W szufladzie stołu pełniacego rolę biurka spoczywają niezapisane kartki świąteczne, choć niektóre zaadresowane do rodziny, przyjaciół, bliskich mi ludzi, od kilku lat czekajace na mój czas wolny,.Ciągły wyrzut sumienia, że znów zabrakło mi czasu i determinacji, by je wypełnić serdeczną treścią i wysłać gdzie należy. Mam nadzieję, że ci wszyscy, których mam w sercu i pamięci, wiedzą doskonale, że zawsze, niezależnie od świąt wszelakich, życzę im w s z y s t k i e g o.
Archiwum kategorii ‘Przemyślenia’
Dziwne, ale miłe urodziny
23:56
"Koliba" 25 listopada 2011. Fot. Piotr Kyc
Znów wyjatkowo długa przerwa w pisaniu blogowym. Wszystkie siły intelektualne i zarywane noce nadal idą na konto "Zakopanego dla Ciebie". Jednak muszę dopełnić obowiązku kronikarskiego i odnotować kolejne nietypowe urodziny (po tych sprzed trzech lat w Turynie). Ten bukiet, którym triumfalnie wymachuję, to nie dla mnie – za chwilę wręczę go Maćkowi Pinkwartowi, autorowi tekstu do albumu "Przedwojenne Tatry. Zakopane i Podhale", bardzo staranne wydanego przez Wydawnictwo RM, a którego promocja miała miejsce w "Kolibie" akurat w moje urodziny.
Między Łomnicą a Rzymem
19:32Wiele, wiele lat temu mój Przyjaciel od niemal zawsze, czyli Olek Halak, "Kaziem" zwany, z okazji którychś tam moich urodzin (choć nie budzących grozy, jak te zbliżające się) podarował mi "Od Łomnicy do Mont Blanc" ze znakomitej serii "W skałach i lodach świata". Dedykacja była wówczas następująca: W pierwszą rocznicę wspólnego przejścia zimowego Masywu Bielańskiego dla najlepszej polskiej asekurantki. Olek. I dalej stosowna data.
Pochwała prostoty
11:45Znów haniebnie zaniedbałam bloga. "Zakopane dla Ciebie" pochłania mnie niemal całkowicie, dwie nowe książki w pisaniu – o Andrzeju Zawadzie i Zakopanem lat 40.-70. – wymagają czasu, o pomyślunku już nie wspominając. Dochodzą do tego lekcje włoskiego, dzięki którym przenoszę się w inny wymiar, mam nadzieję, że w ten sposób Italia staje się coraz bliższa. Jest jeszcze Facebook, umożliwiający realizację szybkiego skomentowania czegoś tam, a przy tym nie wymagający nadmiaru słów. Czy więc blog jest mi nadal potrzebny? I komu jeszcze?
Śmierć w weneckich dekoracjach
21:31
"Śmierć w Wenecji", "Nie oglądaj się teraz" i jeszcze kilka filmów, w których Wenecja jest tłem dla ostatnich dni, tygodni czy miesięcy, spedzanych przez bohaterów na tym łez padole . Najpiękniejsze miasto na świecie, a zarazem miasto umierające, powoli pochłaniane przez morze. Lech Majewski swój film, inspirowany tryptykiem "Ogród rozkoszy ziemskich" Hieronimusa Boscha, również zrealizował w Wenecji. Ponownie (po projekcji telewizyjnej) obejrzałam ten film w Klubie Filmowym na Głodówce w poniedziałek. Miał być tam również Lech Majewski, jednak perturbacje lotnicze zatrzymały go w USA. Ale jak zapewnia Marek Tomalik, szef i animator filmowych wieczorów na tle najpiękniejszej panoramy Tatr, reżyser obiecał spotkać się z widzami we wrześniu.




