Ktoś odchodzi, ktoś przychodzi

 

Bartosz i Jorja, Toronto, 21 sierpnia 2012

Koniec ubiegłego roku był smutny dla naszej rodziny – w sylwestra odszedł  Zbyszek. W tym roku na początku sierpnia pożegnaliśmy Ciocię Władę, Jego Matkę. Dwa pogrzeby w Łodzi sprawiły, że mocniej poczułam konieczność bycia razem w rodzinie.  Coraz nas mniej, więc tym bardziej jesteśmy sobie potrzebni. W żałobie i w weselu…

Kilka dni temu moja siostra cioteczna  Danusia przysłała zdjęcia ze ślubu swego młodszego syna Bartosza. Danka mieszka od kilkunastu w Warszawie, jej dwaj synowie w Kanadzie i Australii. Losy tej gałęzi naszej rodziny mogą być kanwą opowieści o losach pokolenia Polaków przez stan wojenny rzuconych na obczyznę. Moi siostrzeńcy, urodzeni w Polsce,  wykształceni na Zachodzie  robiący kariery zawodowe i naukowe, znaleźli tam miejsce dla siebie.

Rzadko się widujemy, właściwiej byłoby powiedzieć, że prawie wcale, bo czyż można liczyć ich wizyty w Polsce raz na kilkanaście lat? Mimo to nadal są mi bardzo bliscy, pamiętam ich jako kilkuletnich chłopaczków i do dziś wspominamy na spotkaniach rodzinnych przeróżne anegdoty z ich dzieciństwa.

Ktoś odchodzi, ktoś przychodzi… Do naszejr odziny weszła najpierw Karina, żona Szymona, teraz Jorja. Znam ją tylko ze zdjęć i opowieści teściowej (Danka teściową! Ale to brzmi!) Mam nadzieję, że kiedyś z Bartoszem przyjadą do Polski, odwiedzą nas w Zakopanem. Na tę okazję już zaczynam sobie przypominać angielski, bo po polsku raczej się z nimi nie dogadam.  A na początku ich wspólnej drogi przesyłamy spod Tatr mnóstwo serdecznych życzeń – niech Wam się darzy!

11 komentarzy

  1. aniela napisał(a):

    Ale się pani Ewie dziś na jesienną melancholię zebrało…

    No cóż, takie jest właśnie życie… Cest la vie…

  2. ewa napisał(a):

    Jest Pani niezawodna! W szybkości komentowania przewyższa Pani Pana Jurka, który z powodów zasadniczych poprosił o usuniecie go z listy współpracowników Zakopanego dla Ciebie. Poszło o Anioła Stróza. Szkoda…Myślę, że najbardziej różni ludzi różne poczucie humoru (albo jego brak). Pozdrawiam

    • aniela napisał(a):

      Czy mogłaby Pani więcej objaśnic co się stało?

      Ktoś w komentarzu tak o nim napisał? Może to skojarzyło mu się z Aniołem z Alternatyw 4. Ale mam nadzieję, że na blog będzie zaglądał? Byleby tylko o tych krzywiznach rogów i kłów nie pisał, tudzież włoskim matematyku.

      No cóż, ludzie odchodzą nie tylko fizycznie ze świata, ale czasem wirtualnie z internetu, bo obrażają się o byle co.

  3. ewa napisał(a):

    Poszło o rysunek Juliana Bohdanowicza na portalu Zakopane dla Ciebie. Stróż prawa ziemskiego wlepia mandat Aniołowi Stróżowi za kierowcę, którego nie upilnował. Mnie ten obrazek wydawał się śmieszny, bo uważam że Pan Bóg ma poczucie humoru (a tym bardziej powinni je mieć nasze  Anioły Stróże tak blisko z nami obcujący). Pan Jurek uznał, że ma inne poglądy i wycofał swe nazwisko ze stopki redakcyjnej. Bardzo tego żałuję, ale żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do obrony swych racji.

    • aniela napisał(a):

      Tym bardziej teraz nie rozumiem 🙁

      Przecież to jest niewinny żart rysunkowy. Nie ma w nim nic obrażającego religię, choć aniołek jak postrzegam wygląda na podchmielonego.

      Ja z kolei widziałam inny rysunek satyryczny: "Pan Bóg leży sobie na chmurce i podchodzi anioł sekretarz i relacjonuje – z sondaży wynika, że najkorzystniej byłoby objawić się w internecie"

      Czy można się o takie żarty obrażać?

      Naprawdę, panie Jurku, jak pan czyta moje słowa, to bardzo proszę się przeprosić z Zakopanem i wrócić do redakcji!!! Nie o co według mnie kruszyć kopi!

      • aniela napisał(a):

        Czy Pan Jurek już się przeprosił?

        • ewa napisał(a):

          Dzień dobry, niestety Pan Jurek nie odzywa się. Smutne to, że w tak błahej sprawie przyszło nam tak mocno się poróżnić. Pozdrawiam, obiecuję wkrótce coś wrzucić nowego.

          • aniela napisał(a):

            Cicho sądziłam, że przemyśli odejście i się przeprosi. Może trzeba by było również nie unosić się honorem, tylko pierwsza wyciągnąć rękę?

            Czyli reasumując widzę, że temat odejść nadal aktualny, zwłaszcza że dni Jego Wysokości JM są już policzone. A może nie? Jestem bardzo ciekawa werdyktu referendum.

             

          • ewa napisał(a):

            Bardzo prosze nie zamieszczać swoich prywatnych opinii dotyczących jakichkolwiek władz samorządowych w powiecie tatrzańskim i Gminie Zakopane. Nie chcę upolityczniać swego bloga, rzecznikiem prasowym jestem wyłącznie w Urzędzie Miasta Zakopane i na stronie internetowej http://www.zakopane.eu.

  4. aniela napisał(a):

    W porządku. Nie ma problemu. Ale w kontekście tego: http://ewamatuszewska.pl/index.php/2012/03/01/szkoda-gadac/  jestem Pani odpowiedzią o upolitycznianiu bloga nieco zaskoczona.

    • ewa napisał(a):

      Ludzie z czasem mądrzeją. Mam dość polityki na codzień, zwłaszcza w żałosnym  polskim wydaniu. Zakopane nie odbiega od normy krajowej, może nawet jest tu gorzej  niż gdzie indzie.  Jak Pani zauważyła, być może, ani na blogu, ani na portalu ZdC polityki nie ma. I niech tak zostanie. Jest tyle ciekawszych i lepszych tematów na świecie, że nie warto tracić czasu na bylejakość. Zaś do burmistrza Janusza Majchra, to o jego pozostaniu lub odejściu zdecyduja zakopiańczycy. I tylko oni poniosa konsekwencje tego wyboru. Prywatnie lubię burmistrza, mimo że jest moim szefem, bo jest człowiekiem na poziomie i nie muszę się go wstydzić. To tyle na ten temat. 

Dodaj odpowiedź