Czy znajdzie dom? Znalazł!

Tak  mógłby wyglądać Kudłatek, gdyby…

… znalazł się ktoś, kto go przygarnie, zapewni trochę serca, pełną miskę  i co jakiś czas wyszczotkuje. W Tygodniku Podhalańskim z ubiegłego tygodnia pisałam o psie podobnym do tego na zdjęciu, prosząc o pomoc w znalezieniu mu nowego domu. Jesienią 2010 został porzucony przed sklepem na Pardałówce. Całą zimę przebiedował blisko sklepu, zapewne w nadziei, że jego pan wróci. Pan nie wrócił, okoliczni mieszkańcy dokarmiali go, ale nikt nie zdecydował się na adopcję. Pewnie dlatego, że Kudłatek z dnia na dzień dziczał i coraz bardziej był nieufny wobec ludzi.

Piątek, 27 maja – Kudłatek vel Franek (jak nazywała go jedna z Małgoś) ma już dom! Mili, serdeczni  Państwo ze Skawy przyjechali i cierpliwie czekali, aż psiak pod wpływem leków uspokajających pozwoli zanieść się do samochodu. Pojechał do domu z ogrodem, będzie miał kumpla, szczeniaka komondora (węgierski pies pasterski) i pełną rodzinę. Święty Franciszek pomógł, a my z Małgosią R. poznałyśmy przemiłych ludzi. Dziękujemy Pani Joannie i Józefowi!

Na domiar złego wspaniała, bujna sierść skudłaciła się tak, że wyglądała jak pancerz. Trzeba było jak najszybciej podjąć zdecydowane działania, by mu pomóc. Po anonsie w Tygodniku Podhalańskim nawet sporo osób dzwoniło, tyle że nie z Zakopanego. A transport Kudłatka samochodem nie wchodzi w grę. Trzeba kogoś, kto mieszka w miarę blisko i powoli będzie  do siebie przyzwyczajał tego psa specjalnej troski. Prawdę powiedziawszy, trochę się też obawiam oddania go gdzieś w obce strony, w ręce ludzi, których  nie znam. Jeśli im ucieknie, a może chcieć wrócić pod sklep, pod którym go zostawiono, straci się. W Zakopanem można mieć na niego oko – ale w Zakopanem nikt go nie chce.

Dzięki akcji trzech Małgoś (do jednej czuje wprawdzie ograniczone, ale coś w rodzaju zaufania), po podaniu "głupiego Jasia" w jedzeniu i zastrzyku usypiającym został ostrzyżony i zbadany przez weterynarza. Ma około 3-4 lat, jest zdrowy i juz wiemy, że bardzo potrzebuje dobrego domu. Wydaje się, że przełamał się, resocjalizuje się powoli, ale w widoczny sposób. Żadna z chwilowych opiekunek nie może mu jednak tego zapewnić – mamy już psy i koty. Dlatego ten rozpaczliwy apel na blogu – pomóżcie internauci, zwłaszcza zakopiańscy!

 

 

 

Dodaj odpowiedź