Czeka na mnie Rzym

Po dzisiejszym wspólnym posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska z Komisją Ekonomiki, Urbanistyki i Rozwoju, podczas którego dyskutowano nad poprawkami do budżetu, doszłam do wniosku, że radni albo nie rozumieją zmienionej ustawy sejmowej, albo nie chcą jej rozumieć. Mimo że naczelnik Wydziału Rozwoju Lokalnego i Inwestycji wspólnie ze skarbnikiem  Miasta Zakopane tłumaczyli tak jasno całą tę złożoną sytuację, że nawet ja, humanistka z krwi i kości, połapałam się, dlaczego nie wolno wyciagać z budżetu poszczególnych pozycji inwestycyjnych.

Po kilku godzinach osiągnięto jaki taki kompromis (nie powiem, że "zgniły"), jednak dopiero na czwartkowej sesji okaże się, czy porozumienie było rzeczywiste. Staram się patrzeć na to wszystko spokojnie, z pewnego dystansu, szkoda tylko straconego czasu – jeśli próby sił między rządzącą mniejszością a większościową opozycją nadal będą podejmowane. Na szczęście w domu czekała na mnie przesyłka, pozwalająca zapomnieć niemiłe chwile.

 

"Tempo Di Roma" – książka belgijskiego pisarza Alexisa Curversa (wydawnictwo Austeria, rok wydania 2011, tłumaczenie: Elżbieta Jogałła, fotografie:Wojciech  Plewiński), pięknie wydana na lekko kremowym, szlachetnie wyglądającym papierze, już samym zewnętrznym wyglądem sprawia przyjemność oku i duszy. Będę musiała (właściwiej: chciała) znaleźć dużo czasu na 344 strony wędrówek po Rzymie, zanim uda mi się tam dotrzeć i ruszyć śladami Alexisa Curversa w realu. Już od dawna nie oczekiwałam z taką niecierpliwością na książkę, której nie widziałam w księgarniach.

Usłyszałam o niej kilka dni wcześniej w II Programie PR, w rozmowie z tłumaczką, Elżbietą Jogałłą. Kilka kliknięć w Google„Jeśli wybierasz się do Rzymu, najważniejszą i bezwzględną regułą winna być lektura Tempo di Roma” – Dominique Costermans i Christian Libens. I jeszcze Hubert Juin: „Nie sądzę, by od czasów Stendhala tak pięknie pisano o Rzymie, jak robi to Curvers w Tempo di Roma”. To wystarczyło. Jeden e-mail do ksiegarni internetowej Wysyłkowa z Łodzi i "Tempo di Roma" leży na moim stole.

 

 
 
 
 
 
 
 

 
 

 

 

Dodaj odpowiedź