Za rok niech będzie (prawie) tak samo

A więc jestesmy przygotowani do zimy. Coraz mocniejsze podmuchy halnego skłoniły mnie do chwycenia za sekator i wycięcia resztek bylin. Po halnym najczęściej sypie śnieg, toteż trzeba zdążyć przed zimą i uporządkować, co się da. Ogród opustoszał, ale wiosną dzięki cięciu irysy, pysznogłówki, nawłocie, marcinki i inne byliny będą bujniesze. Róże w pojemnikach, ustawione pod płotem, przy pierwszych poważnych mrozach zostaną osłonięte cetyną, czyli gałązkami z naszych smreków, które padły ofiarą cięć zapobiegawczych (stykały się z przewodami elektrycznymi). Tak to popracowałam w tegoroczne urodziny.

Rok temu, jak już pisałam, urodziny obchodziłam w Warszawie, na Ursynowie. Byłam po operacji węzłow chłonnych, całe dnie odsypiałam, bo nocami z powodu bólu spuchnietych nóg nie mogłam zasnąć. Leki przeciwbólowe, zaordynowane przez profesora warszawskiego, wybitnego specjalistę naczyniowca, działały tak, że byłam zupełnie kołowata, a ból nie mijał.

Nie jadłam mięsa, więc Ewa wychodziła z siebie, by przyrządzić coś, co będzie smakowało i doda mi sił. W sumie był to bardzo udany miesiąc, przede wszystkim miałyśmy dużo czasu dla siebie. Potem było nieco gorzej, "Kamczatka" i do połowy lutego leczenie w Centrum Radioterapii Amethyst. Teraz czekam na wyniki badań, zastanawiając się, czy nietypowe objawy funcjonowania mego organizmu to skutki uboczne terapii, czy coś gorszego. 

Dziś więc proszę Tego, co zza Niebieskiej Grani spogląda na ten padół i na nas, biedne drobinki, by pozwolił mi urodziny 2018 spędzić tak, jak dzisiejsze. Poranny, długi spacer z Foxem, urodzinowe śniadanie dla Mamy (w końcu to też Jej święto!), mierzenie ciśnienia Mamie i zapuszczanie kropli do oczu, moje śniadanie z Gazetą Wyborczą i włoską kawą (Cafe Silesia, pozdrawiam!), potem niespieszne szykowanie obiadu.

Jest ciepło, świeci słońce (o czym przypomina Olek Halak, pisząc bym nie siedziała na FB), więc ruszam do ogrodu. I zapominam o wszystkim…

PS Pisząc "(prawie} tak samo" myślałam o ludziach, którzy powinni zniknąć z mojego życia i życia Polski.

Jedna odpowiedź

  1. elzbieta oyrzanowska napisał(a):

    Ja też czekam kiedy wreszcie zwalimy tego Kaczora. Bardzo mu współczuję smierci mamy co naturalne i tragedii w Smoleńsku. Drugą osobą jerst Macierewicz teraz już nie potrzebny Kaczce bo nie rozwiazał problemu smoleńskiego poza tym Duda stawia warunki i powinien mieć szanse jako zwierzchnik sił zbrojnych. Coraz życzliwiej widzę Dudę ale jego tez bym zwaliła. Mam  sympatię do pani premier ale jako prezydent Warszawy nie ma szczęśliwie szans więc zwali ją Kaczor. Ewuniu, ciebie zwalać nie będe. Zajmuj się mamą i ogrodem oraz zwierzyńcem. Kocham cię od lat. Grzanka

Dodaj odpowiedź