W moim kraju znów wojna polsko-polska

c8d595a0-7b96-4c86-ba12-5cce413141db
Mówicie, że przesadzam? Przecież nie ogłoszono stanu wojennego, ani wyjatkowego. Nie wyprowadzono na ulice polskich miast czołgów i opancerzonych transporterów. Przecież można wciąż jeszcze wyjeżdżać za granicę, nie odcięto nam telefonów (przy telefonii komórkowej technicznie to chyba niemożliwe), w sklepach półki uginają się od wszelakiego dobra, wychodzi prasa opozycyjna, nadają telewizyjne stacje opozycyjne, na Facebooku piszemy co chcemy (w ramach przyzwoitości). Jeszcze o szóstej nad ranem nie budzi nas łomot do drzwi, a na widok policjanta nie wstrzymujemy oddechu, w popłochu zastanawiając się, czy ulotki w plecaku dobrze są ukryte pod warstwą ciuchow. Jeszcze…

"Twierdziłem zawsze, że dla narodu, dla przetrwania nas jako Polaków, lepiej jest, byśmy utonęli w krwi niż w gównie". Tak pisała Małgorzata Niezabitowska 28 grudnia 1981 roku w konspiracyjnym dzienniku, dla bezpieczeństwa używając rodzaju męskiego. Stan wojenny nie utopił Polski we krwi, Rosjanie nie wkroczyli, być może nie mieli takiego pomysłu na utrzymanie Polski w orbicie swoich wpływów. 

Społeczeństwo, choć początkowo spacyfikowane i pozbawione nadziei, powoli organizowało się, przede wszystkim w zakresie pomocy dla uwięzionych i internowanych, a także dla ich rodzin. Bardzo szybko zaczęła się ukazywać prasa podziemna (wśród nich KARTA), struktury Solidarności odtwarzały się mimo fali aresztowań przywódców. 

Małgorzata Niezabitowska podkreśla, jaką niezwykłą rolę w trwaniu oporu odegrał Śląsk, do tej pory postrzegany jako oaza przwilejów dla górników. Teraz kopalnie stały się ostatnimi bastionami walki o ocalenie wolności i Solidarności. Siedmiu poległych górników z "Wujka" stało symbolem wszystkich śmiertelnych ofiar stanu wojennego.

Od wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia minie 35 lat. Jak dziś czyta się "W twoim kraju wojna!"? Ze ściśniętym sercem i łzami pod powiekami. Przynajmniej ja tak mam. Bo widzę, jak wszystko, co udało się nam osiągnąć, jest niszczone,plugawione, jak ludzie, którzy powinni być dumą Polski, obrzucani są błotem, nazywani zdrajcami, jak Polska tonie w gównie. 

Najbardziej bolesne jest, że sprawcami nowej wojny ze społeczeństwem są ci sami ludzie, którzy wtedy stali po tej samej stronie co my. Podzielił nas jeden człowiek – jak mogliśmy na to pozwolić? Przez grzech zaniedbania, bo "co zmieni mój jeden głos?", bo niektórzy mieli dość PO i chcieli dać jej żółtą kartkę, bo ciepła woda w kranie to za mało i zbyt nudne? I tak dalej, i tak dalej. 

Nie potrafię sobie wyobrazić, jak skończy się ta wojna. Jedno jest pewne – nie będzie ani Okrągłego, ani Owalnego, ani Kwadratowego Stołu. Stocznie, kopalnie, huty nie zastrajkują, KOD będzie maszerował, odbędą się kolejne Czarne Protesty, Polska coraz bardziej będzie stawała się mentalnym i gospodarczym Ciemnogrodem, ONI krok za krokiem będą wykańczać ludzi i instytucje broniące demokracji, a brudna, bura szmata pokryje wszystko…

PS "W twoim kraju wojna!" Małgorzaty Niezabitowskiej i Tomasza Tomaszewskiego, wydana przez KARTĘ,  to pozycja, która powinna znaleźć się w obowiązkowych lekturach szkolnych. Ale nie mam złudzeń – nie za tego rządu, nie za tego parlamentu.

 

Małgorzata Niezabitowska, W twoim kraju wojna! Wydawca Ośrodek KARTA. Wydanie I, Warszawa 2016, ss.332.

 

 

 

Dodaj odpowiedź