Jeszcze nie zamierzam się „pakować”! (cytat z Lecha W.)

Mój "gabinet" w hotelu FELIX na "Kamczatce".

Końcówka 2015, cały 2016 i początek 2017 to huśtawka skrajnych uczuć, nastrojów, oczekiwań, miotanie się między rozpaczą a nadzieją. Różne badania, zabiegi chirurgiczne i operacje, szpitale w Krakowie, Warszawie i na "Kamczatce" (nigdy nie nazwę Nowej Huty Krakowem!).

Na koniec tych wędrówek 15 lutego powrót do Zakopanego, zaś 15 marca po wizycie kontrolnej w Centrum Radioterapii Amethyst przy szpitalu Rydygiera okazało się, że jest OK. Mam całkowitą pewność, że już nigdy nie będzie całkiem „OK”, ale muszę nauczyć się z tym żyć. Choroba i wszystko, co z nią jest związane, sprawiły że znalazłam się w innym świecie. Poznałam ludzi, z którymi nigdy nie spotkałabym się w świecie zdrowych, pewnych siebie i przekonanych, że zawsze tak będzie. Oni, ci z innego świata, doświadczeni chorobą znaczniej dotkliwiej i boleśniej niż ja, sprawili że przyrzekłam sobie nie narzekać, nie roztkliwiać się nad swoim nieszczęściem.

Lekarze onkolodzy i pielęgniarki, którym tak wiele zawdzięczam, zmienili w pewnym stopniu moje spojrzenie na służbę zdrowia. Jak udaje się im mieć tyle wyrozumiałości, ciepła i empatii wobec chorych, często bardzo roszczeniowych, jednak  odczuwających  ból, strach i samotność? Onkologia to chyba najbardziej obciążająca psychicznie specjalizacja, ale lekarze,  z którymi wspólnie walczyłam o siebie, nie sprawiali wrażenia wypalonych. Widziałam, jak traktowali nawet najbardziej uciążliwych pacjentów, jak bardzo zależało im nie tylko na samopoczuciu fizycznym chorego, ale też psychicznym. Jestem dozgonnie wdzięczna za wszystko, niezależnie od tego, co  ze mną będzie dalej.

Teraz mam trochę czasu (do 12 czerwca, kiedy będzie kolejne badanie kontrolne), by nieco uporządkować swoje życie i nie pozwolić chorobie go zdemolować. Najważniejsze, że Mama jakoś się trzyma, choć coraz bardziej się oddala. Do setki zostały jej dwa lata, ma zamiar je przetrwać i doczekać czasu, kiedy „dobrą zmianę” szlag trafi. Zwierzaki też przetrzymały moją nieobecność i tylko W. miał na coraz bardziej posiwiałej głowie cały ten kram. 

A ja? Z nieśmiałą nadzieją wracam do życia i zastanawiam się, czy życie jeszcze mnie chce. Podczas kuracji na „Kamczatce” miałam bardzo dobre warunki, jednoosobowy pokój w hotelu Felix, laptop, notatki do książki o K2 i dużo, dużo  czasu miedzy zabiegami. Tyle że z siłami nie było najlepiej. Mogłam tylko wykonywać „techniczne” prace, przesłuchiwać kasety, porządkować notatki, zastanawiać się nad konstrukcją książki.

Teraz, zwłaszcza po rozmowie z Anią Okopińską, z całą determinacją zabieram się do pracy. Bardzo liczę na jej pomoc, w roku 1982, podczas pierwszej kobiecej na K2, kierowanej przez Wandę Rutkiewicz, Ania przeszła najtrudniejsze, najbardziej dramatyczne chwile, które z pewnością zapadły jej głęboko w pamięć. Być może gdyby nie było K2 w roku 1982, Wanda nie zdobyłaby tego szczytu cztery lata później. Tak, Polki na K2, to temat pasjonujący, wart poświęcenia mu wszystkich sił i umiejętności.

Pierwszego marca pożegnałam się z portalem ZAKOPANE DLA CIEBIE, 31 marca wracam do bloga PO MOJEMU, z zamiarem zmienienia go trochę, merytorycznie i graficznie. Mam nieodpartą potrzebę robienia czegoś na własny tylko rachunek, brania pełnej odpowiedzialności za każde słowo. Jeśli moi Przyjaciele zechcą w pisaniu na blogu towarzyszyć mi – zapraszam i czekam na propozycje!

PS Szymon Białas jak zwykle dokonał cudu i można już komentować (oby życzliwie!) moje posty.

 

3 komentarze

  1. Paweł napisał(a):

    Cieszę sie że wszystko jakos do przodu. 3maj się. Jakoś przetrwamy. Trzeba tylko kolumn rządowych unikać 😉

  2. Teresa napisał(a):

    Ewo, dla Ciebie nie tyle Zakopane, ale ODKOPANE. Odkryj znów w sobie, mimo wszystko, radość i chęć życia. Jesteś potrzebna, masz bardzo wiele do zrobienia. Moc jest w Tobie! Trzymam kciuki i cieszę się na przyszłe spotkanie.

     

  3. Alek napisał(a):

    Dobrze wiedzieć Pani Ewo, ze wszystko powoli wraca do normy.

    dziekuje za e-mail. Jak pisałem wcześniej im więcej, tym lepszym …

Dodaj odpowiedź