Poeta i himalaistka

 

Wczoraj minęły 33 lata od zdobycia przez Wandę Mount Everstu. Był to jej pierwszy ośmiotysięcznik, początek "Karawany do marzeń". W ubiegłą niedzielę, 9 października Tadeusz Różewicz obchodził dziewiędziesiate urodziny. Na TVP Kultura oglądałam programy poświęcone Poecie i myślałam o Wandzie. Co polączyło wielkiego Poetę  z wybitną himalaistką, oprócz Wrocławia? Po zaginięciu Wandy na Kanczendżondze 13 maja 1992 roku powstała "Gawęda o spóźnionej miłości". Jestem głęboko wdzięczna Tadeuszowi Różewiczowi za pozwolenie na publikację wiersza w mojej książce "Uciec jak najwyżej. Nie dokończone życie Wandy Rutkiewicz". Dzięki swym osiagnięciom moja Przyjaciółka trafiła historii himalaizmu, dzieki "Gawędzie o spóźnionej miłości" – do historii  literatury polskiej. 

Tadeusz Różewicz

Gawęda o spóźnionej miłości

II

Karkonosze powstały w okresie kaledońskich ruchów górotwórczych ja ujrzałem światło dzienne 9 października 1921 roku

skąd się wziąłem?

Z Radomia

urodzony pod znakiem Wagi

uformowany

w okresie ruchów totalitarnych

przeszedłem przez

ogień powietrze wojnę

przez lasy nad Wartą i Pilicą

przez Kraków Gliwice Wrocław

przez siedem gór i siedem rzek

i tak wędrując po matce ziemi

po pięknej błękitnej planecie

nad którą unosi się czerwony Mars

i Saturn w tysiącu pierścieni

doszedłem do Gór Olbrzymich

na uliczce prowadzącej do

Muzeum Sportu i Turystyki

w Karpaczu

trafiłem na ślad

ślad jej stopy

ślad uśmiechu

ślad jej ręki

 

przed laty 

przeglądając poranną gazetę

dowiedziałem się

że kobieta z Wrocławia

zdobyła Mount Everest

przy innej sposobności

przeczytałem

(w „Przekroju"? „Panoramie"?)

krótki

wierszyk pióra Wandy

pamiętam że chciałem

do niej zadzwonić zapytać

co skłoniło Wspaniałą

Kryształową Górę

do urodzenia myszki

ale nie starczyło mi śmiałości

może dlatego że w dzieciństwie

zobaczyłem i zdobyłem tylko „psią górkę"

koło Radomska (25 metrów)

i „kocią górę"

w sosnowym lasku

koło Gabrielowa

dopiero po jej śmierci zadałem to pytanie uśmiechnęła się i powiedziała otwierając oczy

– a pan? panie Tadeuszu

dlaczego Pan pisze wiersze

– ja? ja nie wiem

ulicami Wrocławia

płynęły rwące górskie

strumienie rzeki potoki

w brudnym lustrze wody

które wznosiło się i opadało

stały kościoły teatry domy

ludzie na dachach

machali białymi niebieskimi czerwonymi płachtami

państwo Gucwińscy budowali arkę dla swoich zwierząt

ratowali słonie żyrafy lwy i motyle

śmigłowce unosiły się

nad wodami

w parku Szczytnickim

w zatopionym japońskim ogrodzie

chwyciłem Wandę

za rękę

przepraszam! a Pani dokąd

śpieszy – a wiedziałem już

że śpi snem wiecznym –

machnęła ręką

i powiedziała

– ja? Idę na Mount Everest

a po drodze

na Matterhorn Nanga Parbat

Annapurnę…

potem wejdę jeszcze

na Kangczendzongę…

– ale to bardzo wysoko

powiedziałem

– tylko 8586 metrów

powiedziała

z zagadkowym uśmiechem

– ale Pani nie zabrała ze sobą

ani śpiwora ani zapasu jedzenia

(a wiedziałem już że ona umarła)

ani maszynki do gotowania

a ta płachetka

ten kolorowy namiocik .

jest dobry dla dzieci

można go ustawić

w ogródku działkowym

pod jabłonką

koło grządki z marchewką

koperkiem pietruszką

niech Pani odpocznie

powiedziałem z troską

kto to widział! żeby chodząc o kulach

skakać po górach

za rękę

przepraszam! a Pani dokąd

śpieszy – a wiedziałem już

że śpi snem wiecznym –

machnęła ręką i powiedziała

– ja? Idę na Mount Everest

a po drodze

na Matterhorn Nanga Parbat

Annapurnę…

potem wejdę jeszcze

na Kangczendzongę…

– ale to bardzo wysoko powiedziałem

– tylko 8586 metrów

powiedziała

z zagadkowym uśmiechem

– ale Pani nie zabrała ze sobą

ani śpiwora ani zapasu jedzenia

(a wiedziałem już że ona umarła)

ani maszynki do gotowania

a ta płachetka

ten kolorowy namiocik .

jest dobry dla dzieci

można go ustawić

w ogródku działkowym

pod jabłonką

koło grządki z marchewką

koperkiem pietruszką

niech Pani odpocznie

powiedziałem z troską

kto to widział! żeby chodząc o kulach

skakać po górach

„korona Himalajów" poczeka

na panią

– „potrzebne jest mi poczucie

zagrożenia i to takiego,

którym mogę sterować".

