W Wielką Sobotę

Nie boję się śmierci, boję się umierania. Chcę wierzyć w Zmartwychwstanie, ale wyobraźnia silniejsza jest niekiedy niż wiara. A wyobraźnia nie potrafi pojąć Tajemnicy. Ale co roku z radością powtarzam ALLELUJA!

W Wielkanocną Sobotę co roku staram się wyciszyć, nie denerwować się, że w domu nie wszystko lśni, że w ogrodzie z powodu szaleństw pogody pozostały sterty wygrabionych z rabat liści i suchych gałązek. Co roku chodzę z Mamą i święconką do kaplicy na Antałówkę, ale dziś z powodu zimna i deszczu Mama została w domu, więc poszłam sama. I dobrze się stało, bo w życiu nie przeżyłam takiego święcenia.

Na ławie stało tylko kilka koszyczków, większość wiernych wolała poranne godziny świecenia. Kilka minut cichej modlitwy i już pojawił się ksiadz z ministrantem. Odczytał.co należało, zaśpiewał i pokropił koszyczki w tempie ekspresowym. Ani jednego słowa bardziej osobistego, żadnych świątecznych życzeń dla parafian, można było odnieść wrażenie, że poza rutyną w tym obrządku nic nie pozostało.

Pamiętam inne Soboty Wielkanocne, kiedy poprzedni proboszczowie podczas święcenia potrafili nawiązać bliski, serdeczny kontakt z parafianami, zdarzały się nawet żartobliwe teksty na temat obfitości święconych potraw. Wychodziliśmy z kaplicy uśmiechnięci, z dobrymi życzeniami świątecznymi…

W przyszłym roku pójdziemy z Mamą do Bernardynów na Karłowicza. Śliczny, drewniany kościółek, który zapadł mi głęboko w serce i pamięć wraz z moją pierwszą Pasterką w Zakopanem. Może nie powinnam skupiać się na formie, lecz na treści, tyle że dziś forma zdominowała wszystko inne. Mimo wszystko ALLELUJA!

3 komentarze

  1. Jurek napisał(a):

    Droga Pani Ewo,

    Podziwiam Pani Mamę, która odwiedza kościoly w Zakopanem do których trzeba dojść daleko pod górę. Mimo pewnych niedociągnięć organizacyjnych czerpie Pani dużo radości z tradycyjnych odwiedzin kościołow ze Święconką.

    3 kwietnia br byłem w Kościele na Saskiej Kępie a potem na Cmentarzu na Bródnie na pogrzebie naszej sąsiadki z ul. Angorskiej .

    Pożegnaliśmy zmarłą w wieku 100 lat wybitną śpiewaczkę operową Jadwigę Kłosównę Tamowicz. Wykonywala wielkie role operowe Aidę, Toscę, Madame Butterfly, Halkę.

    Rolę Halki bardzo umiłowala i wykonywała wiele razy.

    Nabożeństwo żałobne z racji bliskości Swiąt Wielkanocnych umożliwiło wielu osobom odbycie spowiedzi Wielkanocnej i ofiarowanie komunii św. w intencji Zmarłej. Ksiądz wyraził opinię, że życie zmarłej poświęcone Rodzinie, Bogu i Muzyce aż do dnia pogrzebu było dla wielu osób przykładem godnym naśladowania.   

  2. aniela napisał(a):

    Święta, święta i po świętach jak to mówią.

    Jutro kanonizacja – przyjmują ją z mieszanymi uczuciami. Ale niech im będzie.

  3. aniela napisał(a):

    A co z rowerem??? Jest kontunuacja pomysłu czy to był taki słomiany zapał?

Dodaj odpowiedź