Maj 1992 – marzec 2013

Maciej Berbeka (w środku)  po zejściu z przedwierzchołka Broad Peak, marzec 1988

Historia w pewnym sensie powtarza się. Z 12 na 13 maja 1992 roku w Himalajach, na Kangczendżondze zaginęła Wanda Rutkiewicz. Mimo że od momentu jej zaginięcia minęło dwanaście dni, nim wiadomośc o tym dotarła do Polski, bliscy, a zwłaszcza matka Wandy, nie tracili nadziei, że wydarzy się cud – bo tylko na cud można było liczyć.

We wtorek, 5 marca 2013 szczyt Broad Peak (jako pierwsi zimą) zdobyli; Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. W Zakopanem szczególnie cieszono się z tego sukcesu – zakopiańczyk Maciej Berbeka był już na tym szczycie 25 lat temu. Zabrakło mu dwudziestu paru metrów, by osiągbąć wierzchołek właściwy.  Ale o tym dowiedział się dopiero w bazie. Toteż jego udział w zimowej wyprawie na Broad Peak 2013 wydawał się naturalnym zakończeniem wyprawy z roku 1988. Wówczas zdobywano pod wodzą Andrzeha Zwawdy K2 (bez sukcesu), Broad Peak był celem nieco przypadkowym.

Partnerem Berbeki był wówczas Alek Lwow,  sam wycofał się, ale czekał na Maćka. W roku 2013 na Broad Peak nikt na nikogo nie czekał. We wtorek wieczorem usłyszłam w telewizji, że himalaiści rozdzielili się – Bielecki i Małek schodzą w dół, Berbeka i Kowalski zamierzają biwakować.  W środę  radość z sukcesu została mocno zmącona – ostatni kontakt z dwójką biwakującą był o czwartej nad ranem, a już o dziesiatej kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki uznał ich za zaginionych. Dlaczego tak szybko? Nikt tutaj, na dole, nie potrafił mi na to pytanie odpowiedzieć. Nawet zakopiańscy himalaiści.

W piątek 8 marca  dotarła z Karakorum wiadomość, że  zlokalizowano zaginionych, ale nie można do nich dotrzeć. Z pewnością kierownictwo wyprawy przedstawi dokładne sprawozdanie z przebiegu akcji górskiej, są pewnie nagrania, są informacje na bieżąco przekazywane mediom. W piątek pogoda w rejonie Broad Peak załamała się, kierownik podjął po południu decyzję o zakończeniu wyprawy.  Himaliści dla własnego bezpieczeństwa powinni jak najszybciej znaleźć się na dole.

No i tyle na dziś. Maciej Berbeka, najstarszy członek zimowej wyprawy na Broad Peak 2013, jeden z "chłopców zawadowców" (jak nazywano zakopiańczyków uczestniczących w wyprawach Andrzeja Zawady) pozostał w miejscu, o którym marzył, być może, przez  25 lat. Najmłodszy, Tomasz Kowalski, za swój debiut w górach najwyższych zapłacił zbyt wysoką cenę. Pamiętam wypowiedź Krzysztofa Wielickiego, że żadna góra nie jest warta utraty nawet małego palca. Sukces na Broad Peak? O sukcesie można mówić dopiero wówczas, kiedy doniesie się go nie do bazy nawet, lecz do domu. Wanda nie zdobyła Kangczendżongi, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski stanęli na swoim  Brad Peak, ale ona i oni do domu nie wrócili.

Jedna odpowiedź

  1. Jurek napisał(a):

    Będąca w centrum zainteresowania mediów akcja naszych Himalaistów na Broad Peak będzie w natłoku przyszlych rozmaitych wydarzeń schodzić na plan dalszy i zaginieni Himalaiści będą powoli zapominani.

    Pamięć o Wandzie Rutkiewicz trwa dzięki książkom o niej, festiwalom filmowym, olbrzymiej pracy jej brata Michała Błaszkiewicza, który dba o to, żeby co rok przedstawić nieznane fotografie i pamiątki.

    Cykliczność festiwalu filmów górskich im. Wandy Rutkiewicz powoduje, że co rok jej postać odżywa i młodzi ludzie mogą powiększać grono jej wielbicieli.

    Obecnie Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski są postaciami popularnymi w Polsce. Zwłaszcza z racji długoletniego stażu w wyprawach wspinaczkowych i w GOPR – Zakopane odnajdują się różne wspomnienia o Macieju Berbece. Wyłania się obraz czlowieka rozumiejącego swe posłannictwo w górach bardziej jako ratownik a nie kolekcjoner szczytów.

    Jego słowa ze starych wywiadów przeczą słowom ekspertów, że powyżej 8000 m obowiązuje zasada ratuj się kto może, bo i tak nie pomożesz koledze na tej wysokości.

    W tym dialogu na dworcu w Zakopanem , prowadzonym z red. Miszczakiem z TVN Maciej Berbeka mówi, że trudno kogoś wziąć na plecy i znieść do bazy, ale po prostu bycie w bliskości i rozmowa z wyczerpanym kolegą, może wyzwolić dodatkowe siły i nie dopuścić do załamania psychicznego osoby osłabionej.

    Jacek Berbeka mówił już po zaginięciu swego brata  Macieja, że w organizacji szturmu na Broad Peak zabrakło dobrej organizacji. Jedynym czlowiekiem, który mógł pomóc Tomaszowi Kowalskiemu był Maciej Berbeka. Maciej Berbeka uważał, że nieopuszczanie osłabionego może dużo dać. Pojawiają się opinie Himalaistów, że taki postój przy oslabionym koledze zabije tego pomagającego ze względu na wielki mróz, który zabija osoby stojące nieruchomo w obszarze gdzie nie ma tlenu.

     W każdym razie poglądy Jacka i Macieja Berbeki na znaczenie trwania w bliskości z osłabionym kolegą odbiegają zdecydowanie od zdania innych Himalaistów.

    Tomasz Kowalski był nowicjuszem w tym gronie Himalaistów. Poczytywał sobie za wielkie wyróżnienie powołanie w skład wyprawy na Broad Peak. Nieznajomość reakcji swego organizmu na długie przebywanie na wysokości ok. 8000 m w oczekiwaniu na szturm spowodowała brak reakcji na rozpoczynającą się chorobę wysokościową. 

    Postać Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego warta jest przechowania w życzliwej pamięci Polaków.

    Nie przyjdzie to samo bez dużej pracy przyjaciół. Konieczne jest dzialanie, które się okazało skuteczne wobec pamięci Wandy Rutkiewicz.

    Konieczne jest napisanie książki, nazwanie ulicy czy skweru w Zakopanem  imieniem Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego..  

    Z Zakopanego pochodzi Maciej Berbeka i z dworca w Zakopanem wyruszyl w 1964 r jego ojciec Krzysztof Berbeka na wyprawę w Alpy gdzie spotkala go śmierć w górach

     

Dodaj odpowiedź