Droga Pani Anielo!

Wanda Rutkiewicz na audiencji u Jana Pawła II podczas pierwszej wizyty papieskiej w Polsce – Kraków, czerwiec 1979. Fot. arch. Wandy Rutkiewicz

Właśnie dziś rano myślałam o Pani (wciąż mam wątpliwości, czy "Pani" to właściwy rodzaj), zastanawiając się,  kto jeszcze zagląda na mojego bloga. Jak się okazało, mogę zawsze liczyć na Panią i Pana Jurka Słomczyńskiego. 

 
Tym razem przerwa rekordowa, bo nawet po powrocie z Krakowa 29 sierpnia jakoś nie mogłam pozbierać myśli, by coś sensownego napisać. Nie zaniedbywałam wprawdzie portalu, ale tam to zupełnie inny gatunek "literacki", mniej osobisty.
 
Jednak nadchodzi dzień, a jest to 16 października, który ma dla mnie szczególne i pamiętne znaczenie. Tego dnia Karol Wojtyła został Janem Pawłem II, a Wanda Rutkiewicz stanęła na szczycie Mount Everestu. Mój 16 października 2013 będzie miał skromniejszy, choć dla mnie,  być może,  najważniejszy wymiar. 
 
Moja droga krakowska zaczęła się 15 lipca. Gdyby nie trudne i przykre okoliczności, jakie mnie zaprowadziły pod Wawel, byłby to  wspaniały, twórczy, pełen refleksji czas. Nie, to nie tak… Ten czas b y ł właśnie taki i  mam ogromną nadzieję, że nie zmarnowałam go pod żadnym względem.
 
Pokochałam Kraków drugą miłością (ta pierwsza zaczęła się w latach studenckich, czyli dość dawno temu), tym razem również poprzez jego włoskie klimaty. Bo i pogoda sprzyjała takim skojarzeniom, i tłumy włoskich turystów na Rynku i Starym Mieście nadawały tamtym dniom nastrój wakacji. 
 
W środę, 16 października o godzinie  18.00, może uda mi się obejrzeć wystawę, zorganizowaną przez Włoski Instytut Kultury w Krakowie i Fundację il Vittoriale degli italiani "Innowacja w sztuce włoskiej XX wieku". Giorgio de Chirico, malarz metafizyczny, uważany za prekursora surrealizmu, zawsze mnie intrygował, a nigdy nie miałam okazji obejrzeć jego prac w naturze. Tym razem specjalnie zostanę w Krakowie, by uczestniczyć w otwarciu tej wystawy. Pewnie będę wracała jednym z ostatnich, wieczornych autobusów do Zakopanego, co też ma swoj urok.
 
Bądźcie ze mną tego dnia dobrymi myślami…
 
 
 

3 komentarze

  1. aniela napisał(a):

    Pani Ewo, no cóż mam napisać…..

    Czuję się wyróżniona i zaszczycona Pani dzisiejszym wpisem.

    Fakt, ja i pan Jerzy wiernie kibicujemy.

    Pani Ewo dużo zdrowia z całego serca życzę!!! Pozdrawiam serdecznie!

  2. Alicja napisał(a):

    Na mnie może Pani też liczyć. Zaglądam wiernie i z przyjemnością czytam wpisy. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj odpowiedź