W moim kraju znów wojna polsko-polska

4 listopada 2016

c8d595a0-7b96-4c86-ba12-5cce413141db
Mówicie, że przesadzam? Przecież nie ogłoszono stanu wojennego, ani wyjatkowego. Nie wyprowadzono na ulice polskich miast czołgów i opancerzonych transporterów. Przecież można wciąż jeszcze wyjeżdżać za granicę, nie odcięto nam telefonów (przy telefonii komórkowej technicznie to chyba niemożliwe), w sklepach półki uginają się od wszelakiego dobra, wychodzi prasa opozycyjna, nadają telewizyjne stacje opozycyjne, na Facebooku piszemy co chcemy (w ramach przyzwoitości). Jeszcze o szóstej nad ranem nie budzi nas łomot do drzwi, a na widok policjanta nie wstrzymujemy oddechu, w popłochu zastanawiając się, czy ulotki w plecaku dobrze są ukryte pod warstwą ciuchow. Jeszcze…

Czytaj dalej »

„Za bramą wielkiej ciszy”

31 października 2016

unnamed-5

Tytuł za Jerzym Waldorffem. Jego "Za bramą wielkiej ciszy" zostało wydane w roku 1990 i dokumentuje ponad dwieście lat istnienia Powązek, przez mieszkańow stolicy nazywanych Starymi Powązkami (w odrożnieniu od Powązek Wojskowych).

Czytaj dalej »

Zamiast oglądać facjaty indywiduów spod znaku „dobrej zmiany”…

27 października 2016

narcyzy

Dzis Facebook przpomniał mi felieton, jaki opublikowałam rok temu w portalu Zakopane dla Ciebie (tekst poniżej). Tak mnie to zbrzydziło (nie tekst, tylko wszystko co nastapiło i następuje), że postanowiłam poprawić sobie humor. A nic nie poprawia mi lepiej nastroju niż zajęcia ogrodnicze. Swoją drogą zastanawiam się – kim byłam w poprzednim życiu? Owczarkiem podhalańskim czy ogrodniczką?

Czytaj dalej »

Bujna, zielona trawa czy brudna, szara szmata?

27 października 2016

12065919_997101790312500_1513012782362210792_n

Fot. Mirosław Antos

Felieton w portalu Zakopane dla Ciebie ukazał się rok temu. Wówczas jeszcze miałam nieco złudzeń. Dziś nie mam już żadnych. Ciemno widzę moją i Twoją przyszłość, moja Ojczyzno, coraz mniej moja…

Czytaj dalej »

Niczym kapcie Wielkiego Ernesta H.

23 października 2016

p1309102026513

Miejsce buta jest ważne. Na nim, a właściwie na nich, tych butach, zasadza się ubiór. But w sylwetce działa jak spinacz. Dobiera się go do stroju, rzadziej strój do buta. Moja wierność do czarnych skórzanych butów, wiązanych w kostce, niejednego już zdumiała. Na podobną przypadłość chorował wielki Ernest Hemingway. No, no, oto przez mą niewinną, choć wcale nie odosobnioną przypadłość, znalazłam się w niezłym towarzystwie!

Czytaj dalej »