Podwójna depresja listopadowa

Po warszawskim świetowaniu rocznicy odzyskania Niepodległości mam ochotę położyć się obok orła, choć od dzieciństwa mam psychiczne uczulenie na pióra ptasie (czy mogą być nie ptasie? Chyba że wieczne).  Zwłaszcza, że za kontynuację tego wpisu zabieram się w wigilię moich urodzin. Czy ktokowiek może lubić urodziny? Zwłaszcza w listopodzie, zwłaszcza w Polsce.

Może gdybym siedziała z Dominiką na plaży w sycylijskiej Trapani i popijała prosecco, łatwiej byłoby mi znieść coraz cięższe brzemię lat? Niemen śpiewał o czasie, który płynie jak rzeka, dla mnie od pewnego momentu czas gnał niczym górski potok, a teraz czuję, że spada na łeb na szyję jak wodospad Niagara.

W moim życiu  coraz więcej tych, których nie ma, na poznawanie nowych ludzi nie mam ochoty. Właściwie na coraz mniej rzeczy, spraw, wydarzeń mam ochotę. Jesień późna nie sprzyja optymizmowi, na szczęście w TVP Kultura spiewa Johnny Cash, którego też nie ma, ale dziś jest. Nic na to nie poradzę, że mając w domu wielbiciela i znawcę Szymanowskiego, katuję go niekiedy muzyką country (choć na Casha godzi się).

W taki dzień wspominam wyjatkowe urodziny – z Olkiem Halakiem, pzyjacielem od zawsze i na zawsze, wyprawa w kopnym, świeżutkim śniegu na Halę Gąsienicową, pod oślepiającym słońcem. Na szlaku nie było żywej duszy i dopiero na Boczaniu zobaczyliśmy czarno-żółtą szachownicę, ostrzegającą przed lawinami. Rychło w czas! Spędzilismy kilka godzin w schronisku i już o zmroku wracaliśmy Suchą Wodą. 

I późniejsze o lat parę, o których już tu pisałam. Turyn, Museo Nazionale della Montagna, coraz mocniejsze zauroczenie Italią – po Trentino Piemont,  teraz czekam na Sycylię z Dominiką, którą nazywam "Mia Domenica", bo czas z nią spędzony nawet w dzień powszedni przypomina niedzielę.

Zaś w przedwieczór urodzinowy proszę moich Przyjaciół, żeby byli zawsze blisko mnie – tego sobie najbardziej życzę.

 

11 komentarzy

  1. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,

    Składam Pani serdeczne życzenia urodzinowe,dobrego zdrowia, pięknego pisania i miłych wycieczek.

    Też przyszły do mnie wspomnienia związane z rocznicą LO im. Boleslawa Prusa na Saskiej Kępie.

    Co ciekawe losy osób sławnych i zupelnie nieznanych, wysiadających z eleganckich limuzyn i kuśtykających o lasce połączą się na te dwa wyjątkowe dni w naszej szkole tuż nad Wisłą.

    Tak szkolne przyjaźnie nie dyktowane czyjąś pozycją były takie bezinteresowne i szczere.

    Jurek

  2. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,

    Jako miasto o działaniu antydepresyjnym polecam Warszawę. Tyle się tu dzieje, że tylko muszę się zastanowić jak pogodzić trzy imprezy jednocześnie Górali na Ochocie, Zjazd Absolwentów w LO Prusa, wykład Krzysztofa Wasieka na Seminarium Historycznym Polskiego Towarzystwa Informatycznego . A zawsze jest możliwość załapać się na jakiś protest.

    • ewa napisał(a):

      Dziekuję za życzenia Panie Jurku, cieszę się, że znów podsyła Pan nam ciekawe linki. Do zobaczenia w Warszawie, może w styczniu 2013? 

  3. Jurek napisał(a):

    Do zobaczenia w Warszawie , Pani Ewo.

    W odpowiedzi na moje pytanie "Warszawianko, czy Ci nie żal ? " – odpisala Pani kiedyś, że chętnie Pani przyjeżdża do Warszawy miasta swej młodości .

    Z maili, krążących przed Zjazdem Absolwentów XXXV L.O. im. Bolesława Prusa wynika, że odległość jaka dzieli Warszawę od USA nie stanowi problemu dla naszych kolegów, pamiętających o szkole i naszej przyjaźni , która dzięki tym spotkaniom jest podtrzymywana.

     

     

  4. Jurek napisał(a):

    Związki warszawskiego  XXXV L.O. im. Bolesława Prusa z Zakopanem to przede wszystkim postać absolwentki Prusa Magdy Czerwosz, ktorej Ojciec rzeźbiarz Wojciech Czerwosz zamieszkały na Saskiej Kępie był góralem z Łopusznej. Rodziny Czerwoszów i Tischnerów są od pokoleń zaprzyjaźnione ze sobą. Grób Rodziców Magdy sąsiaduje w Łopusznej z grobem księdza Józefa Tischnera. Uroczystości pogrzebowe Zofii Czerwosz – Mamy Magdy były podzielone między Saską Kępę i Łopuszną tak jak życie zmarłej. Msza Sw. była odprawiona w Kościele na Saskiej Kępie a pogrzeb odbył się w Łopusznej.

    Co rok 1 listopada odbywa się tam Msza Sw. na Cmentarzu gdzie dzieci i wnuki stoją przy grobach swych przodków.

