Julek Bohdanowicz pożegnał się z nami

20150918_19234113 września na FB zamieściłam następujący wpis: Chciałabym żyć w tak cudownej nieświadomości jak ten ludzik Julka Bohdanowicza (którego uwielbiam za finezyjne poczucie humoru i ogólnie za całokształt)!

Dziś, 18 września po południu, postanowiłam przenieść rysunek, prezent sprzed lat od Julka, do pracowni, którą urządzam sobie na górze u Mamy w pokoju werandowym. Z portrecika dumnie spogląda wciąż mój wspaniały Kot Borsuk, narysowany z czarno-białego zdjęcia. Borsuka już dawno nie ma, są z nami inne koty, ale rysunek Julka towarzyszył mi w Warszawie, powędrował też ze mną do Zakopanego. 

Pod koniec roku 2011, kiedy ruszyliśmy z portalem Zakopane dla Ciebie, Julek rysował specjalnie dla nas tatrzańsko-zakopiańskie klimaty, pozwalał tez wykorzystywać swoje wcześniejsze prace. Patrząc na Jego rysunki, nawet  te z nutką politycznej zjadliwości, czuło się, że rysując je, dobrotliwie się uśmiechał. Był prześmiewcą, ale nie chlastał brzytwą po oczach, tylko skłaniał do namysłu nad absurdami naszego świata. Bardzo też była mi bliska Jego miłość do zwierząt i zdecydowana awersja do myśliwych.

Portrecik Borsuka zawisł tam, gdzie wczoraj reprodukcja fotografii Awita Szuberta – góralska furka na drodze do Morskiego Oka. Dlaczego właśnie dzisiaj dokonałam tej zamiany? Gdy wróciłam na dól, usłyszałam sygnał smsa. Zobaczyłam, że to Julek coś pisze i już chciałam odpisywać, że właśnie Jego rysunek powędrował do mojej pracowni i znów będzie ze mną przy pisaniu. Dopiero po chwili przeczytałam tekst. Nie od Julka. Pisał Rafał, że dziś w nocy jego Tata odszedł. Wiadomośc została wysłana do przyjaciól i znajomych…

Niie wiem, co się stało, jeszcze nie tak dawno rozmawialiśmy, planując wystawę w Zakopanem i wydanie Jego rysunków publikowanych w naszym portalu –  jako pocztówek z Zakopanego, mających być przeciwwagą dla tandety z białymi misiami w góralskich kapeluszach. Jaka szkoda, że nie zdążyliśmy, jaki żal, że znów ubyło nas – podobnie myślących (nie zawsze dobrze) o Polsce, ale mimo wszystko i wbrew wszystkim – n a s z e j Polsce…

Julku, chętnie rysowałeś anioły, nawet z powodu jednego (anioł ukarany mandatem za wypadek samochodowy jego podopiecznego) kolega redakcyjny obraził się na nas. Mam jednak nadzieję, że anioły mają poczucie humoru i dzięki Tobie będą się uśmiechać częściej.

Dodaj odpowiedź