Trudne Święta Zmartwychwstania Pańskiego


Salvadore Dali "Ukrzyżowanie"

Palemki i palmy kolorowe, małe i ogromne, kraszanki, pisanki, zajączki, kurczaczki, święconki niesione w Wielką Sobotę do kościołów w koszyczkach i koszach, słowem cały ten sztafaż próbujący uślicznić i coraz bardziej skomercjalizować najbardziej przejmujące i pełne mistyki swięta. Bo cóż może być bardziej przerażającego i okrutnego niż śmierć Boga w ludzkiej postaci, zadana przez ludzi, dla zbawienia których tę haniebną śmierć na krzyżu zgodził się ponieść? Cóż może być bardziej radosnego i tajemniczego niż Jego zmartwychwstanie?

 

Boże Narodzenie, jak każde narodziny, niosą radość i nadzieję. Ale te uczucia wyjątkowo łatwo dają się wyrazić w postaci kiczu. Jakoś coraz łatwiej przychodzi mi też pogodzić się z tym, że ich wymiar religijny został zastąpiony powierzchowną obrzędowością, prezentami, choinkami coraz strojniejszymi, świetlnymi dekoracjami rozbłyskującymi już w połowie listopada. To święta dla dzieci, ich magia stała się towarem. Lubię je, zwłaszcza ich wspomnienie z rodzinnego domu. Teraz też ulegam presji świątecznych porządków, strojenia choinki, przyrządzania śledzi, pieczenia schabu ze śliwkami i gotowania czerwonego barszczu z uszkami. Kupuję i dostaję prezenty, słucham kolęd (ale już ich nie śpiewam), łamię się opłatkiem z bliskimi.

Ale w pamięci wciąż tkwi to przerażające, co stanie się po radosnych narodzinach. Co roku Jezus umiera za nas na krzyżu, a my coraz mniej zasługujemy na Jego ofiarę. Patrzę na ludzi co niedziela uczestniczących w nabożeństwie i na ich zachowania codzienne. W Zakopanem przed każdą sesją rady miasta radni odmawiaja modlitwę księdza Piotra Skargi, prosząc o sprawiedliwe i roztropne rządy, które wszak sami sprawują. A potem zaczyna się seans – może nie nienawiści, ale z pewnością złej woli, braku zrozumienia racji inaczej myślących i braku najzwyczajniejszej życzliwości dla bliźniego swego.

Wielkanoc to dla mnie trudny czas, czas głębokiej refleksji i próby pogodzenia się z tym, co nieuniknione. Jakoś nie potrafię cieszyć się tymi świętami, choć przecież niosą nadzieję nam wszystkim. Czy można mieć nadzieję, widząc co dzieje się z naszym światem? Wiedząc, że to my sami zgotowaliśmy sobie taki los? Ale mimo wszystko życzę Wam, moi Przyjaciele, nowej nadziei, radości i pięknej wiosny!

 

2 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    Czeslaw Milosz w "Zniewolonym umyśle "  napisał, że  kościól jest jedynym miejscem gdzie Dziedzic – pan majątku i jego chlopi poddani spotykają się i przez tę godzinę są równi i malutcy wobec Boga.
    Ale Dziedzic – pan majątku będzie sobie wyobrażal Boga na podstawie rozważania dogmatów i różnych uczonych rozpraw.
    A chlop jego poddany o zmartwychwstaniu Boga będzie rozmawial z dziećmi , mówiąc jak z pozornie umarlego tworu jakim jest jajo – urodzi się kurczaczek.
    Bo to jest dla nich zrozumiałe.
    Więc te wszystkie wizerunki Boga jako Górala, Murzyna, Azjaty przedstawiane przez tworcow  związanych z tubylczym ludem slużą przybliżeniu jego postaci, nadaniu rysom twarzy  swojskich cech.
    Ktoś powie to nie jest wielka sztuka, dlaczego oni nie kserują obrazow Caravaggiego i nie wieszają ich nad łóżkami.?
    Ale oni nie wiedzą kto to byl Cravaggio, ale wiedzą jak wyglądają dobrzy ludzie w ich okolicy.
    Więc ten cały przemysl pamiątkarsko – religijny ilustruje Boga.
    Czcigodni radni po odmówieniu modlitwy ks. Piotra Skargi , nie przestrzegają  przesłania modlitwy.
    No tak, są ludźmi i popełniają blędy.
    Myślę, że doroczny obyczaj rekolekcji i wymóg spowiedzi wielkanocnej służy powrotowi do przykazań.
    Składam Pani najlepsze życzenia Wielkanocne,
    Jurek
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     

  2. ewa napisał(a):

    Dzień dobry Panie Jurku! Radosnych, dobrych Świąt Panu życzę! Co do rozważań na temat kiczu światecznego, chodzi mi przede wszystkim o komercjalizację i "upupienie" tych świąt. Czym innym jest wszak naiwne.ludowe wyobrażenie Boga, a czym innym oferta supermarketów. Obraz Salavadora Dali jest mi bardzo bliski, ale też Chrystus Frasobliwy, nieco chropawy i prymitywny, autorstwa ludowego rzeźbiarza z Olczy, jest dla mnie dziełem sztuki. Pozdrawiam – Ewa

Dodaj odpowiedź