Jak osiągnąć święty spokój? Poradnik apolityczny

DSC_0250

Olek zdobywa Dolinę Strążysk zimą, drogą klasyczną. Fot. Ewa Matuszewska

Kiedy 20 marca wędrowałam z Olkiem Halakiem Doliną Strążysk (z maniackim uporem używam tej niepopularnej, acz poprawnej nazwy doliny reglowej), byłam przekonana że mój warszawski przyjaciel razem ze mną żegna tatrzańską zimę, tym bardziej że w mieście Zakopane śniegu było coraz mniej, za to śmieci coraz więcej.

Okres przejściowy między bielą a zielenią zwykle bywa paskudnie szaro-bury, zwłaszcza wtedy, gdy działalność służb  odpowiedzialnych za czystość w mieście co nieco szwankuje. Ostatnio rzadko bywam w centrum Zakopanego, więc nie mogę wypowiadać się w tej kwestii co do naszego miasta.

Wyręczyła mnie pewna mieszkanka Pardałówki, spotkana w drodze na pocztę. Najpierw podniesionym głosem oświadczyła, że właśnie wraca z miasta (określenie Zakopanego jako "miasta" jest niewłaściwe, bo "miasto" zarezerwowane jest dla Nowego Targu) i jeszcze nigdy nie było tak brudno, jak teraz. Z nawyku rzecznika prasowego próbowałam tłumaczyć, że spod topniejących śniegów zawsze coś nieczystego wyłazi, ale nie dała mi dokończyć:

Niech pani powie temu swojemu burmistrzowi Majchrowi, żeby posprzatali! – skwitowała moje próby tłumaczenia.

Ale ja od 1 maja 2013 już nie jestem rzecznikiem prasowym Urzędu Miasta, a Janusz Majcher od grudnia 2014 nie jest burmistrzem

Jak to? A kto jest? – jej zdumienie z pewnością nie było udawane, choć trudno było mi w to uwierzyć. 

A potem dialog potoczył się coraz bardziej zaskakująco.

Na wyborach pani była?

Nie, a po co?

Nie czytała pani w gazetach, że w Zakopanem władza się zmieniła? W telewizji też o tym mówili.

Nie czytam gazet, same tam głupoty piszą, a w telewizji oglądam tylko seriale.

– A sąsiedzi pani nic nie powiedzieli?

– Nie gadam z sąsiadami, bo plotkują i obgadują człowieka. 

– Jak można tak żyć, nie wiedzieć co się dzieje w mieście i na świecie? – nie mogłam wyjść z podziwu (podszytego zazdrością).

– Bardzo dobrze, przynajmniej mam święty spokój! – zakończyła moja rozmówczyni.

Gdy relacjonowałam tę z pozoru tylko zabawną wymianę zdań moim zakopiańskim znajomym, wcale nie byli nią zdumieni, ani tym bardziej oburzeni. Według nich ta pani nie jest wyjątkiem wśród mieszkańców Zakopanego ani też wśród ogólu Polaków. Coraz niższa frekwencja w wyborach parlamentarnych i samorządowych (może jeszcze tylko wybory prezydenckie budzą większe emocje), niewiara w to, że od mojego głosu cokolwiek zależy i ucieczka od politycznej rzeczywistości – taki obraz polskiego społeczeństwa nie napawa optymizmem. 

W dziejszych czasach mieć święty spokój to niebywały luksus, nie każdemu dostępny. Ale czy nas, jako społeczeństwo, stać na taki błogi stan ducha i umysłu? Co do mnie, to wiem z całą  pewnością – z moimi przyjaciółmi wolę chodzić po Tatrach niż po ulicach Zakopanego.

PS. Zdjęcie Olka na tle Giewontu nie jest szczytem moich umiejętności fotograficznych, ale warunki tego popołudnia były trudne. Mimo to zamieszczam je w celach dokumentacyjnych.

PS.2 Uprzedzam – brak krzyża nie Giewoncie nie jest celową prowokacją!

PS.3 A śnieg znów sypie! Wiosny!

 

 

 

Dodaj odpowiedź