Zwyczajnie żal

(Andrzej Lepper  1954-2011)

Nie był politykiem lubianym, cenionym i szanowanym przeze mnie. (Prawdę powiedziawszy, niewielu takich jest). Raziło mnie w Nim właściwie wszystko, choc z biegiem lat zaczęłam doceniać Jego zdolności adaptacyjne. Z polskich, pożal się Boże, polityków, uczył się najszybciej, nie tylko w kwestii wyglądu czy stylu ubierania się, ale też mówił coraz poprawniej pod względem formy i treści. Polityka wyniosła Go na wyżyny, ale też zniszczyła Go.

Koalicja PIS-u z Samoobroną (i na dodatek z LPR-em) była efektem niepohamowanej żądzy władzy Prezesa JK, stała się też początkiem końca władzy PIS-u. I choćby z tego powodu zaczęłam nieco inaczej, nie ukrywam, że nieco życzliwiej, patrzeć na Andrzeja Leppera. Dziś bardzo mi Go żal  – samobójstwo jest aktem rozpaczy, wyrazem bezsilności wobec rzeczywistości.

Ostatnie lata nie były łaskawe dla Andrzeja Leppera, ciężka choroba syna, czekające Go liczne procesy sądowe i anatema części społeczeństwa. Partia Mu się posypała i choć zapowiadał powrót do "wielkiej"  polityki, wiadomo było, że Jego czas minął. Pewnie było wiele przyczyn samobójstwa, jednak w moim przekonaniu Andrzej Lepper stał się ofiarą polskiego stylu uprawiana polityki. I choć sam się do takiego stylu mocno przyłożył, mimo wszystko żal.

 

 

Dodaj odpowiedź