Kilka letnich tygodni w Krakowie

Jedna z z bardziej klimatycznych restauracyjek na Kazimierzu – Ariel. Fot. Ewa Matuszewska

Po drugim roku studiów na UW odbywałam miesięczną praktykę wakacyjną w Bibliotece Jagiellońskiej. Pamiętam ten czas jako niezwykle intensywny, zachłysnęłam się wówczas Krakowem, jego atmosferą i zabytkami. Potem były już tylko krótkie wypady na kilka godzin w drodze do Zakopanego. Czy marzyłam o Krakowie na dłużej? Jeśli tak, to marzenia te były głęboko ukryte.

Po przeprowadzce do Zakopnego dystans uległ znacznemu skróceniu, jednakże czasu wciąż było za mało, a i dom, wraz z powiększającą się zawartością ludzko-zwierzęcą, wymagał stałej obecności, przynajmniej jednego z nas. Toteż teraz, kiedy mam przed sobą kilka w miarę wolnych tygodni pod Wawelem (zamiast pod Giewontem), zastanawiam się, jak je najlepiej wykorzystać. Co mogę i co chcę robić w Krakowie?

Na początku zabawię się w turystkę i z przewodnikiem w ręku wyruszę na krakowskie szlaki. Może jeszcze uda się wysłuchać koncertu Szalom na Szerokiej, kończącego Festiwal Kultury Żydowskiej? Po festiwalu niespieszna wędrówka po Kazimierzu, jakieś kazimierskie restauracje ze specjałami kuchni żydowskiej, ksiegarnie i antykwariaty. Z pewnością będę tu wracać wiele razy

Centrum Krakowa, zwłaszcza Stare Miasto to temat na długie, metodyczne zwiedzanie. Muzea, galerie, zabytki, może teatry (jeśli nie będą miały letniej przerwy), miejsca do których nigdy nie dotarłam, jak na przykład Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha czy muzeum pod Sukienncami. Pewnie będę fotografować, choć nie jest to umiejętność opanowana przeze mnie najlepiej.

Biorę ze sobą laptopa i wszystkie materiały do II wydania "Lidera", poza tym w "Jagiellonce" mam zamiar poszukać materiałów do planowanej książki o Zakopanem lat 1945-1980. Do tego włoskie podręczniki, słowniki i "Włoski dla bystrzaków". Może dam radę nadrobić zaległości językowe, na co bardzo liczę. Czekam też na rozmowy z Mirkiem o nowym layoucie Zakopanego dla Ciebie, mamy też zamiar zmienić nieco portal pod względem merytorycznym. A jeszcze czekają na opracownie edytorskie limeryki mojego przyjaciela Olka Halaka, tworzone w natchnieniu nie inzynierskim, które chciałabym umieścić jako oddzielną podstronę na blogu (niektóre są nieco pieprzne, ale podobno takie powinny być). 

Tyle mogłabym i chciałabym zrobić przez kilka letnich tygodni w Krakowie. A co m u s z ę zrobić? To już zupłnie inna historia, być może kiedyś ją opowiem.

3 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Przewodnik po Krakowie (subiektywny)

    1.  11 lipca 1944 r, w Krakowie na pl. Kossaka blisko Wawelu miał miejsce zamach na szefa Gestapo Wilhelma Koppe.  Co rok w sobotę najbliższą dacie 11 lipca spotykają się na pl. Kossaka autokary z kombatantami z Warszawy i Dąbrowy Górniczej w celu uczczenia tej rocznicy. Bezpośrednią grupę uderzeniową stanowili żołnierze warszawskiego harcerskiego oddziału "Parasol" Armii Krajowej. Akcja ta była nieudana . Okoliczność która powinna być szczęśliwa dla żołnierzy Parasola – brak samochodu pancernego w obstawie konwoju Koppe , zdezorientował zamachowców. Za późno zorientowali się, że Koppe jedzie i otworzyli ogień dopiero z drugiego stanowiska.Dalszy przebieg akcji to ucieczka samochodów z żołnierzami Parasola do Warszawy. Zasadzka  Niemców w Udorzu daleko za Krakowem spowodowała ujęcie 3 osób z Parasola. Tragiczną śmierć w torturach w więzieniu na ul. Pomorskiej w Krakowie poniosła między innymi Halina Grabowska, młoda studentka architektury z Warszawy. Kombatanci odwiedzają szkołę podstawową im Haliny Grabowskiej w Chlinie koło Udorza .

    2. Szkoła Podstawowa nr 68 im. Jerzego Bińczyckiego  w Krakowie. Przyjeżdżam tam od lat na Zlot Jurków i Jerzyków w dniu imienin patrona 23 kwietnia. Do obejrzenia przez cały rok są pamiątki po Jerzym Bińczyckim, który się tam uczył.  

    3. Dyrekcja Muzeum Manggha, przesłała mi kiedyś podziękowanie za mój artykuł o prof. Irenie Lasieckiej. Irena Lasiecka z warszawskiej Ochoty pracuje jako profesor matematyki na University of Virginia w USA. Dostąpiła wśród innych wybitnych uczonych w  2008 r zaszczytu zgłoszenia wybranego przez siebie kandydata do nagrody  Japan Prize. Jest to nagroda o wysokości 500 000 $ dla osoby, której prace naukowe dotyczą techniki i jej pokojowych zastosowań.

     

     

  2. aniela napisał(a):

    Co to żydostwo takie się modne ostatnio zrobiło?

    A w Krakowie tyle innych interesujących rzeczy.

    Pozdrawiam letnio…. tzn upalnie letnio 🙂 żeby nie było niedomówień

  3. aniela napisał(a):

    Puk, puk!

    Pani Ewo, już lato się skończyło i jesień nadeszła…

Dodaj odpowiedź