Karawana idzie dalej…

Centrum Olimpijskie w Warszawie – tu ma nową siedzibę Muzeum Sportu i Turystyki.

Muzeum Sportu i Turystyki mieściło się niegdyś na stadionie Skry przy ulicy Wawelskiej, gdzie odbył się pierwszy Przegląd Filmów Alpinistycznych im. Wandy Rutkiewicz. Od 18 lat inicjatorką i niestrudzoną propagatorką tej imprezy jest Wiesława Wiśniewska, dzięki niej co roku kinomani mają okazję obejrzenia nie tylko interesujących filmów, ale też spotkania z polskimi alpinistami. Po przeprowadzce do Zakopanego starałam się przyjeżdżać na przeglądy, odwiedzając też Rodziców. Ale po śmierci Ojca i przeniesieniu się Mamy do Zakopanego,  skończyły się moje majowe wyjazdy do Warszawy. Toteż w tym roku po raz pierwszy uczestniczyłam w Przeglądzie, odbywającym się w nowej siedzibie Muzeum Sportu i Turystyki. 

Na XVIII Przegląd (13-15 maja) wybrałam się z okazji dwudziestej rocznicy podjęcia przez Wandę decyzji o zorganizowaniu "Karawany do marzeń", czyli próbie zdobycia wszystkich czternastu ośmiotysięczników. Miała już na swym koncie osiem, w tym najwyższy – Mount Everest i najtrudniejsz – K2. "Karawana do marzeń" zakończyła się  podczas wyprawy na trzeci szczyt Ziemi – Kangczendzongę. Wanda zaginęła z 12 na 13 maja 1992 roku, prawdopodobnie dwieście metrów przed szczytem. Do dziś nie wiadomo, co się z nią stało, mimo różnych doniesień i mylących tropów. Przegląd utrwala pamięć o Wandzie i pozwala nowym pokoleniom ludzi zafascynowanych górami najwyższymi poznać, choć tylko pośrednio, wybitną alpinistkę i charyzamtyczną osobowość. 

Dla mnie tegoroczny Przegląd  był powrotem do rodzinnego miasta, które już chyba nie jest moje (i czasem tego żałuję!), spotkaniem z ludźmi dawno nie widzianymi, a także z tymi, po których pozostały filmy, zdjęcia, pamiatki, książki i – co najwazniejsze – pamięć przyjaciól. Wzruszył mnie Michał Błaszkiewicz, brat Wandy, przedstawiając cykl zdjęć swej sławnej siostry – od dziewczynki z kokardami albo w bereciku nasunietym na czoło, po pannę młodą w bieli i poczatkującą taterniczkę. "Kobieta zmienna jest" – ale to zawsze była Wanda. Michał przekazał też Muzeum Sportu i Turystyki kolejne pamiątki po Wandzie, z których powstała wystawa, towarzysząca Przeglądowi.

Ja mówiłam o dziewczynach, które ruszyły w góry śladami Wandy, stąd tytuł  "Karawana idzie dalej…". Najwięcej miejsca w mojej opowieści zajęła Ania Lichota (pisałam wielokrotnie o niej w blogu), bo to ona ze zdobywania gór uczyniła zajęcie pomocne innym. Ania zdobyła Koronę Ziemi, na końcu Mount Everest, i dzieki swoim wyprawom zdobyła środki na budowe szkoły w zachodnim Nepalu – szkoły im. Wandy Rutkiewicz i Jerzego Kukuczki.  Ewa Panejko-Pankiewicz, partnerka Wandy z Gasherbrumów, w swym emocjonalnym wystapieniu mówiła przede wszystkim o tym, czym dla Wandy było wspinanie się w zespołach kobiecych. A Henryk Waniek, malarz i eseista, opowiedział niezwykłą historię znajomości z Wandą, do której przyczynił się jego obraz "Flying Mountains".  

Pamietam, że obie byłyśmy zakochane w tym obrazie, a zobaczyłyśmy jego reprodukcję na okładce ksiązki  Andrzeja Wilczkowskiego "Miejsce przy stole". Nie udało się ani Wandzie, ani mnie kupić "Latających gór",  ktoś nas uprzedził. Wanda jako ilustrację swej "Karawny do marzeń" wykorzystała, za zgoda twórcy, reprodukcję tego niesamowitego, pełnego magii i poezji obrazu, a ja patrzę od czasu do czasu na "Latajace góry" w mojej książce "Uciec jak najwyżej"…

3 komentarze

  1. Alicja napisał(a):

    Wspominanie Pani Wandy dla kogoś takiego jak ja, to sama radość, natomiast zdaję sobie sprawę, że w światku  alpinistycznym budziła różne emocje, niekoniecznie te pozytywne , stąd też i niechęć do wspomnień przez niektórych.  Dla mnie jednak  zawsze będzie inspiracją. Dzięki Niej zainteresowałam się tematyką wysokogórską i dokonaniami polskich himalaistek i himalaistów. Tłuste lata 80-te XX w. ukazują ich śmiałe dokonania w górach wysokich, które na stałe wpisują się w historię tego sportu.
    Niech karawana idzie dalej…

  2. Jurek napisał(a):

    http://www.forum-ochoty.org.pl/download.php?id=120
    Tablica ku czci Wandy Rutkiewicz w Instytucie Maszyn Matematycznych w Warszawie ul. Krzywickiego pok. 116.

  3. Jurek napisał(a):

    http://www.forum-ochoty.org.pl/download.php?id=121
    Pozdrowienia od Wandy Rutkiewicz dla kolegów z IMM

Dodaj odpowiedź