„Blog umiera”? Jeszcze nie teraz!

Mój wieczór autorski  "Z Krupówek w Himalaje" w zakopiańskiej bibliotece. Za mną: dyrektor Mieczysław Mantyka. Fot. Bożena Gąsienica

W poniedziałek, 3 września, na moim blogu pojawił się komentarz następującej treści: Jak tak dalej pójdzie, to życzenia świąteczne będą aktualne na 2013. Pani Ewo! Blog umiera! Nic nowego się w tym kociołku nie dzieje? Pióro w ręke i pisać!

Autorką jest Aniela, od niedawna zamieszczająca z lekka napastliwe, nie tylko wobec mnie, komentarze. Muszę jej tym razem przyznać rację, stwierdzenie o umieraniu  bloga brzmi wyjatkow przykro, ale zgodne jest z prawdą i moimi odczuciami. Prawdę powiedziawszy, wszystko wokół umiera, wcześniej czy później, więc zamierający jeden skromny blog nie powinien budzić takich negatywnych emocji. Jednak reakcja Anieli zmobilizowała mnie do zastanowienia się, co dalej z blogiem, co dalej z moim pisaniem. Czy nie za dużo wzięłam na siebie? Książki do napisania, blog, portal Zakopane dla Ciebie, strona Urzędu Miasta. Robota na kilka etatów!

Dopóki nie było Zakopanego dla Ciebie, blog dawał mi luksus mówienia swoim głosem o najróżniejszych sprawach, nie tylko zakopiańskich. Ale portal wymaga tyle pracy, pomysłów i czasu na ich realizację, że blog zaczęłam traktować po macoszemu.  A nie powinnam. Blog ma kilku wiernych Czytelników i choćby dla nich chciałabym nadal go prowadzić. Toteż dziękuję Anieli za  przywołanie mnie do porządku.

Tyle tytułem dygresji na temat komentarza. Jednak głównym tematem moich rozważań są zmiany szykujące się w Muzeum Tatrzańskim i w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Stefana Żeromskiego. Zarówno dyrektor  Muzeum Teresa Jabłońska, jak i dyrektor Biblioteki Mieczysław Mantyka przeszli na emeryturę, zostały ogłoszone stosowne konkursy, mające wyłonić ich następów.  Spekulacje na ten temat w zakopiańskim światku kulturalnym nie ustają, a i zapewne po rozstrzygnięciu konkursów komentarze tak szybko nie umilkną. Obydwie placówki spełniają bardzo ważną rolę kulturotwórczą, nie tylko dla Zakopanego, nic więc dziwnego, że czekamy z niepokojem, w jakim kierunku będą się rozwijały (lub zwijały) pod nowymi rządami.

Szczególnie bliskie są mi losy zakopiańskiej biblioteki. Ukończyłam bibliotekoznawstwo w Uniwersytecie Warszawskim i choć poniosło mnie później w dziennikarstwo, książki do końca życia pozostaną dla mnie ważne, a biblioteka naturalnym środowiskiem. Niewiele zresztą brakowało, bym zaraz po studiach rozpoczęła pracę w miejskie bibliotece w Zakopanem. Jednak małżeństwo i obawy rodziców przed rozłąką z jedynaczką zatrzymały mnie w Warszawie.

A gdy już przeprowadziłam się do Zakopanego, zamiast gromadzeniem, opracowywaniem i udostępnianiem zbiorów bibliotecznych, zajęłam się pisaniem książek. Dyrektorem zakopiańskiej biblioteki był wówczas, od wielu już lat, Mieczysław Mantyka, skarbnica wiedzy o historii Zakopanego, o ludziach i wydarzeniach. Bliżej poznałam pana dyrektora, gdy zostałam rzecznikiem w Urzędzie Miasta. Jego pomoc przy zbieraniu materiałów do książki o Międzynarodowym Festiwalu Ziem Górskich, którą napisałam na czterdziestolecie festiwalu, a potem przy redagowaniu pracy zbiorowej „Zakopane. 75 lat praw miejskich”  wspominam z wdzięcznością i liczę na dalszą pomoc przy moich kolejnych zamierzeniach.  Mam też nadzieję, że pan dyrektor spisze swe wspomnienia, bo z pewnością ma kogo i co wspominać. W razie czego tym razem ja służę pomocą!

 

8 komentarzy

  1. aniela napisał(a):

     

    Święte słowa Pani Ewo! Cieszę się, że mój komentarz pozytywnie zadziałał.

