15 czerwca 2002 – 15 czerwca 2011

 Krzyżne (2112 m) – przełęcz mojego Ojca

Jedyne góry, jakie znał mój Ojciec, to Tatry. O Himalajach opowiadała Mu Wanda, kiedy wpadała do moich Rodziców na Al. Niepodległości, czytał też literaturę górską. Kiedy odchodził dziewięć lat temu, wciąż wspominał wspólne z Mamą wycieczki tatrzańskie. Chyba najbardziej zapadło mu w pamięć i serce Krzyżne. Pewnego popołudnia, już blisko końca, poprosił Mamę, by Go nie budzić z  półsnu, pół jawy, w jakie zapadał po morfinie – szedł w słońcu na Krzyżne. Wierzę głęboko, że tam doszedł. Bardzo chciałabym być z Wami w Warszawie 15 czerwca 2011, by pomodlić się za mojego Ojca i Przyjaciół, co już za Niebieską Granią. Jeśli nie uda się, serdecznymi myślami będę z Wami tutaj, pod Tatrami, które tak bardzo kochał mój Ojciec. 

http://kw.warszawa.pl/pamietamy/

4 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    Za sprawą jednej z osób z tej listy wspinaczy o których pamiętamy 15 czerwca  , a mianowicie za sprawą Wandy Rutkiewicz byla Pani w Warszawie już 13 maja w pięknym Muzeum Sportu i Turystyki.
    Jak Pani ocenia  tę czwartą już wystawę o Wandze Rutkiewicz w Muzeum Sportu.?
    Czy te pamiątki z ktorych na pewno wiele Pani widziała w mieszkaniu Wandy Rutkiewicz na ul. Sobieskiego   – wywolaly jakieś wzruszenie .?
    Czy z wypowiedzi trojga prelegentów komentujących wystawę wraz z Panią dowiedziala się Pani czegoś nowego ?
    A może jakaś fotografia zaskoczyła Panią?
    Dla mnie informacja o związkach znanego malarza Henryka Wańka z programem "Karawana do marzeń" poprzez jego obraz jako logo programu była nowa. 
    W jego wypowiedzi czuło się  troskę o Wandę Rutkiewicz, gdy mówił że czul , że ten obraz ma patronować programowi skrajnie trudnemu, gdzie stawką może być życie . Ale uznał, że to jest pomoc jego dla osoby bardzo dzielnej. ze środowiska zupełnie mu nieznanego,
    Czułem się trochę jako ktoś związany z Instytutem Maszyn Matematycznych gdzie Wanda Rutkiewicz pracowała i z Centrum Artystycznym Radomska 13 , gdzie promowala Pani książkę o niej.
    Oraz związany z blogiem "Po mojemu"
     
     
     
     
     
     
     

  2. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    Msza dzisiejsza w dniu 15 czerwca – dniu św. Bernarda patrona turystów i wspinaczy, stanowiła rozpoczęcie dorocznej tradycji .
    Licznie zgromadzeni w bocznej kaplicy Matki Boskiej w kościele św. Krzyża w Warszawie miłośnicy gór  co rok będą się tu gromadzić.
    Wspomniani byli wspinacze nieżyjący, którzy bliscy są nadal pamięci rodzin i znajomych. 
    Ksiądz w kazaniu mówił o pokorze jaką człowiek winien jest górom stworzonym przez Boga.
    Nie wolno zapomnieć o niebezpieczeństwach jakie niosą góry. Nie wolno zapomnieć o swych obowiązkach rodzinnych i zawodowych.
    Góry nie mogą przesłonić obowiązku chronienia własnego niepowtarzalnego życia.
    Szczęście osiągane w górach , nie może być budowane na nieszczęściu dzieci , rodziny – to jest najważniejsze , nie wolno ryzykować życia. Konieczna jest wielka rozwaga.
    Przede wszystkim winniśmy pamięć i podziw ratownikom górskim, którzy ponieśli śmierć ratując innych.
    Przejmujące było czytanie po Mszy świętej listy nazwisk okolo dwustu wspinaczy, którzy nie żyją.
    Imię, nazwisko , przydomek, rok śmierci, miejsce śmierci.
    Świnica, Mnich, Giewont – pn ściana, Sławkowski Szczyt –  często się powtarzały.
    Szczyty Himalajskie ośmiotysięczne wszystkie były wymienione w kontekście czyjejś śmierci.
    Ale miejsca takie jak Warszawa, okolice Lublina, Piotrków Trybunalski świadczyły, że te osoby zmarły w sposób nie związany ze wspinaczką.
    Ważne jest, żeby modlić się za zmarłych i pamiętać o dobru jakim obdzielili rodzinę i znajomych za życia. 
     
     

  3. Jurek napisał(a):

    http://www.forum-ochoty.org.pl/viewtopic.php?t=196
    Prof. Marek Perkowski wspomina Piotra Misiurewicza

Dodaj odpowiedź