Coraz więcej nas do pieczenia chleba

Po gorączce sobotniego dnia, upływającego w rytmie zakopiańskiego benefisu Adama Małysza, niedziela była dniem PIECZENIA CHLEBA. Jadłam znakomite pieczywo (bułeczki i chleb) własnego wypieku u mojej przyjaciółki Ewy Czownickiej i nawet przywiozłam z Ursynowa do Zakopanego zaczyn na własną produkcję,  jednak brak czasu i wiary w zdolności kulinarne, niezbędne  do czynności tak mistycznej jak pieczenie chleba,  sprawiły że nic nie wyszło z ambitnych planów zastąpienia pieczywa sklepowego wypiekiem domowym. Trzeba było pana Michała Liszkowskiego, sąsiada z Pardałówki i zaczynu w słoiku, przyniesionym do Urzędu Miasta Zakopane, bym nabrała odwagi i determinacji. No i udało się!

Dwa zgrabniutkie bocheneczki późnym, niedzielnym wieczorem pojawiły się na naszym stole. Nie obiecuję sobie, że już nigdy nie kupię pieczywa w sklepie, ale to domowe pieczywo ma nie tylko znacznie kulinarne. To prawdziwe misterium,  czas bez pośpiechu, wspólny namysł, czy dodajemy otręby pszenne, czy może śliwki suszone albo suszone żurawiny? Możliwości wyboru jest bardzo dużo (co bardzo lubię!). Cieszę się, że dołączyliśmy do coraz liczniejszej grupy zjadaczy chleba powszedniego, którego pieczenie jest prawdziwym świętem, a jedzenie prawdziwą przyjemnością.  Poniżej podaję przepis Pana Michała i życzę smacznego!

Składniki: mąka żytnia – 1 szklanka, mąka pszenna – 1 kg, siemię lniane – ½ szklanki, pestki słonecznika – ½ szklanki, otręby pszenne – ¾ szklanki, woda – 4 szklanki, drożdże – 1/6 z 10 dag kostki.

I etap: Mąkę żytnią z jedną szklanką letniej wody i zakwasem wymieszać w dużym, pięciolitrowym garnku. Pozostawić na 8 godzin (może być dłużej, ale nie krócej!) pod przykryciem.

II etap: Do tego zaczynu (etap 1) dodać resztę składników i zostawić wymieszane drewnianą łyżką  na 2 godz. do wyrośnięcia.

III etap:  Z wyrośniętego ciasta odłożyć do słoika 2 łyżki, zakręcić i włożyć do lodówki. Można przechowywać w lodówce do 2 tygodni (to jest zaczyn do następnego ciasta). Dwie foremki keksówki posmarować olejem, napełnić ciastem, z wierzchu posmarować białkiem  i zostawić na 1,5 godz. do wyrośnięcia. Następnie piec ok. 1 godz. w temp. 200-220 stopni C.

 

3 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Chleb jest produktem niezwyklym, wykonywanym obecnie przez maszyny , a mającym znaczenie symboliczne niemal kultowe.
    Mam do czynienia z maszynami do wyrobu chleba.
    To jest proces produkcyjny jak każdy inny ten wypiek nawet w malych piekarniach. Mieszadla, krajalnice, piece, to jest takie bezduszne i sterowane komputerowo.
    Z pulpiciku wprowadza się parametry, proporcje materiałow, prędkości mieszania, temperaturę wypieku.
    Zakalce są wykluczone poprzez tę nowoczesną technologię, różne czujniki, nadzór eklektroniczny maszyny.. Ktoś powie tam jest programator podobny do takiego z pralki.
    Ale powstaje coś niezwyklego.
    Chleb zwlaszcza w Polsce, gdzie wielu osobom brakowalo go w czasach wojen i niedostatku cieszy się szacunkiem niezwyklym.
    W wielu domach znakiem krzyża rozpoczyna się jego krojenie, dba się o to żeby nie dopuścić do jego wyrzucania. Niektorzy kultywują zwyczaj opisany przez Norwida, gdy upuszczoną kromkę się całowało.
    Chleb to coś symbolicznego – uświęconego przypowieściami religijnymi, gdzie się mówi że nie można otrzymując od kogoś chleb odpowiedzieć oddając kamień.
    Tak , chleb to coś niezwyklego produkowanego przez najzwyklejsze maszyny.
    A jego spożywanie gdy jest cieply , chrupiący, puszysty posmarowany masłem – niezwyklym jest doznaniem.
     
     
     

  2. Ewa Czownicka napisał(a):

    Droga moja przyjaciółko,
    parafrazując słynne słowa piosenki Niemena powiedziałabym: "Dziwny jest ten chleb"  z zakwasem, co się podpiera drożdżami. Moze zresztą być pyszny, ale nie ma to jak prawdziwy razowy, żytni lub mieszany w  ziarna bogaty albo inne dodatki – kminek, zioła , miód – wypróbowane. Moga pewnie być i inne, jak nie brakuje fantazji kulinarnej i odwagi w eksperymentowaniu smakami. Pysznie jest na podniebieniu poczuć smak świeżo upieczonej kromki, która nie straci na wartosci nawet po dwóch czy trzech tygodniach leżenia w drewnianym pojemniku, byle bez folii czy innego owijania. na poczatku ciężki i nieco lepki, im później tym bardziej suchy i daje się cieniej kroić. 
    Miło mi, że wreszcie spróbowałas kucharzenia i chętnie podeslę Ci przepis na "pyszny chleb Danusi", który ma taka nazwe w mojej podręcznej ksiażce kucharskie. Pierwszy kawałek chleba i zakwas z niego był własnie od Danki z Zielonki. 

  3. eoyrzanowska napisał(a):

    Bylaś w Warszawie – kiedy,,,, ladnie to tak Grzana

Dodaj odpowiedź