Jak zakwitnie moja róża?

Od 27 kwietnia 2014 minęło sporo czasu, obiecywałam Państwu i sobie, że będę rejestrować postępy w rozwoju róży z rodzaju Rambler. Niestety, pogoda nie dała szans, róża z trudem wypuszczała pędy. Dopiero ostatnich kilka dni, ciepłych i w miarę słonecznych, pozwoliło pędom powolutku zamieniać się w liście.

Wciąż jednak nie mam pojęcia, jakiego koloru będą kwiaty. Może takiego, jak na zdjęciu, wziętym z katalogu ogrodniczego? A może białe lub bladoróżowe? To naprawdę fascynujące – oczekiwanie na kwitnienie róży. Teraz mogę spokojnie czekać, pisać nowe książki, porządkować ogród, chodzić w góry – żyć. 

Pod koniec maja byłam w Krakowie – na Wiślisku u Hani Ż. mam już powoli mój krakowski dom. Pojechałam na rutynowe badania kontrolne, nieco zaniepokojna pewnymi objawami, do tej pory nie dającymi o sobie znać. Profesor uspokoił mnie, ale polecił zrobić dodatkowe badania.

Nim wróciłam do Zakopanego, w Muzeum Narodowym spędziłam kilka godzin – wystawy Maksymiliana Gierymskiego i Stanleya Kubricka zapierają dech, tym większe robią wrażenie, że są tak diametralnie różne, dotyczą całkowicie odmiennych dziedzin twórczości.

W Zakopanem, czekając na wyniki badań, przeżyłam bardzo trudne dni. Wyobraźnia podsuwała najgorsze scenariusze, a wszyscy powtarzali, że musi być dobrze (co doprowadza mnie do furii, bo niby skąd wiedzą, że będzie dobrze?). W piątek miałam wyznaczony termin badania w szpitalu i odbiór wyników. W przeddzień, z Kasią G. ruszyłyśmy w góry naładować akumulatory. To był dzień, o jakim można tylko marzyć! 

O dziesiątej szłyśmy już od Zazadni na Wiktorówki. Pogoda nareszcie dobra, nie za gorąco, parę kropli deszczu nie zakłóciło nam radości z tego dnia. Weszłam szybciej i mniej zmęczona niż należałoby przypuszczać, biorąc pod uwagę moje ostatnie przeżycia. W kaplicy duża wycieczka młodzieży zasłuchana w opowieśc księdza, więc zeszłyśmy na herbatę. Tylko tutaj mogę bez obrzydzenia wypić herbatę z cukrem!

Spotkałyśmy o. Marcina, chwilę porozmawialiśmy i poprosiłam go o modlitwę w mojej intencji. A potem Rusinowa Polana i imponująca panorama Tatr Słowackich. Ciepłe, malutkie  oscypki, Kasia smakujaca żentycę, bundz do plecaka i ruszamy dalej. Na Palenicę Białczańską wędrują tłumy, w stronę Polany pod Wołoszynem idziemy tylko my. Pierwszy raz idę tym szlakiem, zachwycając się ciszą, zielenią i górami.

Pamiętam, że Polana pod Wołoszynem często gości niedźwiedzie, ale mam nadzieję, że nie spotkamy się face to face, co zdarzyło się jednemu z przewodników wysokogórskich, który na ścieżce do Morskiego Oka natknął się na niedźwiedzicę z młodymi, co zostało opisane na stronie internetowej Tygodnika Podhalańskiego.

Władcy Tatr nie spotkałyśmy, w pięknych okolicznościach przyrody dotarłyśmy do Palenicy Białczańskiej i zakończyśmy dzień pysznym obiadem z piwem w Gazdówce. 

W piątek wyniki okazały się w porządku, badanie również uspokoiło mnie i lekarza. Bomba przestała tykać, ale wciąż nie jest rozbrojona – na to potrzeba czasu i pewnie zmiany trybu życia. Muszę przemyśleć, co jest teraz najważniejsze i podjąć trudną, ale chyba konieczną decyzję. Ale o tym napiszę, gdy już ją podejme.

  

5 komentarzy

  1. Jurek napisał(a):

    Pani Ewo,

    Też trudno mi wyjaśnić skąd to wiem, ale tak jak ci ludzie, którzy Panią denerwują zapewniam Panią, że będzie dobrze.

    Jurek

  2. ewa napisał(a):

    To dziwne, ale akurat Pana zapewnienie mnie nie wkurza! Pozdrawiam!

  3. Jurek napisał(a):

    Kochana Pani Ewo,

    Bardzo się cieszę, że Pani tam była przy górze Wołoszyn. Mój mąż lekarz medycyny Andrzej Wołoszyn dziś już nieżyjący bardzo dobrze leczył pacjentów. Zawsze go proszę żeby z pomocą Bożą z Nieba opiekowal się pacjentami i wspierał żyjących lekarzy w ich pracy. Bardzo często modlę się za Panią od czasu gdy dowiedziałam się o Pani kłopotach.

    Pozdrawiam najserdeczniej. Polecam Panią  Opiece Bożej.

    Anna Wołoszynowa – siostra Jerzego Słomczyńskiego

    • ewa napisał(a):

      Dziękuję Państwu za dobre myśli i modlitwę, jak wszystko układa się w logiczny ciąg zdarzeń, spotkań serdecznych i dobrych ludzi…

       

       

  4. aniela napisał(a):

    Herbata z cukrem jest pyszna. Jak może wywoływać obrzydzenie?

Dodaj odpowiedź