– niech pani zostawi w spokoju

Kangczendzongę… przecież

tego nawet wymówić nie można…

zapiszemy panią do związku literatów

urządzimy pani wieczór poetycki

przy świecach przeczyta pani wierszyk

wyda tomik otrzyma wyróżnienie

zostawi ślady stopy

na skale Kaliopy

Wanda rozejrzała się

po świecie i powiedziała do siebie

– nie stał się jeszcze dla mnie

towarzyszem liny… nie może zrozumieć

25 maja 1992 roku

dotarła do kraju wiadomość

że Wanda Rutkiewicz

zginęła w Himalajach

III

siedziałem w muzeum zabawek

w domku lalek panował ruch nakrywano do stołu ktoś grał na pianinie zegar wybijał godzinę porcelanowy kotek lizał łapę na palcach weszła Wanda

stanęła przy kaflowym zielonym

piecu

grzejąc skostniałe ręce

zapytałem szeptem

co ją skłoniło do powrotu

na naszą dolinę łez

i odpowiedziała mi

mówiąc

„czasem myślę, że wspinam się dlatego,

aby przekonać się,

jaka droga jest mi

nasza szara codzienność.

Wracając poznaję, jak smakuje

kubek gorącej herbaty,

po dniach pragnienia,

sen po wielu nieprzespanych nocach,

spotkanie z przyjaciółmi

po długiej samotności

cisza…"

myślałem o jej życiu i śmierci

i zobaczyłem jej oddech

który

połączył się z oddechami

żywych

ludzi zwierząt drzew i kwiatów

zamek z lodu

wyparował

wieczne śniegi ruszyły się

szklana góra

spłynęła w dolinę

cichym strumieniem

do muzeum weszła kolorowa grupa dzieci i wykipiała wypełniając śmiechem i krzykiem małe uliczki mieszkania lalek i ciszę

wyszedłem z uśmiechem na zalaną słońcem ulicę

przez mgnienie oka

zdawało mi się że zrozumiałem

upływanie czasu i życia

że poznałem drogę

do wnętrza matki ziemi

do śmierci

matki matek

rodzaju ludzkiego

szliśmy wzdłuż strumienia

i ja wiedząc że ona już była

umarła

zawołałem do niej po imieniu

a ona idąc dalej obejrzała się i położyła palec na ustach

 

5 komentarzy

  1. Alicja napisał(a):

    Czekałam wczoraj na wpis o Wandzie, zdziwiłam się jego brakiem będąc przekonaną, że Pani na pewno wspomni Przyjaciółkę na swoim blogu przy okazji 33 rocznicy zdobycia najwyższej góry świata.
    Za to dzisiaj wczorajsza pustka została  wypełniona  pięknym utworem Stanisława Różewicza oprawionym wspomnieniami.
    Pozdrawiam Panią.
    Alicja

  2. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,
    7 października na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej było spotkanie absolwentów z okazji 60 -lecia Wydziału. Była przyjaciólka Wandy Rutkiewicz z czasów wspólnej pracy w Instytucie Maszyn Matematycznych – Magdalena Czaińska. Rozmawialiśmy o Wandzie Rutkiewicz.
    _ _ _ _ _ _ _ _
    Nawiązując do spotkania w Zakopanem poświęconego laureatce nagrody Nobla Marii Curie Skłodowskiej chcialbym wspomnieć, że tegoroczna nagroda Nobla z fizyki przypadła naukowcom badającym rozszerzanie się Wszechświata i ucieczkę galaktyk.
    Prof. dr hab. Stanisław Bellert (1924- 1976) z Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej już w roku 1968 zajmował się tym problemem i publikowal prace naukowe z kosmologii cenione w świecie. Na obchodach poświęconych 60 – leciu Wydziału Elektroniki wspomniana była postać prof. S. Bellerta słynnego z wielu prac poświęconych kosmologii, telekomunikacji, elektronice i matematyce stosowanej. Szczególnie ważne były opracowania profesora dotyczące Algebry liczb strukturalnych . Prace te ułatwily analizę i syntezę obwodów elektrycznych.
     
     
     

  3. Alicja napisał(a):

    "Zakopane dla Ciebie" – rzeczywiście też dla mnie:), na pewno będę częstym gościem zakopiańskego portalu, tym bardziej że  Pani jest jego współtwórczynią.
    Zauważyłam błąd w dacie przy notatce: "Jan Paweł II i Wanda Rutkiewicz":
    "16.10.1979
     
    Trzydzieści trzy lata temu, 16 października…."
     
    Rachunek się nie zgadza 🙂
     
    Pozdrawiam serdecznie
     
    Alicja
     
     
     
     

Dodaj odpowiedź