Radom: Temperatura wrzenia raz jeszcze

Ewa Matuszewska i Reneta-Renata Matusiak. Fot. Piotr Kutkowski

Po wielu tygodniach wracam do ni to dziennika, ni to pamiętnika (bo formy literackiej bloga nie potrafię określić) z poczucia obowiązku. Wiem, że codziennie powinnam pisać coś własnego, a nie tylko redagować cudze teksty w portalu Zakopane dla Ciebie, wiem że czekają na mnie książki, które zobowiązałam się napisać i te, które mam przygotować do kolejnych wydań. Popadłam jednak w twórczą niemoc, z której wydobywam się ledwo, ledwo.

A przecież od Bożego Narodzenia trochę się podziało, między innymi wizyta w Radomiu, u Renety, mojej przyjaciółki od lat, poznanej dzięki Wandzie Rutkiewicz. Reneta tłumaczyła "Na jednej linie" na bułgarski, stąd najpierw znajomość, a potem przyjaźń. We wrześniu 2014 spędziłyśmy razem kilka dni wałęsając się po Tatrach, w styczniu 2015 przyszła pora na rewizytę.

Tym bardziej, że Reneta zorganizowała mi 23 stycznia spotkanie autorskie w radomskim Klubie Środowisk Twórczych Łaźnia. Przygotowała scenariusz i  poprowadziła spotkanie zatytułowane "Temperatura wrzenia: góry, pasja, przyjaźń", Bohaterką spotkania była oczywiście Wanda. Umówiłyśmy się z Renetą, że może zadać każde pytanie, ale ja nie muszę na każde odpowiadać. Jednak nie było pytań, na które nie chciałabym lub nie mogłabym odpowiedzieć, również z sali nie padały takie pytania. 

Jak na miasto położone niemal w centrum Polski, na budzącej we mnie grozę równinie, na spotkanie przyszło sporo osób rzeczywiście zainteresowanych górami i alpinistami. Dla mnie każda okazja spotkania z czytelnikami moich książek to duże przeżycie, zwłaszcza że mogę opowiadać o Wandzie i jej dokonaniach. Właśnie na takich spotkaniach przekonuję się, jak czas niszczy wspomnienia, zaciera kontury i odbiera kolory. I kolejny raz przekonuję się, że trzeba pisać, utrwalać każdy szczegół, każdy gest, by po latach nie zostać z pustymi rękoma. 

Dobre byly te dni w Radomiu, choć samo miasto jest przygnebiające. Kapitalizm pokarał je chyba gorzej niż komuna po czerwcowych protestach i strajach radomskich robotników w roku 1976. Patrzyłam na pozamykane zakłady pracy (między innymi dawną fabrykę broni, w której staż odbywała moja mama), na młodych ludzi spędzających czas w Galerii Słoneczna (a jakże, galeria handlowa  w każdym mieście musi być!), słuchałam opowiadań Renety, jak w tym mieście trudno jest o pracę osobie po studiach, ze znajomością języków.

Żeby jednak ta wizyta miała konstruktywny wydźwięk, coś wymyśliłyśmy z okazji 30. rocznicy zdobycia przez Wandę K2 (w swoje imieniny, 23 czerwca 1986 roku), przypadającej w przyszłym roku. Ale to na razie tylko projekt…

A teraz posłuchajmy utworu Kwartetu ProForma, poświęconego Wandzie. Nigdy dość podziekowań za te słowa i muzykę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj odpowiedź