Jak spełniają się (podwójnie) marzenia?

20150601_185904

Najpierw całą zimę i wczesną wiosnę zastanawiałam się, co powinno stanąć u wejścia do naszego domu. Biorąc pod uwagę fakt, że wejście patrzy na wschód (proszę nie doszukiwać się żadnych aluzji!) i słońce szybko je opuszcza, w grę wchodziły tylko cisy i bukszpany, jedne i drugie zieleniące się przez zimę. Cisy już przez parę lat hodowaliśmy, przyszła więc pora na zmianę.

Tym bardziej, że Pani Grażyna z kwiaciarni na Kościuszki jakis czas temu wystawiła imponujące, kuliste bukszpany, wokół których krążyłam czas dłuższy nie tylko ze wzgledów finansowych, ale przede wszystkim obawiając sie, czy potrafię je tak strzyc, by zachowały kulistość. A potem pomyśłałam, że dam im wolność – niech rosną jak chcą, nie będę narzucać im formy.

Bukszpany przyjechały w plastikowych, nie za cudnych donicach, w których przez zimę pewnie by przemarzły.I zaczął się kolejny etap poszukiwań – odpowiednich, mrozoodpornych donic. Przeczesywałam internet i ciągle nie znajdowałam donic godnych urody moich buszpanów…

 

Dodaj odpowiedź