Początek prezydenckiej kampanii wyborczej?

Protest przed piaseczyńskim sądem. Fot. PiasecznoNews.pl

Nie przeceniam makiawelicznych zdolności niejakiego Jarosława K., ale też nie za bardzo wierzę w nagłą przemianę Adriana (PISDudy) w Andrzeja Dudę, prezydenta wszystkich Polaków. Doceniam jednak falę społecznych (nie partyjnych!) protestów, które zalały całą Polskę i bardzo chciałabym wierzyć, że to pod ich wpływem prezydent zawetował dwie ustawy (o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa).

Zawetowanie dwóch ustaw – OK, ale co z trzecią – o sądach powszechnych? Nie starczyło odwagi, czy takie było partyjne polecenie? „Dwie wetujesz, od tej najważniejszej – wara!”. 

Nie mogę też uwierzyć, że taki bubel legislacyjny, jak niekonstytucyjność trzech ustaw, został wypuszczony przez pisowskich prawników. Z pewnością jest tam paru prawdziwych fachowców o giętkich kręgosłupach, którzy zrobią wszystko, czego żąda od nich interes partii, a ściślej – niejaki Jarosław K. Więc jeśli dali tak zwanego ciała, oznacza to, że niejaki Jarosław K. nadal realizuje dalekosiężny plan zniszczenia wszystkiego, co wolne i żadne prawo mu w tym nie przeszkodzi. 

Zwolenniczką spiskowej teorii dziejów nie jestem, jednak dziwnie się składa, że już niebawem wybory prezydenckie. Toteż warto utrzymać na tym stanowisku PISDudę. Sprawdził się wielokrotnie, więc teraz trochę popuścimy smycz, niech „ciemny lud” się cieszy, że wygrał i polubi „odważnego” prezydenta. Na tyle, że w kolejnych wyborach znów odda na niego głosy, nie pamiętając mu, że był, jest i będzie atrapą prezydenta. Dlatego trzeba nadal protestować, nawet jeśli nie jesteśmy przekonani o skuteczności protestów w sprawie wolnych sądów. 

Co w praktyce oznacza ustawa o sądach powszechnych i dlaczego jest tak ważna dla demokracji w Polsce? Proponuję zapoznanie się z tekstem, opublikowanym w dniu przyjęcia przez sejm trzech ustaw, rujnujących polski system prawny. I przyjrzenie się twarzom tych, którzy nie ukrywają radości i satysfakcji z tego, czego udało się dokonać. Proponuję też przypomnieć sobie, ile razy przeciętny obywatel odwołuje się do Sądu Najwyższego, a ile razy ma do czynienia z sądem rejonowym czy okręgowym.

 „Ustawa o sądach powszechnych, podobnie jak ustawa o KRS, jest w kilku punktach niezgodna z Konstytucją i posłuży PiS-owi do podporządkowania sobie sądów. OKO.press przypomina opinię Rzecznika Praw Obywatelskich o ustawie. RPO wypunktował szereg wprowadzanych przez nią zmian, które zagrożą niezależności sędziów. Przytaczamy siedem najważniejszych.
Odwoływanie i powoływanie prezesów
1. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w ciągu pół roku od wejścia w życie ustawy będzie mógł odwołać wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych bez podania przyczyny i samodzielnie powołać nowych na ich miejsce.
Obecnie prezesów sądów okręgowych i apelacyjnych Minister powołuje po zasięgnięciu opinii samorządu sędziowskiego. Jeśli opinia jest negatywna, Minister może odwołać się do Krajowej Rady Sądownictwa. Jeśli i ona odrzuci kandydaturę, Minister musi z niej zrezygnować. Z kolei prezesów sądów rejonowych wybierają właściwi prezesi sądów apelacyjnych.
Projekt PiS daje Ziobrze wolną rękę – sam wybiera wszystkich prezesów, nie musząc oglądać się na niczyje opinie. “Projekt ustawy odbiera tym samym środowisku sędziowskiemu wpływ na wybór prezesów sądów pomimo, że w wyroku Trybunału Konstytucyjnego (…) K 12/03 wyraźnie wskazano, że opinia przedstawicieli sędziów w procedurze wyboru prezesów stanowi gwarancję dla niezależności sądów” – wskazał Rzecznik”. WIĘCEJ

Jako pointa niech posłuży cytat z „Eneidy” Wergiliusza: Lękam się Greków, nawet gdy przynoszą dary. Czym skończyło się dla Trojan, nie słuchających ostrzeżenia Laokoona, wprowadzenie do miasta wielkiego, drewnianego konia, jako tako znający mitologię, powinni pamietać. 
 

 

Dodaj odpowiedź