Jednak gdy w ten sam sposób wyrażają się sami prowadzący, zaczynam wątpić w misyjną, kulturotwórczą rolę programu II PR.

Tym bardziej, że mają oni również kłopoty z wymawianiem nazwisk obcojęzycznych. Z maniackim wręcz uporem niektórzy dziennikarze muzyczni nazwisko brytyjskiego kompozytora Benjamina Brittena wymawiają z podwójnym „t” (choć wymawia się tylko jedno). Za to we włoskich nazwiskach, w których bardzo wyraźnie trzeba w wymowie zaznaczyć podwójne „t”( „Andreotti”) czy podwójne „r” („Buonarroti”), z całkowitą nonszalancją łykają drugie „t” i „r”. Malarz Wiliam Turner, magnat medialny Ted Turner i piosenkarka Tina Turner też nie mają szczęścia. „Tarner” zamiast „Terner” to nagminna praktyka.

Można uznać, że czepiam się. Jednak poranna irytacja, ogarniająca mnie przy słuchaniu „Dwójki”, ostatnio nasila się. Przy kolejnym „tak naprawdę” i tym podobnych kwiatkach z furią chwytam za telefon i próbuję dodzwonić się na jedyny podawany w czasie nadawania programu numer. Oczywiście bezskutecznie. Stąd te gorzkie żale na blogu. Co jeszcze mogę zrobić? Skopiować swój wpis i wkleić go do poczty e-mailowej II programu. Może ktoś przeczyta i wyciagnie jakieś wnioski. Może…

2 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    Z okazji zbliżających się imienin Krystyny, pojawiają się w internecie informacje o dorocznym Zlocie Krystyn w dniu ich święta.
    W tym roku Zlot odbędzie się w Katowicach. Uczestniczki oddadzą hold Zmarłej w Katastrofie Smoleńskiej – pani Wice Marszalek Senatu Krystynie Bochenek  – pomysłodawczyni tych corocznych Zlotów.
    Krystyna Bochenek – to doskonaly przyklad osoby zatroskanej  nieprawidłowym i niedbałym traktowaniem mowy polskiej. Jako dziennikarka Polskiego Radia Katowice Krystyna Bochenek podejmowala wiele akcji mających na celu popularyzację piękna języka polskiego. W swojej dzialalności spolecznej zajmowala się również upowszechnianiem  wiadomości o konieczności dbalości o zdrowie .
    Dużo wzruszających słów o Krystynie Bochenek można przeczytać na stronie http://www.krystynabochenek.pl
     

  2. Ryszarda Lidia napisał(a):

    Pani Ewo,
    w sieci znalazlam inny wpis na temat MOWY POLSKIEJ. Przeraza to co sie dzieje z jezykiem i z tymi, ktorzy sie nim posluguja.  Cieszy zas to,  ze sa jeszcze tacy, ktorzy widza jak brukany jest jezyk polski i nie pozstaja obojetni.
    http://kamionkowo.blog.onet.pl/O-mowo-polska,2,ID229555010,n
    Wszystkim, ktorzy dziela niepokoje Pani dedykuje wiersz Czeslawa Milosza .
    MOJA WIERNA MOWO

    Moja wierna mowo,
    służyłem tobie.
    Co noc stawiałem przed tobą miseczki z kolorami,
    żebyś miała i brzozę i konika polnego i gila
    zachowanych w mojej pamięci.

    Trwało to dużo lat.
    Byłaś moją ojczyzną bo zabrakło innej.
    Myślałem że będziesz także pośredniczką
    pomiędzy mną i dobrymi ludźmi,
    choćby ich było dwudziestu, dziesięciu,
    albo nie urodzili się jeszcze.

    Teraz przyznaję się do zwątpienia.
    Są chwile kiedy wydaje się, że zmarnowałem życie.
    Bo ty jesteś mową upodlonych,
    mową nierozumnych i nienawidzących
    siebie bardziej może od innych narodów,
    mową konfidentów,
    mową pomieszanych,
    chorych na własną niewinność.

    Ale bez ciebie kim jestem.
    Tylko szkolarzem gdzieś w odległym kraju,
    a success, bez lęku i poniżeń.
    No tak, kim jestem bez ciebie.
    Filozofem takim jak każdy.

    Rozumiem, to ma być moje wychowanie:
    gloria indywidualności odjęta,
    Grzesznikowi z moralitetu
    czerwony dywan podścieła Wielki Chwał,
    a w tym samym czasie latarnia magiczna
    rzuca na płótno obrazy ludzkiej i boskiej udręki.

    Moja wierna mowo,
    może to jednak ja muszę ciebie ratować.
    Więc będę dalej stawiać przed tobą miseczki z kolorami
    jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe,
    bo w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.

Dodaj odpowiedź