Bujna, zielona trawa czy brudna, szara szmata?

12065919_997101790312500_1513012782362210792_n

Fot. Mirosław Antos

Felieton w portalu Zakopane dla Ciebie ukazał się rok temu. Wówczas jeszcze miałam nieco złudzeń. Dziś nie mam już żadnych. Ciemno widzę moją i Twoją przyszłość, moja Ojczyzno, coraz mniej moja…

Zapewne nasi Czytelnicy zauważyli, że w niedzielny wieczór wyborczy (właściwie powyborczy) żaden z felietonistów Zakopanego dla Ciebie nie odezwał się. Można uznać, że mowę im odebrało z wrażenia, przerażenia, radości (w to akurat wątpię), albo też musieli oprzytomnieć z nadmiaru emocji i pozbierać myśli, póki jeszcze myśleć można. Ponieważ nie uczestniczyłam w wyborczym sabacie (TV nie oglądam od 25 maja 2015 i całkiem dobrze się miewam), nie targały mną takie emocje jak moich znajomych. W czasie, kiedy jedni rwali włosy z głów, zaś inni wrzeszczeli „Jarosław Polskę zbaw”, zamówiłam przez Internet włoską kawę Agust NATURA EQUA w Cafe Silesia i stojak na papier toaletowy pod jakże adekwatną do sytuacji nazwą Nostalgie. Tak więc wielce pożytecznie spędziłam czas przełomu, nie frustrując się wygraną Prezesa, bo jestem przekonana, że od tego Pyrrusowego dla Polski zwycięstwa trawa nie będzie mniej bujna i zielona, dla przyjaciół wciąż będę tą samą osobą, wódka w zamrażalniku nie zagrzeje się, a menel i jego wyborcy zostaną menelami po wieki wieków. To przekonanie zakłócił mi nieco Maciek S., który mojej ekologicznej wizji z zieloną trawą w roli głównej (co mi z tą trawą chodzi po głowie, kiedy jesień czaruje złotem i purpurą?) przeciwstawił swoją, całkowicie odmienną. Otóż według niego nad Polską rozpostarła się brudna, szara szmata, odbierająca kolory światu, tłumiąca radość, spontaniczność, niszcząca wszystko, co różni się od jedynie słusznej wizji Prezesa i jego akolitów. Być może Maciek przesadza, PIS nie zepsuje konstytucji, nie wyprowadzi Polski ze strefy Schengen, nie rozwali gospodarki bezmyślnym rozdawnictwem (bo może jednak należy spełniać obietnice z kampanii wyborczej), doprowadzi do ugody z całym społeczeństwem, a prezydent będzie prezydentem wszystkich Polaków. Obawiam się jednak, że powoli muszę przyzwyczajać się do brudnej, szarej szmaty (na cztery lata, nie daj Bóg!). Zieloną, bujną trawę będę mieć tylko we własnym ogrodzie i na tatrzańskich halach. PS. Między nami mówiąc, bardziej niż wynik wyborów martwi mnie likwidacja dwóch księgarń w Zakopanem, w tym księgarni Witkacego, co ma szczególny wydźwięk w ogólnopolskim Roku Witkiewiczów. Jeśli głębiej się nad tymi dwoma wydarzeniami, całkowicie odmiennej natury (politycznej i kulturalnej) zastanowić, okaże się, że mają ze sobą sporo wspólnego… 

Dodaj odpowiedź