    Ojciec Magdy tęsknil za Zakopanem, zapytywany przez przyjaciół "Na jakiej ulicy mieszkasz w Warszawie ?" miał przyjemność odpowiedzieć "na Zakopiańskiej". W okresie budowy  Saskiej Kępy w latach międzywojennych entuzjaści Podhala nadali nazwy Zakopiańska i Kryniczna uliczkom w bezpośredniej bliskości  przyszłego L.O. im. Boleslawa Prusa.

    Postać Syrenki na naszej szkole na ścianie od ul. Katowickiej jest dziełem Wojciecha Czerwosza.

    W Domu Kultury na Saskiej Kępie aktualnie otwarta jest międzynarodowa wystawa artystów ceramików Grupy Keramos, gdzie można obejrzeć prace Magdy Czerwosz.

     

      

  5. aniela napisał(a):

    Ex post najserdeczniejsze życzenia Pani Ewo!!!

    Proszę depresję natychmiast przegonić wraz ze zdychającym orłem i przyjechać do słonecznej Afryki, na słonie, antylopy i hipopotamy – oczywiście mam na myśli, wyłącznie bezkrwawe łowy!

    • ewa napisał(a):

      Dziekuję za życzenia, depresja minie wraz ze śniegiem i nartami! Może kiedyś zobaczę słonie i inne wspaniałe zwierzęta afrykańskie poza zoo, na razie trzeba pchać taczki i życzyć orłowi, by znów stał się królewskim ptakiem. 

  6. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,

    Myślę, że ustalenia, że nie piszemy o sprawach politycznych czasem jesteśmy zobowiązani przekroczyć.

    Chodzi mi o wypowiedź Grzegorza Brauna nawołującą dosłownie do mordowania dziennikarzy TVN i Gazety Wyborczej.

    Trzeba takie słowa bezwględnie potępić. Szkoda, że słuchacze nie przerwali tej wypowiedzi i pozwolili mu dokończyć.

    Co dziwne pojawiają się głosy, że nic się nie stało, że on jest odważny.

    A co będzie, jeśli jakiś fanatyk będzie się starał wykonać te morderstwa?

     

     

    • ewa napisał(a):

      Jestem takiego samego zdania. Smutne jest to, że po tym skandalicznym wystapieniu rozległy się brawa i okrzyki zachęcające do takich działań. Czekam aż się wypowiedzą autorytety moralne – najbardziej czekam na głos Kościoła, choć obawiam się, że ludzie pokroju Grzegorza B. za nic mają nawet ten autorytet.

       

  7. Jurek napisał(a):

    Pojawiają się na szczęście też ludzie dobrzy niezwykle. Zaskakujący trochę swym wizjonerstwem, niosący misję przebaczenia i pojednania.

    W ostatni piątek byłem w Sali Parafialnej Kościoła na Saskiej Kępie na spotkaniu z prof. dr hab. Sylwestrem Porowskim.

    Niebieski laser, dzieło dużego zespołu kierowanego przez prof. Porowskiego był omawiany. Niezwykłe cechy nabiera materia pod wielkim ciśnieniem, glęboko w ziemi powstają brylanty wyrzucane przez wulkany na powierzchnię . Pod wielkimi ciśnieniami możliwe jest uksztaltowanie płytki półprzewodnikowej slużącej jako laser. 

    Prof. Porowski w Instytucie Wysokich Ciśnień w Celestynowie osiągnął wraz z zespołem wielkie sukcesy, w nowoczesnej dziedzinie laserów – przypominające że Orzeł Biały może dumnie załopotać.

    Ale nie lasery były główną treścią wykladu. Przykra rocznica  70. lecia rzezi na Wołyniu przypada w 2013 r. Od 16 lat profesor Porowski mozolnie zabliźnia  rany , szczególnie bolesne dla polskich rodzin, ktore straciły w rzezi bliskich.

    W odezwie przygotowanej na 2013 r profesor przedstawia opinię, że dla zgodnej przyszłości obu narodow nie stara się wskazać winnych rzezi.

    Pragnie robić jak co rok mały krok ku pojednaniu Polski i Ukrainy. Znowu przyjedzie do Celestynowa grupa kilkunastu ukraińskich harcerzy, którzy wraz z polskimi harcerzami  spędzą wakacje. Również grupa polskiej młodzieży pojedzie na obóz w okolice Kijowa – spędzić wakacje z ukraińskimi rówieśnikami.

     W odniesieniu do kilkunastu lat obozów  przyjaciół pojednawczej wizji prof. Porowskiego z obu narodów jest kilka tysięcy. Byli oni na obozach polsko-ukraińskich, poznali się, zachęcili do wzajemnych wizyt swe rodziny i sąsiadów.  Trzeba dodać jeszcze uczestników wycieczek autokarowych na Ukrainę organizowanych przez profesora w Parafii Św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

    Niewiele się wie o takich dobrych ludziach, nie ma wokół nich szumu, dużych pieniędzy. Większość środków finansowych profesor zbiera od swych przyjaciół w Polsce.

    Był również pokaz kieszonkowego wskaźnika laserowego nowej generacji. Emituje promieniowanie o niezwykłych, pięknych kolorach.  

     

    • aniela napisał(a):

      Tak panie Jurku, to wszystko brzmi pięknie, ale potem te naukowe wynalazki używane są przez terrorystów a także państwa do celów bynajmniej niepokojowych. Vide rozszczepienie atomu swego czasu!

Dodaj odpowiedź