Nie mogę wrócić do Sorrento…


Trento, poczatek maja 2008. Fot. Anna Bulina-Chojnacka

Z prostego powodu nie mogę wrocić do Sorento, bo nigdy tam nie byłam. Za to sześć lat temu trafiła mi się niebywała okazja uczestniczenia w największym i najstarszym Festiwalu Filmów Górskich w Trento, w regionie Trentino. Więc jeśli mogę sobie życzyć (i o takie życzenia proszę moich Czytelników!), to bardzo proszę, życzcie mi: Wróć do Trento

Na Nowy Rok nie obiecuję sobie już niczego, nie planuję i nie podejmuję postanowień, których przez następnych jedenaście miesięcy nie udaje się zrealizować. Rok, który odszedl – nie mogę powiedzieć, że w niepamięć, bo pozostanie ze mną – przyniósł radykalne zmiany w moim podejściu do życia i postrzeganiu świata. Zależy mi tylko na tym, by moi bliscy byli zdrowi, żebym ja miała więcej dla nich czasu i żebym nie denerwowała się byle czym, na co i tak najczęściej nie mam wpływu.

Chciałabym napisać jeszcze parę książek, Jacek Berbeka pogania mnie, bo zamierzamy razem napisać o Broad Peaku, ale nie tylko o tej  tragicznej wyprawie. Historia rodziny Berbeków to pasjonująca opowieść o górach i cenie, jaką się za nie zbyt często płaci – a płacą przede wszystkim ci, którzy zostają. Obiecywałam sobie, że kończę z tematyką górską, bo nie potrafię pogodzić się ze współczesnym sposobem wspinania. Nie mogę tego oceniać, bo nigdy nie znalazłam się w sytuacji wymagającej ode mnie dokonania wyboru – moje życie czy życie mojego partnera. Ale Jacek ma prawo, więc pomogę mu, swoje przemyślenia zostawiając dla siebie.

Mam jeszce parę pomysłów na nowe książki, nie będę jednak o nich pisać, by nie zapeszyć. Potrzebny jest mi czas i zdrowie, by te pomysły zrealizować. Ale też marzy mi się Italia, zwłaszcza kiedy za oknem bura, brudna zima, w telewizji nieustanne awantury polityków, sprytnie podsycane przez dziennikarzy, a w Zakopanem wyrastają kolejne ohydne apartamentowce. Na szczęście życie nie składa się tylko z takich "atrakcji". Rok 2013, a zwłasza lato w Krakowie, trudne, niekiedy bolesne, pomogło mi zrozumieć, jak krucha jest nasza cielesność, ale też ile piękna może pomieścić się w każdej sekundzie naszego zycia.

Tego więc będę się trzymać, dziękując Pani Anieli za noworocznego szturchańca i życzenia. Wszystkim Czytelnikom "Po mojemu" życzę tego samego, co i sobie – podzielmy się dobrocią, radością bycia z najbliższymi i nadzieją na lepsze dni. 

8 komentarzy

  1. Alicja napisał(a):

    Na każdym etapie życia człowiek się czegoś uczy. Poprzedni rok nauczył mnie, że im więcej się oczekuje, tym mniej się dostaje. Życzę sobie nie oczekiwać a wypracować i mieć z tego satysfakcję na długie lata; dotyczy to każdej sfery życia.

    Pani Ewo, niech spełniają się nasze marzenia, nasze życzenia, i ciche i te głośno wypowiedziane. Chcę być szczęśliwa, czego sobie i Pani życzę.

    Alicja

    • ewa napisał(a):

      Pani Alicjo, dziekuję za życzenia, wciąż jednak próbuję dowiedzieć się czym jest szczęście. Dla mnie to zdrowie moje i moich najbliższych. Może na razie poprzestańmy na tym, by nie być nieszczęśliwym? 

  2. Bogusław Petri napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo,

    Korzystam z okazji i dziekuję za niesamowitą książkę "Uciec jak najwyżej" -zrobiła na mnie wielkie wrażenie. W maju 2013 napisałem nawt do Pani list, na adres UM Zakopane/ Rzecznik Prasowy -nie wiem czy dotarł do pani rąk. Tym niemniej jeszcze raz wiekie dzięki za tą niezwykłą historię o Wandzie i jakże nietuzinkowej Waszej przyjaźni. Ten blog to też bardzo fajna sprawa. Zawsze będzie miło się dowiedziec co porabia Kumpela Wandy R.  Ba, powiem więcej -Ona sama będzie ożywać z każdym żywym Pani wspomnieniem o Niej!

                                                                               Pozdrawiam,  Boguslaw

    • ewa napisał(a):

      Dziękuję za pamięć o Wandzie, szkoda że Pański list nie dotarł do mnie, od 1 maja 2013 już nie pracowałam w UM Zakopane, więc pewnie gdzieś list przepadł. Jeśli zechce Pan raz jeszcze napisać do mnie, podaję adres redakcji Zakopane dla Ciebie http://www.zakopanedlaciebie.pl (a przy okazji zachęcam do czytania naszego portalu). 34-500 Zakopane, ul. Salwatoriańska 8. 

       

  3. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,

    Ciekawy byłby opis wynikający z Pani niecodziennych doświadczeń życiowych. Taka konfrontacja kultury zakopiańskiej w której Pani  żyje i kultury warszawskiej, w której Pani była wychowana. Opis tej asymilacji w nowym środowisku.

    Pozdrawiam

    Jerzy 

  4. aniela napisał(a):

    Pani Ewo, czego tylko Pani sobie życzy i Trento a przy okazji i Sorento – a czemu nie?

    Uważam, że nie powinno się rezygnować z planów i marzeń bo one mimo wszystko pozwalają, tzn jakby to powiedzieć….trzymają nas właśnie przy życiu.

    Wspomniała Pani o apartamentach. Nie chciałabym być na koniec złośliwa, ale to w dużej części winę za to ponosi obecna ekipa nieudaczników.

    Oczywiście i poprzednie nie są bez winy, aczkolwiek stowrzone parki kulturowe co nieco zapędy deweloperskie stopowały.

    A teraz co? Nawet na Tuwima podobno maja betonować!

  5. Wacek napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo,

    Polecam Sorrento (też nie byłem), bo przekornie jeżeli Trento to widok z Paganelli bo kiedy obrócimy się to poszarpane zerwy masywu di Brenta w zachodzącym słońcu działają kojąco.

    Życzę przede wszystkim zdrowia i sił dla realizacji planów, o których Pani pisze czyli pisarskich bo na to czekamy jak również dla tych ukrytych wiadomych tylko Pani.

    Jeszcze raz dziękuję za październkowy wieczór w poszukiwaniu tożsamości.

Dodaj odpowiedź