    Czasem Autora trzeba przywołać do porządku, ale jak mawiają tłumaczą się winni. A to nie tak. Owszem, zdaję sobie sprawę, że ma Pani dużo obowiązków, ale skrobnąć niewinnie ot parę zdań od czasu do czasu, niekoniecznie na poważne tematy, to przecież nie tak wiele.

    Niemniej, rozczarowała mnie Pani nieznacznie. Po tytule sądziłam, że bądzie relacja z Pani spotkania, a tu klops…. o dyrektorze, jego emeryturze, przetargach na stanowisko i 75 leciu Zakopanego.

    A fajnie by było przeczytać garść wspomnień z Himalajów.

    Ale generalnie jestem zadowolona, że coś w końcu nowego i co więcej, że jestem pierwsza z komentarzem. 

    Nie wiem tylko co się dzieje z Panem Jurkiem?

    Mam nadzieję, że nie wyjechał mnie szukać między słoniami?

    Mam też nadzieję, że nie przypomni sobie znów tego włoskiego matematyka i jego rogach. Oświadczam, że ja ani rogów ani trąby nie mam. Ale wszystko może przede mną 🙂

    Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy.

     

  2. aniela napisał(a):

    No dobrze, blog nie umarł. Ale co z panem Jurkiem?

  3. Jurek napisał(a):

     

    Dobrze byłoby zakupić dla biblioteki w Zakopanem wydaną w tym roku przez Wydawnictwo Muzeum Warszawy książkę Jana Tereszczenko – Wspomnienia Warszawiaka Egocentrysty JA.

    Nie  tylko ludzie z Zakopanego powinni pisać o tym mieście .Często spojrzenie z zewnątrz jest bardziej obiektywne . Jan Tereszczenko opisuje swoje przyjazdy do Zakopanego jako dziecko w czasie okupacji. Jego babcia Bronisława Kondratowiczowa, była znanym etnografem zasłużonym dla Zakopanego, Przekazala swe duże zbiory Muzeum Tatrzańskiemu. Jan opisuje willę Pod Wykrotem na Gubałówce, w której mieszkała babcia. Bronisława Kondratowiczowa jako bardzo zamożna osoba umożliwiała kształcenie różnym zdolnym młodym ludziom z Zakopanego. Jest pochowana w uznaniu dla jej zasług na Pęksowym Brzysku.Jan opisuje grabież majątku babci w willi pod Wykrotem po śmierci babci.

    Jan opisuje niesamowity tłok w pociągu Kraków – Zakopane. Podrózująca z Janem jego matka malarka Jadwiga Tereszczenko doznala złamania żeber. Stało się to w czasie wojny podczas podróży do babci Bronisławy Kondratowiczowej. 

    W pamięci Jana utrwaliło się przypadkowe spotkanie na ulicy z Wacławem Krzeptowskim przywódcą Goralenvolku.

     

     

     

     

     

  4. Ryszarda L.Pelc napisał(a):

    Dawno tu  nie zagladalam, ale dzis blisko polnocy ( u mnie, w Zakopanem swit zapewne) jestem.

    Gratuluje nowej ksiazki! Moze i Pani racje. Moze nie nalezy  rozpraszac sie "na blogi" tylko koncentrowac sie na wiekszych , wazniejszych sprwach. Bede sie uczyc od Pani, Pani Ewo:-)

    Ale jeszcze do blogu zapraszam:-)

  5. Jurek napisał(a):

    Przeczytałem dzisiaj, że moja sąsiadka z Warszawskiej Saskiej Kępy Małgorzata Karolina Piekarska zostala nominowana za swe książki dla młodzieży do najbardziej zaszczytnej w kategorii twórczości dla mlodzieży nagrody literackiej ALMA. Jest to nagroda o wysokości 5 mln koron szwedzkich. Nominowanych jest 207 osób z całego świata. Nagroda ma przypominać postać Astrid Lingren szwedzkiej pisarki książek dla młodzieży. Małgorzata Piekarska dużo pisze o Warszawie, akcja jej książek odbywa się w Warszawie, czasem na Saskiej Kępie. Chętnie jeździ na spotkania autorskie z młodzieżą do szkół w całej Polsce. Jest bardzo aktywna w internecie, pisze dużo komentarzy dotyczących życia codziennego. W Telewizji Polskiej  opracowuje reportaże z ważnych wydarzeń kulturalnych w Warszawie. Laureat nagrody ALMA będzie wybrany w marcu 2013 r.

Dodaj odpowiedź