Mgła i mgła…

Dawno, dawno  temu Czesław Niemen śpiewał utwór, tytułu którego nie pamiętam, ale dziś przypomniał mi się fragment tekstu: Mgła i mgła, wszerz i wzdłuż, a rzeka blisko już. Wtedy mimo  fascynacji jego twórczością śmieszyły mnie słowa, że mgła wszerz i wzdłuz. Dziś czuję, jak mgła smoleńska zagarnia coraz większe obszary polskiego życia politycznego, społecznego, jak wciska się za sprawą polityków w prywatne życie każdego z nas. Nie pozwala rodzinom ofiar na przeżywanie żałoby po swojemu, wikła w  rozgrywki, wystawia na widok publiczny każdą łzę, każde załamanie głosu. Mnie też oblepia, zaciera kontury rzeczywistości. We mgle karły ogromnieją, przybierają kształty potworów, zagrażających nam, inaczej myślącym.

Nie oglądałam transmisji z obchodów rocznicowych, wystarczyło mi to, co działo się w Zakopanem. A działo się to samo, co w całej Polsce. Na jednej mszy my, na drugiej oni. Oni obelisk upamiętniający  Lecha Kaczyńskiego, my most jego imienia. Jak długo będzie trwało to rozdarcie nasze? Jak długo będziemy się niepięknie różnić? Dziś ksiądz Stanisław Olszówka  w homilii mówił o konieczności pojednania, o tym, jak w chwilach najtrudniejszych potrafimy być zjednoczeni. A potem jakby diabeł zamieszał między nami. 

Bałam się tej rocznicy, bałam się słów, które mogą paść z obydwu stron. Słowo może być niczym chleb, ale też może być jak kamień. Dziś poleciały kamienie. Najcięższe, niszczące szanse na jakiekolwiek pojednanie. To prawda, że Rosjanie zamieniając tablicę w Smoleńsku w przeddzień uroczystości oficjalnych dotknęli uczuć wszystkich Polaków, ale też trzeba pamietać, jakim sposobem polska tablica znalazła się na głazie upamiętniającym katastrofę. Bez porozumienia z miejscowymi władzami, z tekstem o ludobójstwie, którego to określenia Rosja boi się jak diabeł święconej wody. I to nie z powodów politycznych czy ideologicznych.

Jeśli władze Rosji przyznają, że mord w Katyniu był nie zbrodnią wojenną, a ludobójstwem, otworzą drogę roszczeniom finansowym.Nie Rodzin Katyńskich, które niejednokrotnie dekalarowały i deklarują, że chodzi im jedynie o prawdę, a nie o pieniądze. W Katyniu i okolicach mordowano również obywateli radzieckich,  roszczeń ich rodzin władze obawiają się najbardziej. Można powiedzieć, że to wewnętrzny problem Rosji, jednak zawsze tak było i będzie, że to, co dzieje się w Rosji, ma jakiś tam wpływ na sprawy polskie. Lech Wałęsa powiedział niedawno, że Polska i Rosja są na siebie skazane i muszą z tym żyć. Nie zmienimy położenia geograficznego ani trudnych zaszłości historycznych miedzy naszymi narodami. Więc może próbujmy budować przyszłość, nie zapominając o przeszłości, nie traktując jej jednak jako wyznacznika naszych wzajemnych relacji do końca świata.

A tak na marginesie – ludzie związani z PIS-em apelowali przed rocznicą o wywieszenie flag narodowych. Jeśli chodzi o mnie, nie musieli mnie do tego przekonywać. Nie ma znaczenia, jak oceniałam prezydenturę Lecha Kaczyńskiego. Ale zginął prezydent mojego kraju, a z nim wielu wspaniałych, mądrych ludzi. I nie ma znaczenia, z jakiej partii byli. Gdy dotarła do mnie wiadomość o katastrofie, płakałam jak wielu innych Polaków. I moje łzy były równie szczere, jak tych, którzy dziś uzurpują sobie prawo do przeżywania jedynie słusznej żałoby. Szkoda, że w Zakopanem flag było dziś jak na lekarstwo. Na mojej ulicy jak zwykle – razem z naszym trzy domy z flagami. Będzie zapewne tak samo na 2 i 3 maja, choć może beatyfikacja Jana Pawła II, przypadajaca 1 maja, podniesie temperaturę uczuć patriotycznych zakopiańczyków. 

 

 

3 komentarze

  1. Ryszarda Lidia napisał(a):

    Dobry i madry tekst Pani Ewo.

  2. ewa napisał(a):

    Tyle się dzieje, że nie mogę się zebrać na długi, prawdziwy list do Pani. Może w czasie Świąt będzie chwila oddechu między mazurkiem a żurkiem! Bardzo, bardzo serdecznie Panią pozdrawiam i wciąż mam nadzieję na spotkanie w tak zwanym realu.

Dodaj odpowiedź